Niecodzienny półfinał PlusLigi. W hali w Rzeszowie zgasło światło!

W trakcie czwartego meczu półfinałowego PlusLigi pomiędzy Asseco Resovią, a Delectą Bydgoszcz doszło do rzadko spotykanego wydarzenia. W pierwszym secie w hali Podpromie... zgasło światło.

Wszystko o PGE Marmie w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Walka o finał w tym roku jest atrakcyjna i bez dodatkowych wydarzeń pozaboiskowych, ale kibice w Rzeszowie dostali niespodziankę. Mistrzowie Polski, którzy w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzili 2:1, znów słabiej zaczęli pojedynek. Przegrywali już 14:18 w pierwszym secie, ale zaczęli odrabiać straty. Asem popisał się Amerykanin Paul Lotman, Delecta wzięła wideoweryfikację, sugerując, że był aut. Sędziowie sprawdzili akcję, orzekli boisko i... zgasły wszystkie światła w rzeszowskiej hali.

Prądu nie brakło, bowiem świeciły się reklamy, a także światła w siedzibie klubu i lożach VIP. Posłuszeństwa odmówiły lampy oświetlające boisko. Drużyny musiały więc zejść z boiska i rozgrzewać się na nowo. Kibice natomiast świetnie się bawili. Doping był jeszcze większy, pojawiły się światełka z komórek, niczym na koncercie.

Po około 20 minutach wreszcie lampy zaczęły się świecić. Ale te rozgrzewają się dość długo. Przerwa potrwała więc prawie pół godziny, a i tak nie udało się odpalić wszystkich świateł.

Zespoły ponownie mogły rozgrzewać się na siatce, tak jak przed meczem, aż wreszcie sędziowie postanowili dokończyć spotkanie. W związku z tym, że przerwa trwała niecałe pół godziny, zgodnie z przepisami, zespoły zaczęły grać przy tym samym wyniku, przy którym zeszły z boiska w ciemnościach.

Relacja na żywo z tego pojedynku na rzeszow.sport.pl.