A. Kowal, trener Asseco Resovii: Szacunek dla chłopaków za drugiego seta

- Nie jest łatwo odrobić taką stratę, jaką mieliśmy w drugim secie, obojętne z kim się gra. Duży szacunek dla chłopaków, że potrafili to zrobić - mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii po wygranej 3:1 z Banimexem Będzin.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Beniaminek PlusLigi napędził stracha wyżej notowanym resoviakom. MKS wygrał pierwszego seta, a w drugim prowadził już 21:15. Przegrał, tak samo jak trzecią partię, w której miał trzypunktową przewagę 20:17. - Nasze głowy nie są jeszcze tak chłodne jak rok temu w pierwszej lidze, gdy wygrywaliśmy właśnie końcówki i nie było po zawodnikach widać żadnej niepewności. Tutaj mamy dużą przewagę i wkrada się jakaś niepewność. Jeśli tego nie wyeliminujemy, to nie wygramy, bo gramy dobrze, ale tylko do pewnego momentu. Jeśli gramy na początku swoje, w środku też, to tak samo trzeba zagrać w końcówce - żałował Damian Dacewicz, szkoleniowiec Banimexu i dodał: - PlusLiga robi ogromne wrażenie. Gdy przyjechaliśmy do Rzeszowa zepchnęliśmy ciężar odpowiedzialności z siebie, ale w końcówce emocje wzięły górę.

- Na pewno rywale nas nastraszyli. Przede wszystkim mentalnie nie weszliśmy w mecz. W takim spotkaniu jak nie zagrasz od początku na sto procent to jest bardzo ciężko. Po nieudanych akcjach są nerwy, a te nie pomagają w siatkówce - zauważa trener Andrzej Kowal, którego podopieczni popełnili całą masę prostych błędów. - Rywale dostali od nas bardzo dużo punktów, aż 31. To pokazuje że potrzebujemy dużo, dużo pracy, także mentalnej. Ci siatkarze co grali w reprezentacji na razie bardzo dużo podróżują na różne spotkania i mamy problem nad skoncentrowaniem się na grze. Jak to się skończy, wrócimy na dobre tory. Ale wiedzieliśmy, że tak będzie - mówi szkoleniowiec.

Po raz kolejny w tym sezonie Asseco Resovię uratowały zmiany. Od drugiego seta na boisku przebywała już całkiem inna szóstka niż ta, która zaczynała mecz. - Prezentowaliśmy się lepiej niż ci co wychodzili w szóstce. Ale to było dziś. Mamy szeroką ławkę i wszyscy wiedzą, że każdy kto wchodzi, ma pomóc zespołowi - kończy Kowal.