Pokaz siły Skry. Asseco Resovia bez szans w Łodzi

To miało być święto klubowej siatkówki w Polsce. I było. Na trybunach Atlas Areny w Łodzi zasiadło ponad 12 tys. kibiców. Oklaskiwali jednak PGE Skrę Bełchatów, która bez trudu pokonała Asseco Resovię 3:0.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Starcie mistrza z wicemistrzem Polski elektryzowało całą siatkarską Polskę. Specjalnie na ten mecz Skra przeniosła się z Bełchatowa, z małej hali, do Łodzi, gdzie na trybunach zsiadło ponad 12 tys. kibiców, w tym kilkaset z Rzeszowa i okolic. To rekord, jeśli chodzi o siatkówkę w Europie.

Więcej radości mieli jednak fani bełchatowian, którzy niemal od początku meczu kontrolowali jego przebieg. Niemal, bo pierwsze piłki należały do resoviaków. Później było tylko gorzej.

Asseco Resovia miała spore problemy z atakiem ze skrzydła. Jedynie Niemiec Jochen Schöps kończył większość piłek, pozostali gracze mieli z tym kłopoty. A jakby tego było mało, to najlepszego dnia nie miał rozgrywający wicemistrzów Polski Fabian Drzyzga. Jego wybory czytali blokujący Skry, a do tego piłki od Drzyzgi do kolegów często były niedokładne. Rzeszowianin mało też grał środkiem, w pierwszym secie tylko raz.

Skra z kolei prezentowała się dokładnie odwrotnie. W ataku znakomicie radzili sobie Argentyńczyk Facundo Conte i Mariusz Wlazły, którzy kończyli blisko 70 proc. piłek do nich wystawionych. Do tego bełchatowianie stawiali szczelny blok, na który nadziewali się przyjezdni. W pierwszych dwóch setach zatrzymali siedem ataków resoviaków. Asseco Resovia w całym meczu nie zanotowała żadnego bloku!

Trener Andrzej Kowal musiał szukać zmian, ale te niewiele dawały. Jedynie wejście Dawida Dryji w drugim secie przyniosło korzyść. Środkowy Asseco Resovii zaserwował asa, za chwilę skutecznie utrudnił grę rywalowi i rzeszowianie odrobili straty do Skry do jednego punktu (16:17). Ale za chwilę ich gra wróciła do tego, co było wcześniej. Skra zdemolowała wicemistrzów Polski. W samym ataku w drugim secie bełchatowianie zdobyli 14 punktów, Asseco Resovia siedem...

Zmian nie przyniosła także ostatnia partia. Gdy resoviakom udawało się przez chwilę zawiązać dwie, trzy składne akcje, Skra odpowiadała atakiem niezawodnego Mariusza Wlazłego. I budowała spokojnie swoją przewagę. Asseco Resovia nie miała żadnego punktu zaczepiania, który pozwoliłby jej myśleć nie tyle nawet o zwycięstwie, co o nawiązaniu równorzędnej walki z rywalami. Dominacja mistrzów Polski nie podlegała dyskusji, a swobodę gry pokazała choćby akcja z końca meczu, gdy z piłki sytuacyjnej, na krótką wystawił... libero zza trzeciego metra.

PGE Skra Bełchatów wygrała więc całkowicie zasłużenie 3:0, a rzeszowianie po raz kolejny muszą przełknąć gorzką pigułkę wyjazdowej porażki z bełchatowianami w rundzie zasadniczej. Przez 11 sezonów gry w ekstraklasie w swojej hali zawsze lepsza była Skra, która teraz w tabeli PlusLigi odskoczyła Asseco Resovii już na cztery punkty.







PGE SKRA BEŁCHATÓW3
ASSECO RESOVIA0
Sety: 25:19, 25:20, 25:20.

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Wlazły, Winiarski, Kłos oraz Tille (libero), Marechal, Brdjović, Włodarczyk.

Asseco Resovia: Drzyzga, Penczew, Holmes, Schops, Buszek, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Ivović, Dryja, Konarski, Tichacek, Lotman.

Sędziowali: Marek Lagierski (Czeladź) i Piotr Król (Katowice).

Widzów: 12 tys.