Półfinał PlusLigi bez zębów trzonowych

Kto pokona kłopoty kadrowe, kto szybciej poustawia wszystko od nowa, ten zagra o złoto w PlusLidze. W czwartek Asseco Resovia podejmie Zaksę Kędzierzyn-Koźle w piątym meczu półfinałowym, w którym zabraknie kilku kluczowych graczy.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Gdy w pierwszym spotkaniu obu drużyn w Rzeszowie kontuzji kolana doznał kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem, wydawało się, że mistrzom Polski nie uda się już podnieść. - To serce naszej drużyny, którego nie da się tak łatwo zastąpić - mówił trener resoviaków Andrzej Kowal. Na szybko faktycznie się nie udało. Rzeszowianie przegrali pierwszy pojedynek 2:3, drugi podobnie. - Będziemy mieć tydzień na poćwiczenie nowych wariantów gry, bo ta opierała się na Alku - stwierdził wtedy Krzysztof Ignaczak, libero Asseco Resovii.

Po niespełna tygodniu resoviacy się odrodzili i wygrali dwa pojedynki w Kędzierzynie-Koźlu i wyrównali stan rywalizacji. Tam pech dopadł gospodarzy, którzy od dawna muszą radzić sobie bez środkowego Jurija Gładyra, a w piątek stracili Michała Ruciaka i Piotra Gacka.



Obaj zagrali w trzecim spotkaniu, ale Ruciak praktycznie nie atakował. Ma problemy z barkiem. Gacek dwoił się i troił w obronie i w przyjęciu, co przypłacił kontuzją ścięgna Achillesa. W sobotę trener Sebastian Świderski musiał więc improwizować. Ruciak wystąpił na libero, a jego miejsce na przyjęciu zajął Kanadyjczyk Dan Lewis, grający w swojej reprezentacji na... libero. Zabrakło siły ognia, zgrania, zmian. Asseco Resovia znów wygrała. - Niestety mamy trochę problemów zdrowotnych. Rywale pokazali nam jednak, że mimo swoich bolączek na tym polu, potrafią grać i wygrywać. Należałoby wziąć przykład z nich - mówi trener Świderski, który będzie miał teraz kilka treningów na przeorganizowanie gry. - Michał Ruciak musi z konieczności grać na libero, a Dan Lewis na przyjęciu z atakiem. Tak nie graliśmy nigdy, to jest dla nas novum, ale myślę, że do czwartku zdążymy się z tym przygotować i zaprezentować z lepszej strony - zapowiada.

Kolejne dni powinny też pomóc rzeszowianom, dla których gra bez Achrema to wciąż nowość. Dlatego o tym, kto w czwartek zwycięży i zagra w finale, może zadecydować fakt, komu szybciej uda się poukładać od nowa swoją grę. - Szanse nadal są równe - uważa trener Kowal.

Początek czwartkowego meczu o godz. 20.30. Relacja na żywo na rzeszow.sport.pl.