Sport.pl

Liga Mistrzów. Trudne zadanie Asseco Resovii. Awans nierealny?

W środę siatkarze Asseco Resovii zmierzą się w Maceracie z mistrzem Włoch Lube Bancą w rewanżowym meczu I rundy play-off Ligi Mistrzów. Po porażce w Rzeszowie 0:3 ich szanse na awans są znikome.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Wobec przepisów CEV (Europejskiej Konfederacji Siatkówki) porażka w pierwszym meczu niczego nie przekreśla. By awansować dalej, trzeba bowiem wygrać dwa spotkania, albo jedno i tzw. "złotego seta", granego do 15, zaraz po drugim pojedynku. Teoretycznie więc wszystko jeszcze przed resoviakami. Ale praktycznie bardzo ciężko będzie pokonać mistrza Włoch w jego hali, gdy nie udało się tego zrobić u siebie. - Na pewno będziemy analizowali szczegółowo ten pierwszy mecz i starali się wyciągnąć wnioski. Z każdym zespołem można toczyć wyrównaną walkę i wygrać. Trzeba to tylko pokazać na boisku - mówi Olieg Achrem, kapitan Asseco Resovii. - Nie składamy broni. Wiadomo, że w siatkówce zdarzają się różne rzeczy i niczego nie można przesądzać z góry - dodał.

Achrem w pierwszym pojedynku zagrał tylko chwilę, wracał dopiero po kontuzji. Teraz wyjdzie zapewne w pierwszym składzie, nie wiadomo tylko, czy na przyjęciu, czy na ataku. Asseco Resovia ma bowiem spory problem z atakującymi. Do Włoch nie poleciał Niemiec Jochen Schops, który narzeka na ból barku, a podstawowy atakujący rzeszowian Zbigniew Bartman dopiero wznowił treningi po kontuzji. - Dopiero na miejscu w dniu meczu okaże się, czy będzie zdolny do gry. Może się zdarzyć, że zagramy z Maceratą w ustawieniu bez klasycznego atakującego - wyjaśnia Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

Dla resoviaków równie ważny, jeśli nie ważniejszy od rewanżu w Lidze Mistrzów, będzie finałowy turniej Pucharu Polski, który odbędzie się w sobotę i niedzielę w Częstochowie. Być może Bartman będzie więc oszczędzany na półfinałowe starcie z Delectą Bydgoszcz.

Do Włoch Asseco Resovia nie pojechała jednak na wycieczkę. - Mimo porażki u siebie sprawa awansu do następnej rundy nie jest jeszcze przesądzona. Dlatego powinniśmy się bić o zwycięstwo. Trzeba walczyć na całego i podjąć ryzyko, a na boisku zobaczymy, co z tego wyjdzie - mówi trener Kowal i dodaje: - Wiadomo, że jeśli wszyscy zawodnicy byliby w pełni zdrowi i gotowi do gry, to byłoby nam łatwiej. Nie ma co jednak narzekać. Mamy na tyle szeroki skład, że musimy sobie radzić nawet jeśli przyjdzie nam grać bez naszych atakujących.

Gospodarze rewanżu, którzy z solidną zaliczką wrócili z Rzeszowa, nie są jednak pewni swego. - Najistotniejsze dla nas będzie wyjście na boisko ze świadomością, że sprawa awansu jest wciąż otwarta. Musimy pamiętać o tym, że Resovia jest bardzo mocnym zespołem i przyjedzie na rewanż po to, żeby walczyć o awans do samego końca - ostrzega środkowy Lube Banci Serb Marko Podrascanin.

Początek spotkania o godz. 20.30. Relacja na żywo na rzeszow.sport.pl. Transmisja w Polsacie Sport i Polskim Radiu Rzeszów. Resoviaków na miejscu wspierać będzie blisko 40-osobowa grupa kibiców z Rzeszowa.

Zwycięzca tej rywalizacji w kolejnej rundzie zagra z lepszym z pary włoska Bre Banca Lannutti Cuneo - słoweński ACH Volley Lubljana. Pierwsze spotkanie 3:0 wygrali Włosi. Rewanż zagrają we własnej hali.

Więcej o: