Najlepszy zawodnik półfinału PlusLigi: Stawka wzrosła maksymalnie

- W tym meczu było wszystko. Tym bardziej cieszy to, że wygraliśmy. Teraz jednak musimy się skupić na tym, co będzie dalej, w finale - powiedział po zwycięstwie 3:1 nad Delectą Bydgoszcz środkowy Asseco Resovii Grzegorz Kosok.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Mistrzowie Polski ograli Delectę po raz trzeci i drugi rok z rzędu zagrają w finale, gdzie będą bronić złota. Dzięki awansowi do najlepszej dwójki w tym sezonie w PlusLidze resoviacy zapewnili sobie też prawo do gry w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie.

W czwartym pojedynku z bydgoszczanami swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył każdy z graczy Asseco Resovii, na najlepszego zawodnika wybrano jednak środkowego Grzegorza Kosoka. Ten zaliczył aż sześć bloków, a także znakomicie atakował. W końcówce trzeciego i czwartego seta popisał się też efektownymi obronami, które dały później skuteczne kontry. A obrony w wykonaniu środkowych to w siatkówce rzadkość.

Teraz Asseco Resovia ma dwa tygodnie wolnego. Na początku kwietnia rozpocznie finały. Czeka jednak na rywala, bowiem w drugiej parze półfinałowej, gdzie Zaksa Kędzierzyn-Koźle rywalizuje z Jastrzębskim Węglem, jest remis 1:1.

Rozmowa z Grzegorzem Kosokiem



Marcin Lew: Było ciężko, chyba najtrudniej ze wszystkich meczów z Delectą. Najwięcej emocji, zwrotów akcji, ciekawej siatkówki.

Grzegorz Kosok: Naprawdę było wszystko, błędy, nerwy, świetne akcje, skuteczne bloki. Tym bardziej cieszy to, że wygraliśmy. Teraz jednak musimy się już skupić na tym, co będzie dalej, w finale.

Były też twoje świetne obrony w końcówce trzeciego i czwartego seta, a po nich skuteczne kontry. To wartość dodana, gdy środkowy potrafi podbić piłki w obronie.

- Ja wiem, czy świetne. Jakby były świetne, toby piłka poleciała w punkt. Ale cieszy najbardziej to, że każdy zrobił swoje. Był skuteczny blok, były obrony. To były tylko pojedyncze akcje, punkty, nie można powiedzieć, że jeden z nas coś zrobił sam. Bardzo się jednak cieszę, że mogłem te piłki podbić w górę, bo tak naprawdę to w tych setach każdy punkt był cenny. Oba skończyły się grą na przewagi.

Z taką drużyną jak Delecta gra się niezwykle ciężko. Oni praktycznie nie popełniali błędów. Wy myliliście się zdecydowanie częściej, podając rękę rywalowi. Mogło być spokojniej...

- Mogło być spokojniej. Popełniliśmy trochę niepotrzebnych błędów i trzeba będzie to zmienić. Niemniej jednak Delecta zagrała świetnie.

Byłeś zaskoczony, gdy spiker po meczu wyczytał twoje nazwisko jako najlepszego gracza meczu?

- Myślałem, że MVP dostanie ktoś, kto zdobył dzisiaj dużo punktów. Ja nie wiem, ile zdobyłem, ale nigdy środkowy nie ma ich zbyt wiele. Cieszę się jednak z nagrody, tym bardziej że to moja druga w życiu. Super.

Teraz przed wami dwa tygodnie wolnego, a później finały. Z kim chciałbyś zagrać, z Zaksą czy Jastrzębskim Węglem?

- Nie mam faworyta. Obojętne, z kim będziemy grali, będzie ciężko. Są to dwa zespoły, które grają świetnie. Trzeba będzie się maksymalnie skupić, bo stawka wzrosła maksymalnie.

Presja będzie mniejsza, większa? Będzie łatwiej? Macie finał, Ligę Mistrzów, ale przecież walczycie o obronę mistrzostwa Polski.

- Na pewno będzie ciężko. Aczkolwiek zrobiliśmy swoje, to, co każdy z nas chciał. Ale ten złoty medal jest blisko i teraz każdy chce go zdobyć.

Czyli cel na finał to wygrać mecz lub dwa na wyjeździe i zakończyć wszystko w Rzeszowie, tak jak rok temu?

- Byłoby miło.