Rozgrywający mistrzów Polski: Walka o 5. miejsce to będzie wstyd

- Miejsce w tabeli pokazuje to, jak graliśmy przez rundę zasadniczą - mówi rozgrywający Asseco Resovii Czech Lukaš Tichaeek.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Mistrzowie Polski, Asseco Resovia, zakończyli rundę zasadniczą w PlusLidze na czwartej pozycji. W play-off trafią od razu na wicemistrza kraju, PGE Skrę Bełchatów. Jeden z finalistów poprzedniego sezonu nie wejdzie nawet do półfinału. Przegra tym samym sezon.



Rozmowa z Lukašem Tichackiem

Marcin Lew: Sezon zasadniczy za wami. Były spore wahania formy, mecze lepsze i gorsze. Krótko mówiąc, sezon średni, nie ma co ukrywać.

Lukaš Tichacek: Myślę, że miejsce w tabeli pokazuje, jak graliśmy przez całą rundę zasadniczą.

W play-off wszystko zaczyna się od zera. Każdy ma takie same szanse na sukces. O tym, co już było, trzeba chyba zapomnieć.

- Można tak powiedzieć. Ale to, jak grasz w rundzie zasadniczej, zawsze jest w głowie. Ciężko też zapomnieć o tym od razu i za siedem dni zagrać na poziomie finałowym. To nie jest łatwe.

Ten wasz ćwierćfinał ze Skrą Bełchatów będzie jednak pojedynkiem drużyn, które znajdują się w podobnym położeniu. Oni też sezon zasadniczy mieli słaby.

- I tak samo jak my mają w głowach, że to ostatnia szansa, by jakoś ten sezon uratować i myślę, że będzie walka na całego. Nie ma co liczyć na to, że zadecydują trzy mecze. To będzie walka do ostatniej piłki i może to potrwać.

To będzie więc rywalizacja bardziej w głowach niż na boisku. Kto lepiej wytrzyma presję, bo odpowiedzialność jest ogromna.

- Tak my, jak i Skra chcemy uratować sezon, przejść do półfinału. Jedna drużyna będzie przegrana. Walka o miejsca 5.-8. to wstyd tak dla jednej, jak i drugiej drużyny.

Niezwykle ważny może być więc pierwszy mecz. Zwycięstwo doda pewności, porażka zostanie w głowach.

- Każda wygrana będzie siedziała w głowach, będzie wtedy świadomość, że jest się bliżej awansu, będzie się grało lepiej.

W obu zespołach z formą było w tym sezonie różnie. Decydująca może być więc dyspozycja dnia. Komu wyjdzie mecz, ten wygra.

- Dokładnie. Może być tak, że Wlazłemu coś strzeli i zagra w odpowiednim momencie znakomicie, wygra mecz. Tak samo u nas może ktoś odpalić, np. Zibi czy ktoś inny. A jak tak będzie w kolejnym meczu, taki gracz pociągnie zespół i go wygra.

Lubicie grać ze Skrą?

- Od poprzedniego sezonu mecze ze Skrą są już inne. Już ta Skra nie jest taka mocna, ale będzie walczyć. Czy lubimy? Nie można tak odpowiedzieć. Oni będą walczyć na całego i naprawdę będzie trudno.

To na pewno najgorszy przeciwnik, na jakiego mogliśmy trafić w pierwszej rundzie. Można było grać z nimi np. w finale.

Ale jak się ewentualnie taką przeszkodę pokona, później może być łatwiej?

- Nie myślę, że łatwiej. Bydgoszcz wygrała rundę zasadniczą, na pewno nie jest słaba. Awans do czwórki jednak na pewno by nas uspokoił. Ale na razie trzeba zrobić pierwszy krok, myśleć tylko o Skrze.