O. Achrem, kapitan Asseco Resovii: Finał był dla nas najważniejszym celem

- Przed sezonem zakładaliśmy, że najważniejsze dla nas będzie dojście do finału w lidze. Udało się, szczęście było po naszej stronie - mówi kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Mistrzowie Polski potrzebowali czterech meczów, by ograć w półfinale Delectę Bydgoszcz. W czwartym pojedynku, pełnym emocji i zwrotów akcji, Asseco Resovia wygrała 3:1, wyrywając dwa ostatnie sety w zaciętych końcówkach. Dzięki temu po raz drugi z rzędu rzeszowianie zagrają w finale PlusLigi. Teraz czekają tylko na przeciwnika. W drugiej parze półfinałowej jest remis. Teraz Zaksa Kędzierzyn-Koźle dwukrotnie podejmie Jastrzębski Węgiel.



Rozmowa z Oliegiem Achremem



Marcin Lew: Jest finał, jest dobrze?

Olieg Achrem: Na pewno. Zakładaliśmy na początku sezonu, że dla nas najważniejsze jest dojść do finału w lidze. Po pierwsze, żeby móc walczyć o mistrzostwo, a po drugie, mieć zapewniony udział w Lidze Mistrzów [od tego sezonu z Polski do LM awansują dwie najlepsze drużyny w PlusLidze - przyp. red.], co dla klubu, dla nas, jest bardzo ważne.

To był mecz pełen emocji, cieszymy się, że wygraliśmy, bo było bardzo ciężko. W trzecim i czwartym secie decydowały dwie piłki, szczęście było po naszej stronie. Zespół z Bydgoszczy pokazał klasę, grał momentami bardzo dobrze, momentami źle, tak samo jak i my. Ale walczyliśmy do końca i wywalczyliśmy dwa zwycięstwa na Podpromiu.

Ten czwarty mecz to taka kwintesencja całej rywalizacji. Było wszystko, dobra siatkówka, mnóstwo emocji, zwroty akcji i... awaria oświetlenia.

- Na pewno to zdziwiło. Nigdy tego nie było, a gram tu już czwarty rok. Zastanawiałem się później, jak to podziała na nas i na rywali. Przegrywaliśmy dwoma punktami i, niestety, przegraliśmy seta. Później się jednak podnieśliśmy, podobnie jak w niedzielę. Ale dziś było trochę więcej emocji, może dlatego że czuliśmy, że już możemy wejść do finału. Było sporo nerwów, emocji. Może dlatego nasza gra falowała. Ale nie ma co na gorąco analizować, dobrze, że wygraliśmy.

Nie denerwuje atakującego, gdy przeciwnik dotyka niemal każdej piłki, którą się zbija? Delecta wyczyniała cuda w obronie. Wam ciężko było trafić bezpośrednio w boisko.

- To, jak bronili w czwartym secie, to było po prostu świetne. Na pewno nas to denerwowało, bo mieliśmy pojedynczy blok, za chwilę lotny, a nie mogliśmy skończyć.

W finale możecie wszystko, będziecie bronić tytułu, ale może się wam grać lżej. Teraz czekacie na tylko na rywala. Z kim wolałbyś zagrać, Jastrzębskim Węglem czy Zaksą Kędzierzyn-Koźle?

- Dla nas to nieważne. Trzymamy kciuki za bardzo dobrą siatkówkę, którą zapewne pokażą oba zespoły. Czekamy spokojnie na to, kto wygra, cieszymy się z awansu do finału i odpoczywamy.

Macie teraz dwa tygodnie przerwy. Przyda się kilka spokojnych treningów, bo wciąż jest co poprawiać.

- Na pewno. Trzeba coś zmienić, coś zgrywać jeszcze, żeby wykorzystać w finale to, czego nie udało się wykorzystać teraz. Musimy ćwiczyć, żeby walczyć jeszcze lepiej, czy z Zaksą, czy z Jastrzębiem.