Sport.pl

N. Penczew, przyjmujący Asseco Resovii: "To był mój dzień"

- Gdy szedłem na zagrywkę w piątym secie, wiedziałem, że będzie długa seria - mówił po spotkaniu z Jastrzębskim Węglem najlepszy zawodnik meczu, Bułgar Nikołaj Penczew. Przyjmujący Asseco Resovii w tie-breaku pociągnął swój zespół na zagrywce i ze stanu 0:6 zrobiło się 9:6. Wicemistrzowie Polski wygrali 3:2.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Penczew po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie Asseco Resovii i od razu stał się bohaterem meczu. Dobrze przyjmował, skutecznie atakował, ale najlepszym jego elementem była zagrywka. W polu serwisowym meldował się aż 28 razy! Zdobył 6 asów. W tie-breaku, gdy jego zespół przegrywał już 0:6, nie pomylił się dziewięć razy z rzędu, za każdym razem serwując z prędkością ponad 100 km/godz.

Przyjmujący Asseco Resovii gra w Rzeszowie już drugi sezon, w Polsce trzeci. Znakomicie mówi też po polsku. - Mamy bardzo podobny język, mówi mi się dobrze. To ważne dla komunikacji w drużynie. Koledzy i trenerzy mówią do mnie po Polsku, podobno mam też dobry akcent - uśmiechał się Bułgar.

Rozmowa z Nikołajem Penczewem

Marcin Lew: To był twój znakomity występ. Kibice po meczu głośno domagali się statuetki MVP dla ciebie.

Nikołaj Penczew: - Zawsze jak wychodzę na boisko, chcę dać z siebie wszystko. Dzisiaj był mój dzień, byłem bardzo zmotywowany. Dodatkowo mój brat [Chono - przyp. red.] był na meczu, pierwszy raz w Rzeszowie. Atmosfera była znakomita, mamy najlepszych kibiców w Polsce. To naprawdę dla nas siódmy zawodnik.

To był twój najlepszy mecz w barwach Asseco Resovii?

- Pamiętam jeszcze jeden bardzo dobry mecz, ale to było, jak grałem w Kielcach, właśnie przeciwko Resovii. Wygraliśmy wtedy 3:2 i też został wybrany MVP spotkania. To mój drugi taki bardzo dobry mecz, który będę pamiętał.

Pokazałeś się dziś jako taki wojownik, szczególnie na zagrywce. Tego nie było w poprzednim sezonie.

- Ostatni sezon zagrywałem głównie flotą, a teraz bardzo dobrze czuję się w zagrywce z wyskoku. Byłem bardzo spokojny i to było bardzo ważne.

Przez cały mecz czułeś się pewnie na boisku. Wejście do szóstki reprezentacji Bułgarii na mistrzostwach świata dodało ci tej pewności?

- Myślę, że tak. To był mój pierwszy raz, gdy grałem na mistrzostwach świata w wyjściowym składzie. Czułem się spokojny, nie było nerwów. To jest bardzo ważne dla mnie.

Co najbardziej zapamiętasz z tego meczu?

- Jedną z zagrywek, która leciała z prędkością 121 km/godz. To był mój rekord i myślę, że to będzie taka rzecz, która wpadnie mi w pamięć.

A jak poszedłeś na zagrywkę w piątym secie, trener dał ci wolną rękę czy nakazał grać taktycznie?

- Jak szedłem, byłem na sto procent pewny, że to będzie długa seria. Taka jest prawda. Miałem ogromną motywację w tym momencie, zresztą jak zwykle. Jak jestem na boisku, zawsze gram na sto procent.

Przeciwnicy mówili po meczu, że czekali w tym piątym secie, aż zepsujesz zagrywkę. Tak by wynikało choćby z rachunku prawdopodobieństwa.

- Może i czekali, ale ja nie zepsułem (śmiech).



Więcej o: