Ostatni wyjazd mistrzów Polski. Do Warszawy

Dziś o godz. 20 siatkarze Asseco Resovii rozegrają ostatni w sezonie zasadniczym PlusLigi mecz wyjazdowy. W Warszawie zmierzą się z Politechniką, która urywała już punkty faworytom ligi. Mecz ten może też ustawić tabelę przed play-off

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



A w tej jest niezwykle ciekawie. Wciąż nie wiadomo, kto z jakiego miejsca przystąpi do rozgrywek, i po raz pierwszy od wielu sezonów do samego końca może trwać walka o jak najlepsze miejsce. Może, ale nie musi, bo kilka zespołów może próbować wybierać sobie przeciwnika w play-off. Wynikami zaskoczyła już poprzednia kolejka i wielu przewiduje, że podobne niespodzianki mogą trafić się także w dwóch ostatnich seriach. - Nie sądzę, żeby ktokolwiek w ten sposób do tego podchodził. Wydaje mi się, że byłoby to głupotą, gdyby ktoś odpuszczał mecze. Każdy wie, w jakim miejscu jest, i zwycięstwa w ostatnich kolejkach mogą tylko pomóc zespołom w przygotowaniu do play-off - mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii, która plasuje się na czwartym miejscu w tabeli.

Politechnika jest szósta, ma trzy punkty straty do rzeszowian, a między nimi jest jeszcze PGE Skra Bełchatów. Jeśli nic się nie zmieni, mistrzowie Polski, czyli Asseco Resovia, już w ćwierćfinale zmierzą się z PGE Skrą, czyli wicemistrzem. Rzeszowianie mają jeszcze teoretyczne szanse na trzecie miejsce, ale potrzebują porażek rywali. Mogą też dać się wyprzedzić obu drużynom i przystąpić do play-off z szóstego miejsca, nie trafiając na Skrę. Ale o tym nikt w Rzeszowie nie chce słyszeć. - Nawet nie myślę o takiej rzeczy - ucina Kowal i dodaje: - Gramy od pierwszego do ostatniego meczu czysto. Zakładam, że w pierwszej rundzie zagramy właśnie ze Skrą.

Mecz w Warszawie będzie też odpowiedzią na pytanie, jak rzeszowianie znieśli porażkę w finale Pucharu Polski. Po niezłej grze ulegli 1:3 Zaksie Kędzierzyn-Koźle. - Nie przegraliśmy jednak bez walki. Nie możemy się załamywać, bo to jeszcze nie koniec sezonu i jest o co grać - zauważa Olieg Achrem, kapitan rzeszowian. - Musimy podnieść głowy, wyciągnąć wnioski i robić wszystko, żeby zagrać skuteczniej - stwierdza z kolei Amerykanin Paul Lotman i dodaje: - Większość kolegów z zespołu, włącznie ze mną, pamięta zeszły rok, gdzie również do pewnego momentu nasze wyniki nie były zadowalające, a później zdobyliśmy mistrzostwo. Na razie musimy wygrać w Warszawie i utrzymać czwarte miejsce, by w play-off mieć przewagę własnego boiska.

Wygląda więc na to, że Asseco Resovia w Warszawie zagra w najmocniejszym składzie, podstawową szóstką, która już się wykrystalizowała. - Jeżeli nie będzie problemów zdrowotnych, to raczej tak będziemy grali - zapowiada Andrzej Kowal.

Pary 17. kolejki:

AZS Politechnika Warszawska - Asseco Resovia, Indykpol AZS Olsztyn - Lotos Trefl Gdańsk, Effector Kielce - PGE Skra Bełchatów, Wkręt-met AZS Częstochowa - Zaksa Kędzierzyn-Koźle, Delecta Bydgoszcz - Jastrzębski Węgiel.

Przypuszczalne składy:

AZS Politechnika: Drzyzga, Wierzbowski, Nowak, Szymański, Pawliński, Zajder oraz Potera (libero)

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Bartman, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero)