Sport.pl

M. Dobrowolski, rozgrywający Asseco Resovii, wierzy w zwycięstwo we Włoszech

W pierwszym meczu I rundy siatkarskiej Ligi Mistrzów Asseco Resovia przegrała na własnym parkiecie z mistrzami Włoch - Lube Bancą Macerata - 0:3. - Ten wynik może tylko nas zmobilizować przed kolejnymi meczami - mówi rozgrywający rzeszowskiej ekipy Maciej Dobrowolski.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie za porażkę mogą winić jedynie samych siebie. Choć zagrali niezły mecz, to niestety błędy w końcówkach setów kosztowały ich zwycięstwo i zapewne awans do kolejnej rundy. - Przed spotkaniem z Włochami mówiłem, że kluczowe dla losów awansu będzie pierwsze spotkanie. Mam nadzieję, że się myliłem - skomentował tuż po porażce 0:3 rozgrywający Asseco Resovii Maciej Dobrowolski.

Podopieczni Andrzeja Kowala w dwóch pierwszych partiach prowadzili 16:13 i łatwo dali rywalom zniwelować tę przewagę. Po stronie gospodarzy za dużo było nieporozumień, do tego doszły zepsute zagrywki, co bez problemu wykorzystali Włosi. - Do dwudziestego punktu graliśmy dobrze. Po prostu rywale byli o te dwie, trzy piłki lepsi w tych dwóch pierwszych setach. W III secie nasza gra się już posypała - tłumaczył rozgrywający i po chwili dodał, że zespół z Maceraty niczym szczególnym nie zaskoczył resoviaków. - Grali to, czego się spodziewaliśmy. Zagraliśmy lepiej niż w dwumeczu z Cuneo. Myślę, że taką grą jak w pierwszych dwóch setach jesteśmy w stanie w Polsce dużo ugrać.

Awansować "pasiakom" do kolejnej rundy będzie jednak trudno. W rewanżu muszą wygrać i w dodatku zwyciężyć w "złotym secie" do 15. Podobną przeprawę ekipa Kowala miała w ubiegłym sezonie w finale Pucharu CEV. Wówczas po porażce na własnym terenie z Dynamem Moskwa (2:3), w Rosji niewiele zabrakło, aby rzeszowianie doprowadzili do wspomnianego "złotego seta". - Oby nie powtórzyła się taka sytuacja jak z Dynamem. Do Włoch pojedziemy walczyć i zrobimy wszystko, żeby odwrócić losy rywalizacji - kończy Dobrowolski.

Więcej o: