Asseco Resovia dalej od złota. Zaksa wygrywa 3:0!

Siatkarze z Rzeszowa dalej od obrony tytułu mistrza Polski. W pierwszym spotkaniu finałowym ZAKSA Kędzierzyn-Koźle ograła Asseco Resovię 3:0, kontrolując całe spotkanie. Resoviacy mieli swoje szanse, ale zabrakło liderów, którzy poprowadziliby zespół do wygranej.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Pierwszy finałowy pojedynek obie drużyny rozpoczęły bardzo nerwowo. Grały falami, budowały przewagę, a później ją trwoniły. Zaczęło się od trzech bloków na rzeszowianach i wyniku 0:4. Asseco Resovia wróciła do gry, odzyskała prowadzenie (8:7), ale znów pojawiły się problemy z kończeniem ataków, a w Zaksie szalał w kontrach Brazylijczyk Felipe Fonteles. Miejscowi prowadzili już 17:11, ale ponownie rzeszowianie zaczęli odrabiać straty. Wydawało się jednak, że jest za późno.

Gospodarze wygrywali już 24:21 i mieli piłki setowe, dwa razy jednak resoviacy zablokowali Fontelesa, za chwilę ten się pomylił i swoją okazję mieli podopieczni Andrzeja Kowala. O zwycięstwie rozstrzygnęła zagrywka, która dyktowała warunki gry przez całą partię. Najpierw asa posłał Francuz Antonin Rouzier, a za chwilę piłka po serwie Fontelesa przewinęła się po taśmie i było po secie.

Szczęście uśmiechnęło się do kędzierzynian, ale przez całą partię to oni prowadzili grę. A udane jej zakończenie przełożyło się na dalszą część meczu. Zaksa grała cierpliwiej, skuteczniej. Dodatkowo obudził się Rouzier, który w pierwszym secie grał słabo. Teraz zaczął kończyć nawet najtrudniejsze piłki (87 procent w ataku). A w ekipie Asseco Resovii nie było takiego gracza. Niemiec Jochen Schops miał problemy na siatce, podobnie jak Olieg Achrem, którego rywale kilka razy zatrzymali blokiem. Nie pomogło nawet pojawienie się na boisku Zbigniewa Bartmana. W ataku i bloku brylowali gospodarze.

Dodatkowo resoviacy popełniali proste błędy w przyjęciu, gdzie wpadły im w boisko dwie lekkie zagrywki, a oprócz tego Zaksa potrafiła uderzyć także mocno. Rzeszowianie mieli z tym problemy. Gospodarze spokojnie więc wygrali także drugą partię.

W trzeciej na boisku od początku pojawił się Bartman, a później słabo spisującego się Achrema zmienił Serb Nikola Kovacević. Gra Asseco Resovii w ataku wyglądała nieco lepiej i tym razem to rzeszowianie prowadzili grę, mieli dwa punkty przewagi. Aż do samej końcówki. Mistrzowie Polski prowadzili jeszcze 23:21. Na zagrywkę powędrował Michał Ruciak i to, co przeważało na stronę Zaksy przez cały mecz, zadecydowało i tym razem. Problemy w przyjęciu przełożyły się na kłopoty w ataku. Miejscowi nie zaprzepaścili takiej szansy i wygrali pewnie 3:0, robiąc pierwszy krok do zdobycia mistrzostwa Polski. Zaksa, by wygrać finał, musi zwyciężyć jeszcze tylko dwa razy. Kolejne spotkanie w poniedziałek w Kędzierzynie-Koźlu, o godz. 18. - Musimy zapomnieć o niedzieli, jutro jest nowy dzień, nowy mecz - mówili po meczu siatkarze z Rzeszowa.



ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE3
ASSECO RESOVIA0
Sety: 28:26, 25:20, 25:23

ZAKSA: Zagumny 2, Ruciak 9, Wiśniewski 10, Rouzier 18, Fonteles 10, Możdżonek 8 oraz Gacek (libero), Gladyr 1, Pilarz, Kapelus.

Asseco Resovia: Tichacek 1, Lotman 6, Kosok 1, Schops 5, Achrem 8, Nowakowski 5 oraz Ignaczak (libero), Bartman 13, Dobrowolski, Grzyb, Kovacević 3, Perłowski.

Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Paweł Burkiewicz (Kraków)

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 1:0 dla ZAKSY.