Ł. Perłowski, środkowy Asseco Resovii: Dostaliśmy policzek na otrzeźwienie

- Pierwsze dwa sety wyglądały bardzo sennie. Dopiero ten drugi nas orzeźwił i pobudził do lepszej gry - mówi o meczu w Lidze Mistrzów Łukasz Perłowski, środkowy Asseco Resovii.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie pokonali w środę wicemistrzów Czech Jihostroj Ceske Budejowice 3:1, przesypiając trochę drugiego seta. Przegrali go do 22, ale w kolejnych nie pozostawili złudzeń rywalom. Dobrze wtedy spisywał się Łukasz Perłowski, który samym blokiem zdobył sześć punktów.



Rozmowa z Łukaszem Perłowskim

Marcin Lew: Mecz z Czechami wyglądał podobnie jak z Transferem Bydgoszcz. Dwa słabsze sety i dwa dobre, tylko tym razem na odwrót. Szczególnie źle wypadł drugi, przegrany set. Co się wtedy stało?

Łukasz Perłowski: Rzeczywiście, nie wyglądało to dobrze, ale to był taki policzek na otrzeźwienie i w tym trzecim i czwartym secie graliśmy już dużo pewniej.

Narzuciliście wreszcie swój styl gry rywalom, bo wcześniej to oni byli agresywniejsi.

- Zwłaszcza w zagrywce nas trafili. Ryzykowali na maksa i wszystko im siedziało. A później jakby to szczęście się od nich odwróciło.

W trzecim i czwartym secie znowu dużo blokowaliście, zdobywając aż 11 pkt. To chyba efekt dużo lepszej zagrywki.

- Odrzuciliśmy ich mocno od siatki, nie mieli praktycznie możliwości gry kombinacyjnej, tylko wszystko na wysokiej piłce. Dużo łatwiej czytało się ich grę i można było stawiać blok.

Długo nie mogliście się rozkręcić. To spotkanie mogło wyglądać tak jak dwa ostatnie sety.

- Tak też zakładaliśmy przed meczem, żeby grać właśnie agresywnie, odrzucając ich od siatki. Te pierwsze dwa sety wyglądały jednak bardzo sennie. Dopiero ten drugi nas orzeźwił i pobudził do lepszej gry.

Przy takich meczach jak z Ceskimi Budejovicami można mówić o braku koncentracji, motywacji. W sobotę wracacie do walki w PlusLidze i tutaj nie trzeba będzie was chyba motywować. Zagracie przecież w Bełchatowie ze Skrą. Może nie tą samą, którą w poprzednim sezonie pozbawiliście gry o medale, ale te mecze zawsze mają dodatkowy smaczek.

- Spotkania Resovii ze Skrą to ostatnio zawsze są szlagiery, nieważne, jacy zawodnicy grają w obu zespołach. Spodziewamy się bardzo ciężkiego meczu, będziemy musieli włożyć sporo wysiłku w ten pojedynek, dużo dobrej gry i serca, żeby ugrać dobry wynik.

Myślisz, że zawodnicy, którzy zostali w Bełchatowie z zespołu z tamtego sezonu, pamiętają wam ćwierćfinał z tamtego roku, gdy wylecieli po latach z najlepszej czwórki w lidze? Będą chcieli coś udowodnić?

- Nie wiem, czy akurat będą starać się coś ugrać za tamte mecze, ale na pewno je pamiętają. To przecież pierwszy raz od wielu lat nie byli w finale, nawet w półfinale. To musiało być dla nich jakieś przeżycie. Ale teraz z pewnością myślą już o nowym sezonie i o tym, by wygrać w tym pojedynku.

Trochę meczów w Bełchatowie już rozegrałeś, ale jeszcze nigdy w fazie zasadniczej tam nie wygraliście.

- No jakoś się tak to poukładało w poprzednich sezonach. Ale taką historię można zmienić i mam nadzieję, że wreszcie przerwiemy tę złą passę.