Wielki hit! Mistrz i wicemistrz Polski zagrają już w ćwierćfinale

- Dla którejś z drużyn ten sezon będzie klęską - mówi Jan Such, były trener Asseco Resovii o ćwierćfinałowej rywalizacji w PlusLidze. W jednej z par zmierzą się mistrzowie Polski, Asseco Resovia z wicemistrzem PGE Skrą Bełchatów.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Rok temu rywalizacja tych drużyn zadecydowała o mistrzostwie Polski. W czterech meczach lepsza okazała się Asseco Resovia, która po siedmiu latach dominacji Skry zepchnęła ją z najwyższego stopnia podium. Wcześniej resoviacy przez trzy sezony z rzędu stawali na podium. W tym roku jedna z drużyn nawet nie będzie walczyć o medale. - Tak my, jak i Skra chcemy uratować sezon, przejść do półfinału. Jedna drużyna będzie przegrana. Walka o miejsca 5.-8. to wstyd, tak dla jednej, jak i drugiej strony - mówi rozgrywający Asseco Resovii, Czech Lukas Tichacek. - Taki jest sport. Trzeba walczyć o każdą piłkę, by ograć Skrę - stwierdza z kolei kapitan rzeszowian Olieg Achrem i dodaje: - Żeby zdobyć mistrzostwo Polski, trzeba wygrać z każdym, obojętne na jakim etapie.

Taki układ pary ćwierćfinałowej jest największym zaskoczeniem w PlusLidze w tym sezonie. - Można było się spodziewać, że zagramy ze Skrą, ale na innym etapie - mówi Tichacek. Trener mistrzów Polski Andrzej Kowal nie chce jednak traktować tej rywalizacji jako przedwczesnego finału. - Zagrają dwa zespoły, które zajęły miejsca 4. i 5. i na te miejsca zasłużyły. To ćwierćfinał dwóch drużyn, które grały rok temu w finale. Ale w tym roku pierwsza jest Delecta - mówi i dodaje w tonie podobnym do Jana Sucha, u którego Kowal był przez długi czas drugim trenerem: - Przegrany przegrywa sezon. Szanse oceniam jednak po 50 procent.

Po poprzednim sezonie i Skrę, i Asseco Resovię stawiano w roli faworytów rozgrywek. Obie ekipy jednak w rundzie zasadniczej zawodziły, grały falami. Obu też przytrafiły się porażki z najsłabszym w lidze Wkręt-metem Częstochowa. Gdyby nie to, byłyby może w innym miejscu. A tak trafiły na siebie.

Jeszcze w poniedziałek rano nie było pewne, czy obie ekipy zagrają ze sobą. W ostatnim pojedynku rundy zasadniczej w PlusLidze Jastrzębski Węgiel ograł jednak 3:0 Wkręt-met AZS Częstochowa i ustalił ostateczną kolejność w tabeli. Asseco Resovia skończyła na czwartym miejscu, PGE Skra na piątym. - Na pewno musimy zapomnieć to wszystko, co było, i teraz zacząć na nowo. Musimy zapomnieć o rundzie zasadniczej, o dobrej czy złej grze. Teraz zaczynamy od zera - stwierdza Achrem.

Pierwsze pojedynki tego ćwierćfinału już w najbliższy weekend w Rzeszowie. Dwa kolejne mecze rozegrane zostaną w Bełchatowie, a ewentualny piąty mecz znów w Rzeszowie. - Nie ma co liczyć na to, że zadecydują trzy mecze. To będzie walka do ostatniej piłki i może to potrwać - przewiduje Lukas Tichacek. - Kto wyjdzie z tej pary, zagra w finale - mówi z kolei Jan Such. A zwycięzca tej rywalizacji w półfinale trafi najprawdopodobniej na Delectę Bydgoszcz, która w pierwszej rundzie zmierzy się z Lotosem Treflem Gdańsk.

Pary I rundy play-off:

Delecta Bydgoszcz - Lotos Trefl Gdańsk, Jastrzębski Węgiel - Effector Kielce, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - AZS Politechnika Warszawska, Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów.