Asseco Resovia skazana na Skrę? Wielki hit już w ćwierćfinale

- Dla Skry albo dla Asseco Resovii ten sezon będzie klęską - mówi Jan Such, były trener Asseco Resovii o sytuacji w PlusLidze. - Ale ja nadal stawiam na finał ZAKSA - Resovia - dodaje szkoleniowiec.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej w PlusLidze wszystko w czołówce wydaje się jasne. Tylko niesamowity zbieg okoliczności spowodowałby, że Asseco Resovia w pierwszej rundzie play-off nie wpadłaby na PGE Skrę Bełchatów. Już więc w ćwierćfinale będziemy mieć powtórkę z ubiegłorocznego finału mistrzostw Polski. - Nie pamiętam takiego przypadku - mówi trener Such, obecnie szkoleniowiec pierwszoligowego Campera Wyszków, który nie ukrywa ambicji do gry w PlusLidze. Na razie jednak z boku obserwuje to, co dzieje się w najlepszej polskiej lidze.

- Mówiłem już przed sezonem, że Delecta Bydgoszcz może namieszać [obecnie jest liderem - przyp. red.], ale nikt nie spodziewał się, że zepchnie mistrza i wicemistrza Polski już na pozycję 4. i 5. I tak dwie drużyny, które grały w Lidze Mistrzów, a nie radziły sobie w polskiej lidze, szybko wpadną na siebie. Dla kogoś ten sezon będzie klęską - przewiduje trener Such.

Na razie na czwartym miejscu jest Asseco Resovia i jeśli w niedzielę pokona u siebie Lotos Trefl Gdańsk, utrzyma pozycję, co da jej przewagę większej ilości meczów we własnej hali. - Ale trzeba uważać. To może być kolejka cudów, a Trefl będzie potrzebował punktów, by załapać się do play-off. Myślę jednak, że Resovia nie wypuści już czwartego miejsca z rąk - dodaje szkoleniowiec.

Teoretycznie resoviacy mogą jeszcze zająć trzecie miejsce, ale do tego potrzebują, oprócz swojego zwycięstwa, także porażki Jastrzębskiego Węgla z AZS-em Częstochowa. - Na to nie ma co liczyć - ucina Jan Such. - Na 99 procent zagramy ze Skrą. Zasłużyliśmy na miejsce, w którym jesteśmy, tak graliśmy w tym sezonie w rundzie zasadniczej - dodaje z kolei Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

W pojedynku Asseco Resovia - PGE Skra faworyta ciężko wskazać, ale według Jana Sucha pewne jest jedno. - Kto wyjdzie z tej pary, zagra w finale - mówi szkoleniowiec. Zwycięzca tej rywalizacji w półfinale trafi najprawdopodobniej na Delectę Bydgoszcz. - To zespół bardzo dobry, ale nie do wygrania trzech meczów w play-off. Jeden raz czy dwa mogą wyskoczyć. Play-off to jednak inna gra - stwierdza były trener Asseco Resovii, który jest spokojny o wynik.

- W Bełchatowie jest większa nerwowość. Zaczynają się tłumaczenia, że kontuzje itp. A kto nie miał kontuzji w zespole? - pyta Jan Such i dodaje: - Tam dzieje się to, co my w Rzeszowie przerabialiśmy w latach 70. Mieliśmy znakomitą drużynę [cztery tytuły mistrza Polski - przyp. red.], a gdy odeszło dwóch siatkarzy, wszystko się rozsypało. Teraz jest przebudowa zespołu w Bełchatowie i jeśli klub będzie dobrze prowadzony, to za 2-3 lata znów może dołączyć do ścisłej czołówki.

A w Rzeszowie? - Jestem pełen optymizmu po finale Pucharu Polski. Resovia zagrała dobry mecz, nie miała tylko Fontelesa [MVP turnieju, najlepszy gracz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle - przyp. red.]. Widać było, że problemy są być może już za nimi. Oby było tak jak w poprzednim sezonie, że po średniej grze odpaliło wszystko w decydujących meczach. Tak czy inaczej wciąż stawiam tak jak przed sezonem na finał ZAKSA - Resovia - kończy optymistycznie trener Such.