D. Konarski, atakujący Asseco Resovii: Będziemy gryźć parkiet

- Trzeba wyjść w Bełchatowie i walczyć, gryźć parkiet i spróbować wyszarpać zwycięstwo. Ale to będzie megaciężkie zadanie - mówi atakujący Asseco Resovii Dawid Konarski.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Resoviacy po dwóch pierwszych meczach finału PlusLigi z PGE Skrą Bełchatów są w bardzo trudnej sytuacji. Przegrali w swojej hali dwukrotnie i teraz muszą odrabiać straty w Bełchatowie. A Skrze brakuje już tylko jednego triumfu do mistrzostwa Polski.

A jeśli rywale zagrają tak jak w drugim spotkaniu w Rzeszowie, gdzie niemal zdemolowali miejscowych, resoviakom będzie niezwykle ciężko przedłużyć rywalizację.



Rozmowa z Dawidem Konarskim

Marcin Lew: Po tych dwóch meczach u siebie jesteście w bardzo ciężkiej sytuacji...

Dawid Konarski: Przegrywamy 0:2 i może się uda to jeszcze odwrócić, ale na pewno będzie bardzo ciężko, bo Skra jest rozpędzona dosyć mocno. To będzie megaciężkie zadanie, cięższe niż to z Kędzierzynem, ale wszystko jest możliwe. Musimy zagrać odważniej i ryzykować w każdym elemencie, bo przy takiej zagrywce Mariusza Wlazłego, gdy ten zagrywa 120 km na godzinę i robi mało błędów, to naprawdę zostawić tę piłkę nad sobą to już jest wyczyn, a co dopiero myśleć o jakiejś grze kombinacyjnej.

Musimy rzucić wszystko, co mamy, każdy musi mieć swój dzień, żeby nawiązać walkę ze Skrą.

Oni zagrali dużo lepiej niż w tym pierwszym meczu?

- To było widać. Zagrali kapitalnie, nie pozwolili nam na równorzędną walkę.

W bloku przez te dwa mecze strasznie obijali wasze ręce...

- Faktycznie, mało mieliśmy bloków punktowych, Uriarte gra naprawdę bardzo szybko i ciężko jest zablokować atakujących. Musimy zrobić wszystko, by odrzucić ich od siatki i spróbować grać na wysokiej piłce. Bo jak mają przyjęcie, to rozgrywający potrafi zagrać wszystko, tak jak choćby w ostatniej akcji, gdzie "dyszlem" [odbiciem dolnym - przyp. red.] wystawił zupełnie inny kierunek.

Będzie znowu kac od siatkówki, tak jak po półfinałach?

- Jastrzębie z Zaksą o trzecie miejsca już grało, więc nie będzie i tak co oglądać (śmiech) [Konarski po meczach z Zaksą mówił, że nie chciał oglądać siatkówki - przyp. red.]. Ale tak serio, to zostało nam kilka dni, trzeba je przetrenować i wyjść w Bełchatowie i walczyć, gryźć parkiet i spróbować wyszarpać pierwsze zwycięstwo, a później jak się uda - także w kolejnym dniu.