Sport.pl

Mistrz Polski bliżej półfinałów! Skra rozbita w Rzeszowie

Siatkarze mistrza Polski Asseco Resovii w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym w PlusLidze ograli wicemistrza kraju PGE Skrę Bełchatów 3:1. Po słabszym początku, w dwóch ostatnich setach rzeszowianie rozbili rywali.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Jak ważny jest ten ćwierćfinał dla obu zespołów, nikomu nie trzeba było mówić. Atmosfera już przed pierwszym spotkaniem było bardzo napięta. Przegrany bowiem traci cały sezon, nie wchodzi do walki o medale. A to katastrofa dla jednych, jak i dla drugich.

To napięcie bardziej chyba związało ręce Asseco Resovii, która wyszła nieco zamroczona na boisko. A gdy jeszcze Serb Aleksandar Atanasijević uderzył kilka razy zagrywką, PGE Skra od razu objęła kilkupunktowe prowadzenie (4:1). I choć po chwili je straciła, to jednak wciąż kontrolowała wydarzenia na boisku.

Słabe przyjęcie

Goście przede wszystkim mocno ryzykowali w zagrywce, którą sprawili sporo problemów rzeszowianom. Czech Lukas Tichacek musiał sporo się nabiegać, by móc rozgrywać piłki. A ze złych przyjęć jego kolegom nie udało się w pierwszej partii skończyć nawet jednego ataku! W Skrze z kolei szalał Mariusz Wlazły, który wraz z Atanasijevicem dominowali na siatce. Goście grali zresztą na bardzo dobrej skuteczności w ataku, ale nic dziwnego, skoro nie mieli problemu z przyjęciem łatwej zagrywki resoviaków. Gospodarze nie psuli, ale też nie robili kłopotów rywalowi. W efekcie przegrali gładko pierwszego seta, do 18.

Wróciła agresja

W drugim na boisko wyszła inna Asseco Resovia, choć z nowych zawodników pojawił się tylko Amerykanin Paul Lotman. Z efektownym irokezem na głowie tchnął nowego ducha w kolegów. Pojawiła się wreszcie agresja na zagrywce, dzięki temu łatwiej było rozczytać grę rywali. A dzięki temu więcej było bloków i obron. A w kontrach mistrzowie Polski mieli blisko 70-procentową skuteczność.

Skra gra Wlazłym

Gra Skry opierała się głównie na jednym zawodniku, Mariuszu Wlazłym. To do niego adresowana była większość piłek, a przyjmujący z Bełchatowa wydawał się nie do zatrzymania. A gdy przy stanie 13:9 dla Asseco Resovii powędrował na zagrywkę i świetnymi serwami wyciągnął swój zespół na 14:13, był bliski stania się bohaterem meczu. To mogła być decydująca pogoń. Każdy zawodnik jednak musi się pomylić, a grać na dłuższym dystansie jednym graczem jest ciężko. Resoviacy wreszcie ustawili się na Wlazłego, podbili jego atak, skończyli kontrę i odzyskali seta.

Za chwilę Grzegorz Kosok pognębił Michała Winiarskiego swoim flotem, w ataku punkt Asseco Resovii oddał jeszcze Atanasijević i kilkupunktowa przewaga znów wróciła do podopiecznych Andrzeja Kowala. Tym razem Wlazły nie był w stanie odrobić strat, w meczu był remis.

Demolka zagrywką i blokiem

Zwycięski set i wyrównanie stanu rywalizacji pozytywnie wpłynęło na resoviaków. Stres przedmeczowy odszedł na bok i zaczął się koncert. Zaczął Lotman od asa, za chwilę Kosok powtórzył celowanie w Winiarskiego i przewaga rosła. A gdy mocnymi zagrywkami uderzył jeszcze Niemiec Jochen Schops, nagle było 12:2. Skrze posypało się przyjęcie (17 proc. w całym secie), a przy ataku z tzw. wysokiej piłki goście nadziewali się na szczelny blok.

Skra była rozbita. Gdy choć na chwilę próbowała się podnieść, odrabiała dwa punkty, za chwilę znów dostawała blokiem albo zagrywką i głowy wicemistrzom Polski zaczęły opadać. Z tak grającą Asseco Resovią ciężko było podjąć walkę. Rzeszowianie aż pięć punktów w tej partii zdobyli blokiem, tyle samo zagrywką. Ale kilka kolejnych serwów wróciło na ich stronę.

Radość, zabawa, zespół

Dobra gra rzeszowian trwała dalej w kolejnym secie. Do dobrej zagrywki i bloku doszły jeszcze niesamowite obrony. Skra się podniosła, próbowała walczyć, ale w decydujących momentach psuła ważne piłki. Serwy trafiały w siatkę, a ataki... w Krzysztofa Ignaczaka. Libero Asseco Resovii wyczyniał cuda w obronie, a że koledzy kończyli kontry, mistrzowie Polski budowali się z akcji na akcję. Znakomicie spisywał się Olieg Achrem, którego skuteczne zbicia dodawały dodatkowej energii rzeszowianom.

Dawno nie było widać takiej radości z gry, takiego zaangażowania, takiej zespołowości. To musiało dać pozytywny wynik. I dało, bo miejscowi wciąż się nakręcali, a Skra nie miała pomysłu jak dobrać się do rywala, jak ominąć wysoki blok mistrzów Polski, który znów punktował raz za razem.

Efekt był prosty do przewidzenia. Nakręcona Asseco Resovia wygrała 3:1 i zrobiła pierwszy krok do walki o medale w PlusLidze. W rywalizacji do trzech zwycięstw rzeszowianie prowadzą 1:0. Drugi mecz w poniedziałek o godz. 18 także w Rzeszowie. Relacja na żywo na rzeszow.sport.pl. Transmisja w Polsacie Sport.



ASSECO RESOVIA3
PGE SKRA BEŁCHATÓW1
Sety: 18:25, 25:20, 25:14, 25:18

Asseco Resovia: Tichacek, Kovacević, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Bartman, Dobrowolski, Lotman, Perłowski.

PGE Skra: Woicki, Winiarski, Kłos, Atanasijević, Wlazły, Kooistra oraz Zatorski (libero), Bąkiewicz, Pliński, Cupković, Boninfante.

Sędziowali: Paweł Burkiewicz (Kraków) i Maciej Twardowski (Radom)

Widzów: 5 tys.

Więcej o: