Pliński, Winiarski i Woicki ukarani po meczu z Asseco Resovią? "Czekamy na dokumenty"

Wiele wskazuje na to, że rywalizacja ćwierćfinałowa w PlusLidze pomiędzy Asseco Resovią i PGE Skrą Bełchatów nie zakończy się wraz z ostatnim gwizdkiem poniedziałkowego meczu. Po nim gracze Skry nie mogli pogodzić się z porażką, głośno protestowali i... grożą im za to kary.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Skra przegrała z Asseco Resovią 2:3 i takim samym wynikiem zakończyło się także ostatnie spotkanie. Rzeszowianie wygrali tie-breaka 15:12, ale gracze z Bełchatowa długo rozpamiętywali sytuację z połowy seta, gdy sędziowie orzekli, że po ataku Paula Lotmana piłka dotknęła bełchatowskiego bloku.

Po zakończeniu spotkania najgłośniej protestowali Daniel Pliński, Paweł Woicki i Michał Winiarski, co pokazały zresztą kamery Polsatu Sport. Co mówili siatkarze w kierunku sędziów, nie było słychać, ale całe zdarzenie zostało opisane w pomeczowym protokole. A za takie zachowanie grożą kary. - Na razie nie mam jeszcze protokołu z meczu ani sprawozdania komisarza zawodów. Jeśli dotrą do mnie, wtedy podejmiemy jakieś decyzje - mówi Cezary Matusiak, główny komisarz PlusLigi.

Zarówno Woicki jak i Pliński w rozmowie z TVP Sport, już nieco spokojniej, wracali do tematu. - Sytuacja wygląda tak, że spędziliśmy na boisku 12 godzin, pięć wspaniałych meczów, no i jedna pomyłka sędziowska. Nie ukrywam, że żadnego bloku nie miałem. Najbardziej sportowca, siatkarza boli, jeżeli sędzia pokazuje coś, czego nie było. (...) Ta piłka moim zdaniem zaważyła - mówił przed kamerą Pliński. Woicki bardziej zakamuflował ocenę sędziów: - Świetnie kibice się spisali. Na 5 tys. tylko dwie osoby się źle spisały i nie mówię tu o kibicach ani o zawodnikach. To był trochę problem. Przeszkodzili w tym pięknym widowisku jak dla nas. Ale nie chcę też w ten sposób odebrać sukcesu Resovii - stwierdził.

Protesty zawodników Skry w kierunku sędziów po przegranych meczach to jednak nie nowość. W sezonie 2009/2010 bełchatowianie mieli żal do arbitrów po odpadnięciu w ćwierćfinale Pucharu Polski, właśnie z Asseco Resovią. W Rzeszowie przegrali 0:3, u siebie wygrali 3:1, ale przegrany set zadecydował, że nie zagrali w turnieju finałowym.

Mocno też protestowali po ubiegłorocznym finale, a konkretnie po drugim meczu w Bełchatowie, przegranym 1:3. Wtedy sytuacja przypominała tę z poniedziałku. Po spotkaniu trener Jacek Nawrocki, Bartosz Kurek i znów Daniel Pliński ostro atakowali sędziów. Wtedy władze ligi ukarały całą trójkę najwyższą z możliwych kar, każdy musiał zapłacić po 5 tys. zł. I takie same konsekwencję grożą siatkarzom Skry w tym roku.

To jednak nie koniec kar, jakie mogą posypać się po piątym spotkaniu ćwierćfinałowym. Po zakończeniu meczu nie odbyła się bowiem konferencja prasowa, podobno na prośbę gości. - Konferencja jest obowiązkowa. Ale tak jak mówiłem wcześniej, muszę poczekać na sprawozdanie komisarza. Wtedy dopiero będziemy mogli mówić coś więcej na ten temat - kończy Cezary Matusiak.