Ciemność w hali i wielkie emocje. Asseco Resovia w finale!

To był mecz, w którym było wszystko! Niesamowite emocje, zwroty akcji, dobra siatkówka i... awaria oświetlenia w hali Podpromie. Po prawie trzygodzinnym pojedynku mistrzowie Polski, Asseco Resovia, po raz trzeci pokonali Delectę Bydgoszcz i awansowali do finału, w którym bronić będą tytułu. Rzeszowianie zapewnili sobie też grę w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Poniedziałkowy pojedynek zaczął się niemal bliźniaczo jak niedzielny. Asseco Resovia znów grała gorzej od rywali, znów miała problemy w przyjęciu, znów popełniała zbyt dużo błędów. A Delecta była niezwykle cierpliwa, celowała w zagrywce i znakomicie broniła. Rzeszowianie mieli natomiast problemy z atakiem z pierwszego tempa, czyli po dobrym przyjęciu. W kontrach było lepiej, ale gdy nie kończy się ataków po swoim przyjęciu, trudno grać na wysokim poziomie. A tak trzeba było się prezentować, by przeciwstawić się gościom, którzy mylili się praktycznie tylko w polu zagrywki. I to rzadko.

Zgasło światło

Szybko więc Delecta prowadziła kilkoma punktami. Wygrywała nawet 18:14. Gospodarze po asie Amerykanina Paula Lotmana zmniejszyli dystans do 16:18 i... w hali Podpromie zgasło światło. Przerwa w meczu trwała prawie pół godziny, a po niej znów lepiej spisywali się bydgoszczanie. Mieli też sporo szczęścia, bo dwukrotnie po blokach Asseco Resovii piłka odbijała się od barków siatkarzy z Bydgoszczy i zostawała w grze. Raz nawet wpadła w plac rzeszowian.

Szczęście szczęściem, ale Delecta zasłużenie wygrała pierwszą partię.

Wróciła zagrywka

Skoro mecz miał być podobny do poprzedniego, to Asseco Resovia w drugim secie powinna uruchomić mocną zagrywkę. I tak też się stało. Dzięki mocnym serwom lepiej grało się miejscowym w bloku i obronie, a kończąc kontry, budowali oni swoją przewagę. Dodatkowo nakręcali się udanymi akcjami, jak choćby tą, gdy Lotman wybronił piłkę niemal już z trybun, a Olieg Achrem skończył tę akcję skutecznym atakiem. Popis piłkarskich umiejętności dał też Niemiec Jochen Schops, który najpierw podbił piłkę nogą, a następnie udanie zaatakował.

Asseco Resovia prowadziła już 14:9, ale stanęła. Miała problemy z kończeniem ataków i zrobiło się niebezpiecznie. Goście doszli na punkt. Za chwilę jednak zaczęli się mylić, a w rzeszowskiej ekipie znów pojawiła się dobra zagrywka. To wystarczyło, by wyrównać stan meczu.

Emocje, nerwy, wygrana

Niestety dla miejscowych kibiców Asseco Resovia znów wróciła do gorszej gry. Zaczęła fatalnie, od trzech błędów. Straty odrobiła, ale znów za chwilę pobawiła się w świętego mikołaja i oddała punkty Delekcie. Za dużo punktów. Przy stanie 8:8 goście zdobyli tylko dwa "oczka", sześć dostali od gospodarzy.

Asseco Resovia tylko gorszej dyspozycji w ataku Dawida Konarskiego zawdzięczała to, że wynik był remisowy. Gdy rzeszowianie przestali się jednak mylić, z łatwością zbudowali przewagę. Prowadzili już 21:17 i 23:20. Dali się jednak dojść. Konarski groźnie zagrywał, poprawił się w ataku, a do tego wróciły ataki w aut czy zepsute zagrywki w szeregach resoviaków. Goście mieli nawet piłkę setową.

Podopieczni trenera Andrzeja Kowala przełamali jednak rywali, a w grze nerwów wykazali więcej spokoju i mieli lidera, Oliega Achrema, który kończył najtrudniejsze i najważniejsze piłki. Swoje zrobił też Grzegorz Kosok, który podbił piłkę w obronie, co wśród środkowych zdarza się nieczęsto. W kontrze seta szczęściliwie skończył Schops i mistrzom Polski brakowało już tylko jednej partii do awansu do finału.

Resoviacy dokonali rzeczy niezwykłej. Wygrali seta, choć popełnili w nim aż 12 własnych błędów! Zazwyczaj przy takiej ilości prezentów podarowanych rywalowi nie sposób zwyciężać.

Zabójcza końcówka

W kolejnej partii rzeszowianie zamiast pójść za ciosem, znów zaczęli podawać rękę Delekcie. Kilka błędów, nieskończone ataki, i to goście prowadzili grę. Trzeba też im oddać, że znakomicie spisywali się w obronie. Ataki siatkarzy z Rzeszowa rzadko wpadały czysto w boisko.

Goście prowadzili 8:6, by za chwilę stracić trzy punkty z rzędu, obronić kilka ataków i znów wrócić na prowadzenie.

Dwupunktowa przewaga Delecty utrzymywała się niemal do samego końca seta. Resoviacy co chwilę odrabiali straty, ale później trwonili to, co wypracowali. W samej końcówce jednak ciężar gry wziął na siebie kapitan resoviaków Olieg Achrem. Najpierw zablokował Konarskiego, a później skończył dwa bardzo trudne ataki, dając piłki meczowe mistrzom Polski. Ci wykorzystali drugą, blokując Marcina Wikę, i Podpromie oszalało. Asseco Resovia po raz drugi z rzędu zagra w finale PlusLigi!

Z kim w finale?

Resoviacy na rywala jednak muszą jeszcze poczekać. W drugiej parze półfinałowej Jastrzębski Węgiel remisuje z Zaksą Kędzierzyn-Koźle 1:1. Pierwsze mecze finałowe zaplanowano na początek kwietnia.

Asseco Resovia, awansując do finału, zapewniła sobie też miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.



ASSECO RESOVIA3
DELECTA BYDGOSZCZ1
Sety: 21:25, 25:21, 30:28, 26:24

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Dobrowolski, Perłowski, Bartman.

Delecta: Masny, Antiga, Wrona, Konarski, Wika, Jurkiewicz oraz Dębiec (libero), Waliński, Lipiński, Wieczorek.

Sędziowali: Krzysztof Szmydyński (Góra Śląska) i Piotr Skowroński (Gdańsk)

Widzów: 5 tys.

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw 3:1 dla Asseco Resovii.