D. Konarski, atakujący Asseco Resovii: Wiemy, że potrafimy grać lepiej

- Zrobimy wszystko, by Transfer w sobotę był nadal na ostatnim miejscu w lidze - mówi Dawid Konarski, atakujący Asseco Resovii przed sobotnim meczem w PlusLidze z Transferem Bydgoszcz.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Konarski do Rzeszowa przyszedł przed sezonem właśnie z Bydgoszczy. Tam razem z kolegami z ówczesnej Delecty był rewelacją poprzednich rozgrywek. Po zajęciu czwartego miejsca w PlusLidze zespół jednak się rozleciał. Odeszli najlepsi gracze oraz trener. Drużyna zmieniła oblicze i nazwę. W sobotę Transfer Bydgoszcz przyjeżdża na mecz z Asseco Resovią (godz. 17), nie mając na koncie jeszcze punktu i zamykając tabelę.

Faworytem spotkanie bezsprzecznie będą resoviacy, którym ostatnio jednak nie idzie. Przegrali w PlusLidze 1:3 z Jastrzębskim Węglem, a w środę ulegli w Lidze Mistrzów Budvanskiej Rivijerze Budva 2:3 i to przed własną publicznością. Pojedynek z Transferem będzie więc nie tylko o punkty w PlusLidze, ale także o odbudowanie się.



Rozmowa z Dawidem Konarskim

Marcin Lew: Po przegranej w Jastrzębiu mówiliście, że był to wypadek przy pracy. Jak więc teraz określić porażkę z Czarnogórcami?

Dawid Konarski: Przegraliśmy mecz, bo nie graliśmy dobrze. Rywale zasłużenie wygrali, wykorzystując większość kontrataków, które im się przydarzały. Mijali nasze bloki tak, jakby ich w ogóle nie było.

Wiemy, nad czym musimy pracować, ale czasu nie ma za dużo, bo w sobotę czeka nas mecz ligowy, a w środę w Lidze Mistrzów.

Trzeba teraz zapomnieć o tym meczu z Budvą, wyjść z luźną głową na kolejne mecze, bo wiemy o tym, że potrafimy grać lepiej. Ale w środę nie pokazaliśmy tego.

Z czego wynikała ta porażka? Z braku koncentracji, może z kolejnych roszad w składzie?

- Wydaję mi się, że każdy był skoncentrowany. A skład mamy wyrównany i szeroki, dlatego trener może wystawić do składu, kogo uważa, i w tym składzie powinniśmy wygrywać. Niestety w środę tak nie było.

Wychodząc z wyniku 0:2 i doprowadzając do tie-breaka, wydawało się, że jesteście na fali. Ale w decydującym secie znów coś pękło.

- Wydawało się, że pójdziemy za ciosem, ale zaczęliśmy go od stanu 1:4. W takiej sytuacji ciężko się gra. Rywale nie dali sobie już wydrzeć tego prowadzenia . Mieliśmy w końcówce moment, żeby ich złapać, dojść, ale blok z ich strony wszystko odwrócił, no i przegraliśmy.

Teraz czeka was kolejne starcie w PlusLidze. W sobotę do Rzeszowa przyjeżdża Transfer Bydgoszcz, a właśnie w Bydgoszczy spędziłeś ostatnie sezony. Serce mocniej zabije?

- Będzie biło jak zawsze. Jednak na pewno jakiś dodatkowy smaczek będzie. Bardzo chcemy wygrać i tego sobie bardzo życzę. Mam nadzieję, że dopiszemy do swojego konta kolejne trzy punkty.

Słaba postawa Transferu jest dla Ciebie zaskoczeniem?

- Trudno mi powiedzieć, co się dzieje bo nie jestem w środku drużyny. A ta jest nowa. Jednak widać, że chcą coś zrobić, mają nowego rozgrywającego Pawła Woickiego, co im na pewno pomoże. My jednak zrobimy wszystko, by w sobotę Transfer był nadal na ostatnim miejscu w lidze.