Mistrz kontra wicemistrz Polski. Przegrany traci wszystko

Porażka zniweczy cały sezon, wygrana da awans do półfinałów i przedłuży szanse na sukces w tym sezonie. W poniedziałek siatkarze mistrza Polski Asseco Resovii podejmą wicemistrza PGE Skrę Bełchatów w piątym, decydującym meczu ćwierćfinału PlusLigi.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



O tym, kto zagra o medale, a kto przegra sezon zadecyduje jeden mecz. We wcześniejszych czterech (rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw) każdy z zespołów wygrywał po dwa razy u siebie. Rzeszowianie prowadząc 2:0 po spotkaniach w hali Podpromie, w pierwszym meczu w Bełchatowie wygrywali już 2:0. Mogli skończyć rywalizację, brakowało im do tego seta. Skra jednak się obudziła i odwróciła losy rywalizacji, doprowadzając do wyrównania. Teraz obie drużyny wracają do Rzeszowa.

Kto faworytem?

Kto będzie faworytem? Szanse są równe, choć odbijająca się niemal już od dna Skra może być podbudowana zwycięstwami. W głowach resoviaków może siedzieć niewykorzystana szansa. - To są profesjonaliści i nie mogą patrzeć wstecz. Nie wyobrażam sobie, żeby poprzedni mecz miał wpływ na kolejny. Porażki były, są i będą i trzeba o nich zapominać przed kolejnym meczem. To będzie nowy dzień, nowe spotkanie - uważa Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii.

Słaba postawa obu drużyn w rundzie zasadniczej spowodowała, że mistrz i wicemistrz Polski spotkały się już w ćwierćfinale. O medale powalczy tylko jeden zespół, drugi będzie największym przegranym sezonu. Presja na obu drużynach będzie więc ogromna. I zapewne najważniejsze boje rozegrają się w głowach. Kto wytrzyma, wygra. - Na pewno nie zadecyduje dyspozycja fizyczna. Zespoły będą tak zmotywowane, że jakiekolwiek zmęczenie zniknie - dodaje Kowal.

Loteria?

Wiele może też zależeć od tzw. sportowego szczęścia. - Piąty mecz to może nie loteria, ale trudna sprawa. Bardzo duża presja, bardzo duże obciążenie. Piąte spotkania mają swoją odrębną historię, są inne niż te wcześniejsze - mówi z kolei Zbigniew Bartman, atakujący rzeszowian, bohater drugiego spotkania w Rzeszowie. Bartman wszedł w piątym secie, gdy wysoko prowadziła Skra. Atakował jak natchniony i dał zwycięstwo mistrzom Polski.

Takim liderem dla Skry był z kolei w Bełchatowie Serb Aleksandar Atanasijević, a w pierwszym meczu w Rzeszowie drugi z atakujących Asseco Resovii Niemiec Jochen Schops. Dobra dyspozycja któregoś z nich może przechylić szalę. - Moim zdaniem o zwycięstwie zadecyduje dyspozycja całej drużyny - ucina Kowal.

Bez hali przez kilka dni

Dla pocieszenia dla rzeszowskich kibiców, w historii zawodowej ligi siatkówki w Polsce jeszcze nie zdarzyło się, by w ćwierćfinale drużyna która przegrywała 0:2 awansowała dalej. Dwukrotnie zespoły wyrównywały, tak jak Skra na 2:2, ale piąte mecze zawsze wygrywali gospodarze.

Teraz jednak Asseco Resovia na kilka dni została bez możliwości trenowania w hali Podpromie. Od wtorku do piątku rozgrywane były w niej mistrzostwa Europy w łucznictwie. Resoviacy trenowali więc w Krośnie. Do Rzeszowa wrócili w sobotę. - Nie wiem, czy to wpłynie negatywnie na nas czy nie. Sądzę, że raczej nie będzie miało większego wpływu na poniedziałkowy mecz - mówi szkoleniowiec.

Z jednej strony rzeszowianie nie mogli jeszcze lepiej ogrywać się w swojej hali. - Z drugiej chłopaki byli razem, odcięci nieco od tego, co dzieje się na zewnątrz. Może to wpłynie korzystnie? - zastanawia się Andrzej Kowal.

Zagrywka i przyjęcie

A we własnej hali zawsze lepiej wychodzi zagrywka, przyjęcie. A z tym Asseco Resovia miała spory problem w Bełchatowie. Jeśli w Rzeszowie zagra lepiej, będzie bliżej zwycięstwa. - W Bełchatowie byliśmy słabsi od rywala w tym elemencie. Błędy nie przekładały się na korzyści z zagrywki, ryzyko się nie opłaciło. Ale to już historia - stwierdza szkoleniowiec. Po tych meczach zarzucało się jego podopiecznym, że grają prostą siatkówkę, bez urozmaicenia. - Lukas [Tichacek, rozgrywający - przyp. red.] więcej biegał za piłką niż rozgrywał. Trudno mówić o urozmaiceniu gry, gdy nie ma się przyjęcia [perfekcyjne było na zaledwie 9-procentowej skuteczności - przyp. red.]. Najpierw musimy przyjąć sobie tę piłkę, żeby cokolwiek móc rozegrać. Ale nie tylko to będzie decydujące. Musimy zagrać lepiej w każdym elemencie.

Początek spotkania o godz. 18. Relacja na żywo na rzeszow.sport.pl. Transmisja w Polsacie Sport.