Niesamowita pogoń w tie-breaku. Od 0:6 do 9:6! Asseco Resovia wygrywa z JW 3:2!

To był mecz wart miana hitu PlusLigi. Wicemistrzowie Polski, Asseco Resovia pokonali brązowych medalistów, Jastrzębski Węgiel 3:2. W tie-breaku rzeszowianie przegrywali już 0:6, ale potrafili odrobić straty. Mieli swojego bohatera, Bułgara Nikołaja Penczewa.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Pojedynki na linii Rzeszów - Jastrzębie od kilku sezonów dostarczają sporo emocji. Nie inaczej było i tym razem, choć momentami jedna drużyna miała większą przewagę, momentami druga.

W pierwszym secie walka szła punkt za punkt, a jedna obrona goniła drugą. W połowie partii jednak to goście przyspieszyli. Znakomicie spisywali się w defensywie, blokowali, wyblokowali i bronili, a w kontratakach byli siatkarze Asseco Resovii Zbigniew Bartman i Krzysztof Gierczyński budowali przewagę jastrzębian.

Miejscowym nieco siadło przyjęcie, a przez to także gra na siatce. Spore problemy miał przede wszystkim atakujący rzeszowian Niemiec Jochen Schops, który w pierwszym secie skończył tylko dwa ataki na dziesięć. Dodatkowo za dużo było zepsutych zagrywek po stronie Asseco Resovii, aż siedem. To zadecydowało o tym, że Jastrzębski Węgiel prowadził już 21:15.

Pogoń Penczewa

Ale nie ma takiej straty, której nie można odrobić. Przynajmniej dla rzeszowian. Sygnał do ataku dał młody Bułgar w zespole Andrzeja Kowala Nikołaj Penczew. Przyjmujący wicemistrzów Polski po raz pierwszy wyszedł w wyjściowym składzie i spisywał się bardzo dobrze. Teraz puścił serię niesamowicie trudnych zagrywek, której nie przerwały nawet dwa czasy dla przyjezdnych. Resoviacy tak się rozpędzili, że doprowadzili do gry na przewagi, broniąc trzy piłki setowe, w tym jedną w bardzo efektowny sposób, gdy w polu świetnie zagrał Michał Żurek. Za czwartym razem skuteczny blok gości zakończył jednak tę partię.

Niesamowita zagrywka

Druga już nie była tak emocjonująca. A to za sprawą wicemistrzów Polski, którzy urządzili sobie strzelnicę w polu zagrywki. To, co było problemem w pierwszym secie, stało się ich atutem. Co prawda Asseco Resovia popsuła tym razem sześć serwów, ale zdobyła tym elementem aż siedem punktów, co może być rekordem PlusLigi! Sam Jochen Schops trzy razy z rzędu w połowie partii zapunktował w polu zagrywki. Do tego dołożył skuteczny atak i przewaga miejscowych rosła.

Jastrzębianie mieli spore problemy nie tylko w przyjęciu, ale także w ataku. Rzeszowianie byli niemal dwukrotnie skuteczniejsi na siatce, dzięki czemu kontrolowali to, co działo się na placu gry, i szybko wyrównali stan spotkania.

Zmiana ról

Niestety dla miejscowych kibiców, ich ulubieńcy nie poszli za ciosem. Goście zaczęli lepiej przyjmować i dzięki temu Michał Masny mógł rozgrywać to, co chciał. A w ataku trudno było zatrzymać Gierczyńskiego i Bartmana. Dodatkowo swojego dnia na siatce nie miał Schops, a podbijani byli też środkowi z Rzeszowa. Gra Asseco Resovii rozsypała się tak, jak jastrzębian pół godziny wcześniej. Presja gości na zagrywce była tak duża, że w ekipie z Rzeszowa nie pomogły nawet zmiany na rozegraniu i w ataku. Jastrzębski Węgiel wygrał seta do 18 i jasne stało się, że Asseco Resovia straci pierwszy punkt w tym sezonie.

Buszek i Penczew w akcji

Na szczęście w kolejnej partii wicemistrzowie Polski zdołali się pozbierać, choć nie przyszło im to łatwo. Gra punkt za punkt toczyła się w czwartym secie niemal do samego jego końca. Prowadzenie zmieniało się raz w jedną, raz w drugą stronę. To zależy, kto akurat zapunktował blokiem, a tych była cała masa.

W ekipie gospodarzy na boisku pojawił się Dawid Konarski, bowiem Jochen Schops doznał jakiegoś drobnego urazu. Ale to nie Konarski był bohaterem. Miejscowi w środku seta mieli kilka "oczek" przewagi, ale po chwili wszystko roztrwonili, a Michał Łasko dał prowadzenie przyjezdnym. Asseco Resovia miała jednak swoich strażaków. Rafał Buszek znakomicie serwował, a w kontrach nie do zatrzymania był Nikołaj Penczew i z wyniku 20:21 zrobiło się 24:21. Za chwilę w aut zagrał Alen Pajenk i o zwycięstwie w meczu musiał zadecydować tie-break.

Dziewięć razy Penczew

Tego rzeszowianie zaczęli najgorzej jak mogli. Dawid Konarski nie kończył ataków, a w kontrach Krzysztof Gierczyński robił z blokiem rywali, co chciał. Jastrzębski Węgiel prowadził już 6:0! Takiej przewagi w piątym secie podobno się nie traci.

Tyle tylko, że w rzeszowskiej ekipie grał w sobotę Nikołaj Penczew. Ten powędrował na zagrywkę przy stanie 1:6 i rozpoczął niesamowitą serię. Zszedł dopiero, gdy Asseco Resovia wygrywała 9:6! Po drodze zaserwował dwa asy, koledzy zaliczyli skuteczne bloki, a dodatkowo dostali w prezencie kilka piłek na kontry. Taka pogoń zdarza się bardzo rzadko.

I takiej szansy, która się stworzyła, resoviacy nie mogli wypuścić z rąk. Wygrali ostatniego seta do 12, a cały mecz 3:2. Ostatnią piłkę na czystej siatce skończył oczywiście Penczew, którego nazwisko po spotkaniu skandowali kibice w hali Podpromie. Bułgar całkowicie zasłużenie odebrał statuetkę MVP!



ASSECO RESOVIA3
JASTRZĘBSKI WĘGIEL2
Sety: 25:27, 25:15, 18:25, 25:22, 15:12

Asseco Resovia: Drzyzga, Penczew, Holmes, Schops, Buszek, Nowakowski oraz Żurek (libero), Konarski, Tichacek, Perłowski, Lotman.

Jastrzębski Węgiel: Masny, Gierczyński, Czarnowski Łasko, Bartman, Pajenk oraz Wojtaszek (libero), Malinowski, Filippov, Kosok, Popiwczak.

Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Krzysztof Szmydyński (Góra Śląska)

Widzów: 4,5 tys.



Więcej o: