P. Veres, przyjmujący Asseco Resovii: To nie jest ta sama gra co w Rosji

- Po pięciu latach gry w Rosji, gdzie kibice na trybunach zachowują się jak w teatrze, siedzą bez emocji, mogłem zagrać przed publicznością, która jest żywa, spontaniczna, która kocha siatkówkę - mówi Węgier Peter Veres, przyjmujący Asseco Resovii.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



W pierwszym meczu nowego sezonu w PlusLidze Asseco Resovia pokonała BBTS Bielsko-Biała 3:0. Całe spotkanie rozegrał nowy nabytek rzeszowian Węgier Peter Veres, który kreowany jest na gwiazdę ligi. Do Rzeszowa węgierski przyjmujący przyszedł po pięciu latach gry w Rosji, gdzie reprezentował barwy Uralu Ufa i Dynama Moskwa.

W swoim debiucie na polskich parkietach Veres zdobył 7 punktów, przy słabej skuteczności ataku (30 procent). Ale z oboma rozgrywającymi gra dopiero od kilku dni.

Rozmowa z Peterem Veresem

Pierwszy mecz w PlusLidze za Tobą. Jak wrażenia? Byłeś trochę zdenerwowany debiutem? Tym, że na trybunach jest tak wiele osób?

Peter Veres: - Nie byłem bardzo zdenerwowany. Dobra, przed pierwszym setem byłem, ale myślę, że gdybyśmy zapytali kogokolwiek z drużyny, to też powiedzieliby, że byli zdenerwowani. To normalne.

Ja byłem podenerwowany, bo po pięciu latach gry w Rosji, gdzie kibice na trybunach zachowują się jak w teatrze, siedzą bez emocji, mogłem zagrać przed publicznością która jest żywa, spontaniczna, która kocha siatkówkę. To nie jest ta sama gra. Trochę to przypomina mi Włochy, gdzie grałem wcześniej.

Jestem więc szczęśliwy, choć wiem, że nie zagrałem na swoim poziomie. Ważne jednak, że wygraliśmy. Zresztą zagraliśmy trochę nerwowo, ale to wszystko przez to, że gramy ze sobą krótko. Myślę, że w kolejnych meczach będzie już lepiej.

Ile potrzebujecie czasu Twoim zdaniem by się zgrać?

- Myślę, że tydzień, dwa i będzie dobrze. Mamy w zespole bardzo dobrych zawodników. Po raz pierwszy w życiu gram w drużynie, gdzie na każdej pozycji mamy wartościowych siatkarzy, dwóch atakujących, dwóch rozgrywających, wszędzie. To bardzo ważne dla nas, bo czeka nas bardzo ciężki sezon. I w razie jakiejś kontuzji (oby nie) będzie miał kto grać.

Do tej pory jak grałem, to szóstka była bardzo mocna, a zmiennicy słabsi. Tutaj dla mnie jest to nowość.

W środę czeka was starcie w Superpucharze przeciwko ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.

- I musimy zagrać dużo lepiej niż dzisiaj. Wiadomo, chcemy wygrać i zrobimy wszystko, by tak się stało. Może to głupie, co powiem, ale tutaj liczyć się będzie chwila, jeden dzień. Można wygrać 3:0, albo przegrać tak samo. To będzie zależeć od przygotowania przed samą grą, także psychicznego.