Sport.pl

M. Żurek, nowy libero Asseco Resovii: Będzie grał lepszy

- Nigdy nie uwierzę w to, że będę grał naprzemiennie czy nie. Będzie grał lepszy, bo to jest najważniejsze dla zespołu. Wszystko jest w moich rękach - mówi Michał Żurek, nowy libero Asseco Resovii, który o miejsce w składzie będzie rywalizował z Krzysztofem Ignaczakiem.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Ma 26 lat i ostatnie dwa sezony spędził w AZS-ie Olsztyn, z którym w tym roku zajął piąte miejsce w lidze. Teraz związał się dwuletnią umową z Asseco Resovią, ale o miejsce w składzie będzie musiał walczyć z jednym z najlepszych graczy na pozycji libero w Polsce, Krzysztofem Ignaczakiem, który przedłużył w Rzeszowie swoją umowę także o dwa lata.

Żurek jednak nie zamierza się poddać, zapowiada walkę o skład i o medale z nową drużyną. Dla niego będzie to pierwsza przygoda z zespołem z czołówki tabeli. Pierwsza także w Lidze Mistrzów, w której zagrają resoviacy.

Rozmowa z Michałem Żurkiem

Marcin Lew: Po dobrym sezonie w Olsztynie zdecydował się pan na zmianę otoczenia. Wybrał pan Rzeszów. Nie szkoda opuszczać dobrze funkcjonującą maszynę AZS-u?

Michał Żurek: - Na pewno szkoda. Grało nam się tutaj bardzo dobrze, aczkolwiek miałem duże obawy, czy ten sezon nie będzie troszkę podobny do tego w Bydgoszczy rok wcześniej [najlepsi gracze rewelacji ligi Delecty odeszli do innych klubów - przyp. red.]. Na pewno już Rafał Buszek wraca do Rzeszowa, który robił nam tutaj naprawdę dużą robotę. Nie będzie też Pablo Bengolei, Mattiego Oivanena, także przewidziałem trochę to, że ciężko będzie utrzymać ten skład. A ja z mojej strony chciałem zrobić krok do przodu i spróbować czegoś mocniejszego.

W Rzeszowie jest już jednak znakomity libero Krzysztof Ignaczak. Zapowiada się więc spora rywalizacja o skład. To rzadkość w lidze na tej pozycji.

- Ja od razu dostałem informację od trenera Andrzeja Kowala, że robią wszystko, żeby Krzysiek został w Rzeszowie. Wiem, kto to jest Krzysztof Ignaczak, wiem, ile zrobił dla reprezentacji, ile zdobył medali. Mam nadzieję, że będę przydatny dla drużyny i zrobię coś dobrego.

Jadę do Rzeszowa się rozwijać i mam nadzieję, że dostanę szansę pokazania się.

Rozmawiał Pan już z trenerem, jaka będzie Pana rola w zespole? Sytuacja jest nietypowa jak na polską ligę. Będziecie grać naprzemiennie?

- Nigdy nie uwierzę w to, że będę grał naprzemiennie czy nie. Będzie grał lepszy, bo to jest najważniejsze dla zespołu. Jeżeli przyjdzie moment, że któryś z nas będzie zmęczony, czy będą jakieś mniej ważne mecze, to być może. Ale nikt nie wystawi przecież słabszego zawodnika tylko i wyłącznie dlatego, że tak mu obiecał przed sezonem.

Będzie grał lepszy i może się okazać, że będę grał mało, ale jestem też na to przygotowany. Nie mam z tym problemu. Wiem, że w Rzeszowie gra się najwięcej, bo grają o wszystkie możliwe trofea, także meczów będzie bardzo dużo, może dwa razy więcej niż w Olsztynie i na pewno jakąś szansę dostanę. Wszystko jest w moich rękach.

Mówił pan o kroku w przód, a wiele osób mówi, że to krok wstecz. Z pewnego miejsca w składzie do walki o niego.

- Pewne perspektywy już znam. Wiem, jak było choćby w Olsztynie. Miałem propozycję, wiem, że byli bardzo zainteresowani tym, żebym został. Zajęliśmy piąte miejsce, a teraz czas spróbować walki o coś innego. Jeśli się nie uda, zawsze można wrócić do zespołów, które nie grają o złoto.

Ale jeśli dzwoni mistrz Polski i składa propozycję, że chciałby, żebym rywalizował z Krzyśkiem Ignaczakiem i wspomagał drużynę, to myślę, że każdy w mojej sytuacji mocno by się zastanowił.

A może będzie tak, że początek sezonu będzie należał do pana? Krzysztof Ignaczak pewnie będzie grał do samego końca z reprezentacją Polski, Pan będzie się od pierwszego treningu przygotowywał z Asseco Resovią.

- Nie myślałem w ogóle na ten temat. To przyjdzie w sierpniu. Cieszę się, że jestem w Rzeszowie, będę miał najlepszych graczy w kraju obok siebie. Mam tam przyjaciół, znam bardzo dobrze Fabiana [Drzyzgę - przyp. red.], z Rafałem [Buszkiem - przyp. red.] się przyjaźnimy. Obaj zapraszali mnie do Rzeszowa (śmiech).

Cieszę się, że podjąłem rękawicę, bo już kiedyś rywalizowałem w klubie o pozycję i znosiłem to bardzo dobrze, choć nie zawsze grałem. Podoba mi się taka atmosfera, że na każdym treningu walczy się jak o życie, i po to jadę do Rzeszowa.

Wszystko wskazuje na to, że ma pan naturalnie zastąpić "Igłę" w Asseco Resovii. Pewnie marzy się taka sama zmiana w reprezentacji Polski...

- (śmiech) Chciałbym choć w połowie go zastąpić albo choć w połowie grać tak jak on. Wszyscy wiedzą, że jak on odpali, to w tym momencie nikt nie jest jeszcze w stanie w Polsce grać tak jak on. Miejmy nadzieję, że tak będzie.

To dla mnie krok do przodu, nauka. Wiem, z kim będę rywalizował, bo to najlepszy libero w kraju. Aczkolwiek w jakimś celu zostałem ściągnięty do tego Rzeszowa, nie wydaje mi się, że tylko po to, by się od niego uczyć. Ale znam swoje miejsce w szeregu i będę starał się dawać z siebie wszystko.



Więcej o: