Cenne zwycięstwo Asseco Resovii. Choć było bardzo ciężko

Siatkarze mistrza Polski Asseco Resovii w meczu przedostatniej kolejki rundy zasadniczej PlusLigi pokonali w Warszawie AZS Politechnikę 3:1. Trener Andrzej Kowal musiał jednak skorzystać ze wszystkich graczy, by wywalczyć cenne punkty.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowscy siatkarze namęczyli się sporo w pojedynku przeciwko Politechnice. O mały włos nie straciliby punktów w Warszawie, tak jak inne zespoły z czołówki w tym sezonie. Szczególnie dwie pierwsze partie nie szły po myśli Asseco Resovii, do momentu, aż dwóch kluczowych graczy z Rzeszowa nie wylądowało na ławce.

W pierwszej partii dość szybko "zagotował się" Zbigniew Bartman i na boisku na ataku musiał pojawić się Niemiec Jochen Schops. Bartman choć grał w ataku na nienajgorszym procencie skuteczności, to jednak gdy nie zdobywał punktu, oddawał go rywalom. Schops bardziej szanował piłkę, nie psuł ataków, a do tego kończył zdecydowanie więcej piłek.

W drugiej partii z kolei na ławkę usiadł Olieg Achrem, który także nie miał swojego dnia. Tego zastąpił Serb Nikola Kovacević, a że w PlusLidze obowiązuje limit obcokrajowców, na ławce usiadł także czeski rozgrywający Lukas Tichacek, a jego miejsce zajął Maciej Dobrowolski.

Przy tych zmianach nie udało się jednak uratować pierwszej partii. Choć w grze na siatce lepsi byli rzeszowianie, to jednak popełniali za dużo błędów w ataku i w polu zagrywki. W efekcie, mimo prowadzenia na początku seta, Asseco Resovia oddała tę odsłonę gospodarzom.

Decydujące bloki

W drugiej wydawało się, że będzie łatwiej, bowiem podopieczni Andrzeja Kowala prowadzili już 14:11. Za chwilę jednak wszystko roztrwonili, a gdy w ataku dwa razy z rzędu pomylił się Achrem było już 21:19 dla Politechniki. Zapachniało niespodzianką i stratą punktu. Dobrą zmianę dali jednak Dobrowolski i Kovacevic, choć ten drugi zepsuł serwis w samej końcówce seta. A gdy powtórzył to Piotr Nowakowski kibice mogli wspominać finał Pucharu Polski, gdy też w decydujących momentach resoviacy mylili się w polu zagrywki. Tam jednak przegrali, w Warszawie udało się wygrać. W grze na przewagi dwukrotnie w ataku zatrzymany został Grzegorz Szymański i stan meczu się wyrównał.

Szybko, łatwo i przyjemnie

Wygrana końcówka seta przełożyła się na kolejnego, w którym resoviacy roznieśli niemal rywali. Na boisku zostali Dobrowolski, Kovacević i Schops i zanim na dobre ten set się rozpoczął było już 15:5 dla mistrzów Polski. Obaj trenerzy wypuścili do boju zmienników, a w kolejnej partii do gry wrócili podstawowi gracze. Za wyjątkiem pozycji atakującego w ekipie Politechniki. Na placu boju pozostał Maksymilian Szuleka, który zastąpił Szymańskiego. Ten nie radził sobie zupełnie, Szuleka w trzeciej partii miał stuprocentową skuteczność ataku.

Trzeba było gonić

I dzięki jego dobrej grze Politechnika bardzo długo trzymała się także w kolejnej partii. Ba, nawet prowadziła 5:1, choć przewagę osiągnęła raczej po błędach gości, niż swojej grze. Asseco Resovia odrobiła straty jednak równie szybko, po asie Nowakowskiego było już 7:7. Później gra falowała, raz prowadzili jedni, raz drudzy. Po drugiej przerwie technicznej wreszcie przewaga resoviaków zaczęła rosnąć. Dobre ataki Kovacevicia w kontrze pozwalały odskoczyć gospodarzom i wygrać też całe spotkanie.

Asseco Resovia nie zagrała może wielkiego meczu, gra znów falowała, ale trzy punkty ostatecznie padły jej łupem. A to oznacza, że rzeszowianie nie stracili jeszcze szans na poprawę pozycji przed play-off. Na razie resoviacy zajmują czwarte miejsce w tabeli PlusLigi.



POLITECHNIKA WARSZAWSKA1
ASSECO RESOVIA3
Sety: 25:23, 24:26, 18:25, 21:25

Politechnika: Drzyzga 1, Siezieniewski 1, Dryja 7, Szymański 9, Pawliński 9, Nowak 12 oraz Potera (libero), Olenderek (libero), Smoliński 2, Wierzbowski 3, Szuleka 11, Stefanović 1.

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman 9, Kosok 5, Bartman 6, Achrem 8, Nowakowski 10 oraz Ignaczak (libero), Schops 18, Dobrowolski 2, Kovacević 13, Grzyb 1, Buszek 1.