Sport.pl

Czas na finał. W niedzielę poznamy mistrza Polski?

Jeśli w sobotę i niedzielę siatkarze Asseco Resovii pokonają w hali Podpromie ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, po raz drugi z rzędu zdobędą mistrzostwo Polski. - Nie chcemy wracać do Kędzierzyna - mówią rzeszowianie

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Po pierwszych dwóch pojedynkach w Kędzierzynie-Koźlu, w rywalizacji do trzech zwycięstw, jest remis 1:1. Choć obie ekipy są na podobnym poziomie, to teraz mały plus jest po stronie Asseco Resovii, która rozegra dwa spotkania we własnej hali. A w tym roku w PlusLidze przegrała na Podpromiu tylko raz, z AZS-em Częstochowa. - Szanse obu zespołów nadal oceniam na 50 procent. I my, i oni musimy wygrać po dwa mecze. Atutem będzie oczywiście hala, ale trzeba będzie odnieść dwa zwycięstwa, sportowo, na boisku - mówi Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

Bardziej optymistyczni są natomiast zawodnicy, których rzeszowska publiczność poderwała już w tym sezonie kilka razy. Prawie pięć tysięcy osób potrafiło wspólnie z zawodnikami odwracać losy rywalizacji. - Kibice na Podpromiu są niesamowici, są naszym siódmym zawodnikiem, tak że gra się nam tutaj dużo, dużo lepiej. Mam nadzieję, że "Twierdza Rzeszów" nie zostanie zdobyta do końca tych play-offów i te dwa ostatnie mecze uda nam się wygrać - mówi środkowy rzeszowian Piotr Nowakowski. I według niego nie ma tu znaczenia, że drużyny są na tyle wyrównane, że każdy może zwyciężać wszędzie. - Poziom drużyn jest podobny, ale tak samo było w ćwierćfinale ze Skrą czy w półfinale z Delectą, a to właśnie tu, na Podpromiu, decydowały się losy awansu i myślę, że w przypadku finału te mecze też będą decydujące i na pewno nie chcielibyśmy wracać już do Kędzierzyna - stwierdził.

A jeśli żadna z drużyn nie wygra w Rzeszowie dwa razy, o złotym medalu mistrzostw Polski będzie musiał zadecydować piąty mecz, w następną sobotę w Kędzierzynie-Koźlu. I o to powalczą zapewne gracze z Kędzierzyna-Koźla, choć już zapowiadają, że nie boją się "Twierdzy Rzeszów" i planują wygrać tutaj dwa razy. - Po meczach okaże się, kto miał rację i czy potwierdzimy opinię, że potrafimy wykorzystać maksymalnie atut własnej hali oraz niesamowity doping kibiców - mówi Lukas Tichacek, czeski rozgrywający Asseco Resovii. - ZAKSA pewnie podniesie poprzeczkę i będzie jeszcze bardziej wymagającym przeciwnikiem. Ale jestem pewien, że wykorzystamy atut dopingu pięciotysięcznej widowni - zapowiada z kolei stanowczo libero rzeszowian Krzysztof Ignaczak.

Szykuje się więc prawdziwe święto siatkówki. Wygra ten, kto w dwa dni zagra lepsze mecze. - Musimy zagrać lepiej w każdym elemencie - analizuje trener Kowal i dodaje: - Na razie szanse są równe, ale sobotnie zwycięstwo na pewno przybliży któryś zespół do mistrzostwa. Z tym że niedzielne spotkanie może być jeszcze trudniejsze.

Początek sobotniego meczu o godz. 13, niedzielnego o godz. 20. Relacja na żywo na rzeszow.sport.pl. Oba mecze pokaże telewizja Polsat Sport.

Przypuszczalne składy:

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero)

ZAKSA: Zagumny, Ruciak, Wiśniewski, Rouzier, Fonteles, Możdżonek oraz Gacek (libero)

Więcej o: