Sport.pl

F. Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii: Wygrywać wszystko co się da

- Musimy się koncentrować na sobie, nie na rywalach. Grać tak, byśmy na każdym froncie zachodzili jak najwyżej. I nie chodzi tu o miejsca drugie, trzecie. Chcemy wygrywać wszystko co się da - mówi Fabian Drzyzga, nowy rozgrywający mistrza Polski Asseco Resovii.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Drzyzga przed sezonem podpisał z Asseco Resovią dwuletni kontrakt. Do zespołu dołączył jednak dopiero w poniedziałek, niecałe dwa tygodnie przed startem ligi. Wcześniej bowiem cały czas przebywał na zgrupowaniach reprezentacji Polski, z którą na mistrzostwach Europy zajął dziewiąte miejsce.

Nie miał jednak wielu okazji do gry. Przez cały sezon reprezentacyjny grał tylko epizody. Dopiero pod koniec mistrzostw Europy trener Andrea Anastasi dał mu trochę więcej szans do występów. Nie pomogło to jednak kadrze.

Teraz rozgrywający, który do Rzeszowa przyszedł z warszawskiej Politechniki, skupia się na grze w klubie. W poniedziałek dołączył do kolegów z Asseco Resovii, a we wtorek spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej.



Rozmowa z Fabianem Drzyzgą

Jak wrażenia po przyjeździe do Rzeszowa? Cieszy się pan, że jest już w nowym zespole?

Fabian Drzyzga: - Tak naprawdę z każdym dniem na kadrze chciałem tu jak najszybciej przyjechać, bo każdy zna historię braku grania. Sześć miesięcy samego trenowania to delikatnie mówiąc za długo. Gdy przyjechałem do Rzeszowa, wstąpiła we mnie nowa energia, nowa świeżość i cieszę się, że mogłem już dołączyć do drużyny i zacząć przygotowania do tego długiego i na pewno trudnego sezonu.

Treningi w reprezentacji na pewno dużo dają, ale jak sam pan mówi, brakło grania. Kibice nawet żartowali, że Fabian Drzyzga to reprezentant, który gra w meczach ze Słowacją (dwa występy na MŚ i ME). Uważa pan zatem ten okres za stracony, czy raczej ocenia go pozytywnie, w końcu mógł pan trenować z większością najlepszych zawodników w Polsce?

- Przez pierwszy okres Ligi Światowej nadzieja na granie była większa, oczywiście w mojej głowie. Później z każdym tygodniem, z każdym treningiem, człowiek dawał z siebie maksa, a nie dostawała żadnych szans. Nawet na dwie, trzy piłki, nawet przy stanie 20:12. Na pewno nie był to jednak czas zmarnowany. Same treningi z takimi zawodnikami jak Bartek Kurek czy Michał Winiarski zawsze coś dają zawodnikowi.

Ale to, że nie grałem w meczach o stawkę, odbiło się na mojej psychice, pewności siebie.

Ma pan żal do trenera Andrei Anastasiego?

- Taka była jego decyzja, powiedział, że Łukasz [Żygadło - przyp. red.] jest pierwszym i ja to szanowałem. Aczkolwiek jestem ambitnym zawodnikiem i chciałem grać, to chyba rzecz normalna.

To w Rzeszowie też będzie pan miał mocnego rywala do walki o pierwszy skład, Czecha Lukasa Tichacka. Podejrzewam, że trener Andrzej Kowal nie obiecał żadnemu, że będzie pierwszym...

- I to jest już duża różnica w porównaniu do reprezentacji.

Gdy przyjeżdża się po tylu miesiącach ciężkiej pracy w reprezentacji, to ma się jeszcze siłę, ochotę, by pracować w klubie?

- Praca w reprezentacji, a praca w klubie to dwie różne sprawy. Wszystko wygląda inaczej. Po mistrzostwach Europy dostaliśmy z Piotrkiem [Nowakowskim - przyp. red.] pięć dni wolnego zanim przyjechaliśmy na pierwszy trening. Mnie wystarczyło to na uporządkowanie pewnych spraw, choćby związanych z mieszkaniem tu w Rzeszowie. Krótko mówiąc pięć dni wolnego się przydało.

Ale przyjście na trening, poznanie trenerów, nowych kolegów jest samą przyjemnością i dostaje człowiek nowego kopa do treningów, a zmęczenie samo odchodzi.

Wszyscy mówią, że Asseco Resovia jest faworytem w PlusLidze. Ale rywale też poczynili wzmocnienia. Jak ocenia pan siłę innych drużyn?

- Tak naprawdę nie zastanawiam się nad tym. Bardziej musimy się koncentrować nad tym, by nasza gra była coraz lepsza i żebyśmy nie tracili punktów na początku i na każdym froncie zachodzili jak najwyżej. I nie chodzi tu o miejsca drugie, trzecie. Chcemy wygrywać wszystko co się da.

Nowy rozgrywający w zespole zadanie ma zawsze trudne. Jak długo schodzi zgranie się z nowymi kolegami?

- Myślę, że trochę czasu będę na to potrzebował. Mam całą nową drużynę (śmiech), tylko z Piotrkiem Nowakowskim i Dawidem Konarskim trenowałem w kadrze. Reszta to są dla mnie nowi koledzy. Obstawiam, że za jakiś miesiąc, dwa powinno być już dobrze. Na pewno z każdym meczem, treningiem będzie coraz lepiej. Nawet na pierwszym moim treningu tutaj wyglądało to nieźle, a myślałem, że będzie gorzej.

Co pozostało w panu po mistrzostwach Europy? Rozczarowanie?

- Zawód, szczególnie wobec kibiców. Najbardziej boli to, że odpadliśmy u siebie, będąc gospodarzem tych mistrzostw. I sama porażka z Bułgarią, najgorsza, jaka mogła się przytrafić.

Ostatnio sporo spekuluje się o zmianie na stanowisku trenera reprezentacji Polski. Wy, zawodnicy śledzicie to, bo to sprawa, która was chyba żywo obchodzi?

- Na pewno obchodzi, bo wszyscy siedzimy w tym środowisku. Ale mamy władze, które już kilka razy zrobiły dobre kroki i mam nadzieję, że tym razem też nie zawiodą.



Handlopex z Asseco Resovią

Podczas konferencji z Fabianem Drzyzgą zaprezentowany został także kolejny sponsor Asseco Resovii. Umowę na kolejny sezon podpisała firma Handlopex, jeden z największych dystrybutorów opon w Europie. - Z Resovią łączy mnie już chyba 40 lat, bo zaczynałem pomagać jeszcze za czasów pierwszych mistrzostw Polski z lat 70. Później wspierałem piłkę nożną, a teraz znowu jesteśmy w siatkówce - mówił Wiesław Ptaszek, szef firmy Handlopex.

Umowa sponsorska obowiązywać będzie przez rok. - Ale nie przewiduję, żebyśmy w kolejnym sezonie nie podpisali nowej. Jesteśmy z Asseco Resovią już chyba piąty rok i nie sądzę, że coś się zmieni w przyszłości - dodał prezes Ptaszek.

Więcej o: