PlusLiga. Pewny awans? Uwaga na Effectora

- Rywalizacja jeszcze się nie skończyła. Pamiętam, jak rok temu Effector wyrównał stan ćwierćfinałów z Jastrzębiem i o wszystkim decydował piąty mecz - mówił trener Asseco Resovii Andrzej Kowal, po pierwszym z dwóch pojedynków ćwierćfinału PlusLigi.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Asseco Resovia po meczach w Rzeszowie prowadzi z Effectorem Kielce 2:0. Do awansu do półfinału brakuje jej tylko jednej wygranej, ale o tę wcale nie musi być łatwo. Kielczanie już w tamtym roku postarali się bowiem o sporą niespodziankę.

Trener Kowal wspomniał o rywalizacji z Jastrzębskim Węglem, który do play-offów przystąpił z drugiego miejsca, Effector z siódmego. I po pierwszych dwóch meczach w Jastrzębiu faworyci prowadzili już 2:0. W trzecim spotkaniu w Kielcach Jastrzębski Węgiel prowadził już 2:1, ale ostatecznie przegrał 2:3, a dzień później Effector zwyciężył dodatkowo 3:0 i wyrównał stan rywalizacji. O awansie do półfinału musiał więc zadecydować piąty mecz.

W tym Jastrzębski Węgiel wygrał już pewnie 3:0 i awansował do dalszych gier.

Teraz rzeszowianie prowadzą 2:0 i muszą zachować pełną koncentrację, by uniknąć nerwów. Pierwszą szansę na zakończenie rywalizacji dostaną w niedzielę o godz. 18. Jeśli wygrają, awansują do dalszych gier. Jeśli nie, czwarty mecz odbędzie się w poniedziałek, także o godz. 18.