Asseco Resovia rozpoczyna walkę o drugi z rzędu tytuł mistrzowski

Po pełnych emocji półfinałach nadszedł czas na walkę o złoto. W niedzielę w Kędzierzynie pierwszy mecz finału PlusLigi pomiędzy miejscową Zaksą a obrońcą tytułu Asseco Resovią.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL





Obie drużyny są mocne, dlatego ciężko w finale wskazać faworyta. Zarówno Asseco Resovia, jak i Zaksa Kędzierzyn-Koźle mają sporo atutów, więc o ostatecznym zwycięstwie mogą zadecydować szczegóły, jak choćby dyspozycja dnia.

Porównując poszczególne formacje, to na każdej pozycji grają zawodnicy, których umiejętności i możliwości są zbliżone. Nawet jeśli zespół Andrzeja Kowala przeważa na środku, a rywale grają lepiej w przyjęciu, to są to tylko minimalne różnice. W jednym elemencie obie ekipy są natomiast na tym samym poziomie. Chodzi o kibiców, którzy za każdym razem są ósmym zawodnikiem.

Nie da się jednak ukryć, że pod większą presją w finałowej rywalizacji będą rzeszowianie. Obrona tytułu nie należy bowiem do rzeczy łatwych. Dużo na ten temat wie choćby zespół PGE Skry Bełchatów, który po siedmiu latach dominacji w PlusLidze w poprzednim sezonie i w obecnych rozgrywkach został zdetronizowany właśnie przez Asseco Resovię. - Mobilizujemy się, ale nie koncentrujemy się na presji. Wiemy, że są spore oczekiwania i że każdy chce wygrać. Pomimo słabszej gry w fazie zasadniczej, szczególnie na wyjazdach, w play-offach pokazaliśmy, że jesteśmy mocni - mówi Wojciech Grzyb, środkowy rzeszowskiej drużyny, która w tym sezonie już kilka razy została skreślona z walki o tytuł. Resoviacy wytrzymali jednak presję i w decydujących momentach nie zawiedli. Wrócili do oczekiwanej dyspozycji, którą potwierdzili w fazie play-off, prezentując cały swój siatkarski kunszt i mistrzowski poziom. - Mamy za sobą ciężki sezon. Potrafiliśmy tracić punkty z drużynami z czołówki, ale też z teoretycznie słabszymi rywalami. W fazie zasadniczej zdobyliśmy mało punktów i zajęliśmy odległe czwarte miejsce, ale udało się awansować do finału. Oczywiście sezon się jeszcze nie skończył, a awans do finału nie był planem minimum - dodaje Grzyb.

Podobnego zdania jest rozgrywający mistrzów Polski Lukas Tichacek. - Nie ma tak, że chcieliśmy wejść tylko do finału. Gramy o złoto, które w tym sezonie jest naszym celem - podkreśla rozgrywający.

Resovia w rundzie play-off nie miała łatwo. Już w ćwierćfinale spotkała się z ubiegłorocznym finalistą - PGE Skrą - która podrażniona piątym miejscem po sezonie zasadniczym miała nóż na gardle.

Po wyeliminowaniu bełchatowian przyszła kolej na rewelacyjną w tym sezonie Delectę Bydgoszcz. Po czterech meczach udało się wywalczyć awans.

Zaksa z kolei poprawiła swoje ubiegłoroczne osiągnięcie, kiedy po porażce w półfinale właśnie z Asseco Resovią wywalczyła brązowy medal.

Podopieczni Daniela Castellaniego przez cały sezon prezentowali równą formę. Rundę zasadniczą PlusLigi zakończyli na trzeciej pozycji, wygrali też Puchar Polski (pokonali Asseco Resovię) oraz dotarli do turnieju finałowego Ligi Mistrzów.

W fazie play-off kędzierzynianie najpierw rozprawili się z Politechniką Warszawską (3:0), a następnie w rywalizacji z Jastrzębskim Węglem pokazali, że potrafią się podnieść w krytycznym dla nich momencie. Po przegranych dwóch pierwszych partiach trzeciego spotkania, nie odpuścili i ostatecznie mecz rozstrzygnęli na swoją korzyść. W kolejnym już nie dali szans jastrzębianom i podobnie jak Asseco Resovia wygrali półfinał 3:1. - ZAKSA tak samo jak my nie odpuści. Wiemy, że będzie ciężko, ale damy z siebie wszystko - zapewnia środkowy mistrzów Polski.

Finałowa rywalizacja rozpocznie się w niedzielę w Kędzierzynie. Po raz pierwszy w historii profesjonalnej ligi w Polsce o złoto zagrają zespoły z miejsc trzy i cztery.

Obie drużyny mają w swoich dorobkach po pięć tytułów mistrza Polski. Rzeszowianie dominowali w siatkówce w latach 70. oraz wywalczyli tytuł przed rokiem. Zaksa swoje szczytowe osiągnięcia miała na początku XXI wieku. Ostatni tytuł zdobyła dziesięć lat temu w sezonie 2002/2003.

Mistrzem Polski zostanie drużyna, która wygra trzy pojedynki. Dwa pierwsze spotkania odbędą się w Kędzierzynie. Na trzeci mecz zespoły wracają do Rzeszowa.

Przewidywane składy:

ZAKSA: Zagumny, Ruciak, Wiśniewski, Witczak, Fonteles, Gladyr oraz Gacek

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero).