Asseco Resovia wygrywa z ZAKSĄ w hicie PlusLigi

Po ponaddwugodzinnym meczu siatkarze Asseco Resovii pokonali w spotkaniu 12. kolejki PlusLigi ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:2. Emocji było sporo do ostatnich piłek. Więcej zimnej krwi zachowali jednak mistrzowie Polski i sięgnęli po dwa punkty.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Pojedynek na szczycie rozpoczął się bardzo nerwowo. Obie drużyny zaczęły od protestów i sprawdzania decyzji sędziów. Już w pierwszych piłkach. To pokazywało, jak ważne to spotkanie dla jednych i drugich. Sporo było mocnej, męskiej gry, dużo obron i ładnych akcji. Niemniej to gospodarze byli w natarciu i kilka punktów do przodu.

Blok zadecydował

Głównie dzięki znakomitej grze blokiem. W tym elemencie Asseco Resovia niemal zdeklasowała rywali. Zatrzymała aż pięć ataków ZAKSY, przeciwnicy ani jednego. Rzeszowianie prowadzili już 16:13, ale znów przysnęli, podobnie jak w poprzednich meczach. Bezpańska piłka wpadła najpierw w ich pole, za chwilę Michał Ruciak zaserwował asa i było "na styku".

Goście poszli za ciosem i za chwilę prowadzili już 19:18. Znów jednak dał o sobie znać blok. Zapunktował nawet Piotr Nowakowski (wspólnie z Amerykaninem Paulem Lotmanem), który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, wracając do gry po dłuższej nieobecności. Asseco Resovia miała piłki setowe, ale podała rękę przeciwnikowi. Na szczęście ten tego nie wykorzystał. Stalowe nerwy w końcówce miał Zbigniew Bartman, a decydujący punkt rzeszowianie zdobyli oczywiście blokiem.

Różnica w zagrywce

Pod koniec seta na boisku w ZAKSIE pojawił się Brazylijczyk Felipe Fonteles, który wraca dopiero po kontuzji. Na kolejną partię został jednak na placu gry i zrobił sporą różnicę. Co prawda zaczęło się obiecująco od kilku skończonych ataków Oliega Achrema, ale później było tylko gorzej. Oczywiście wpadły miejscowym dziwne piłki, za chwilę goście poprawili zagrywką i osiągnęli kilkupunktową przewagę. A rzeszowianie? Głównie zagrywki w aut albo w siatkę (8 błędów). W zamian otrzymywali petardy i ZAKSA zaliczała kolejne asy. Zdemolowała podopiecznych Andrzeja Kowala w tym elemencie.

Bez przyjęcia i zagrywki grać w siatkówkę się nie da. Mistrzowie Polski przekonali się o tym boleśnie i przegrali wyraźnie. A goście nakręcali się akcja po akcji. Fonteles i Francuz Antonin Rouzier kończyli często nieprawdopodobne piłki. ZAKSA bawiła się grą.

Znowu przestój

Na szczęście przestała, a rzeszowianie przestali też seryjnie psuć zagrywki. Psuli, oczywiście, ale wreszcie też mieli jakąś korzyść z nich. Błędy zaczęły też przytrafiać się rywalom. Nie byli w stanie grać już na takim poziomie jak wcześniej. Nawet niezwykle skuteczny Jurij Gladyr dwa razy z rzędu zaatakował w siatkę. A Asseco Resovia włączyła blok, asem popisał się Kosok i przewaga rosła. Gdy resoviacy prowadzili 13:9, wydawało się, że będą kontrolować mecz. Nikt jednak tak jak oni nie potrafi trwonić przewagi.

Na drugiej przerwie technicznej rzeszowianie prowadzili jeszcze 16:13, by za chwilę przegrywać 16:18. Nie mieli sposobu na przyjęcie zagrywek Gladyra, a w wysokich piłkach ze skrzydła mieli ogromne problemy. Na szczęście straty szybko odrobili i do końca trwała już walka punkt za punkt. W tej "wojnie nerwów" znów lepsi okazali się gospodarze i objęli prowadzenie w meczu 2:1.

Klątwa boiska?

Jedna połowa boiska w sobotę chyba stanowczo nie sprzyjała zespołom. Bo w czwartym secie znów sytuacja się odwróciła i to ZAKSA dyktowała warunki gry. Znów mocno biła zagrywką, znów na siatce szalał Rouzier. Przewaga gości rosła z akcji na akcję. Przyjezdni prowadzili już 13:8, ale miejscowi się zerwali do odrabiania strat. Doszli na jeden punkt (13:14), ale za chwilę wszystko roztrwonili.

Asseco Resovia miała problemy w przyjęciu, później pojawiły się też błędy w rozegraniu. Gdy ZAKSA prowadziła 19:14, trener Kowal zmienił rozgrywającego. Na boisku pojawił się Maciej Dobrowolski. Rzeszowianie znów zaczęli pogoń, doszli tym razem na dwa punkty (18:20), ale za chwilę dotknęli siatki, zepsuli zagrywkę i było po secie.

MVP Lotman

O zwycięstwie w meczu musiał więc zadecydować tie-break. Ten znów lepiej zaczęli goście. Prowadzili już 4:1, ale resoviacy nie odpuścili. Trzy kontry z rzędu skończył Achrem, za chwilę asa dołożył Bartman i 5:4 prowadziła Asseco Resovia. Od tego momentu obie drużyny walczyły punkt za punkt. Do stanu 9:8 dla rzeszowian. Wtedy dwukrotnie miejscowi zatrzymali blokiem Rouziera, za chwilę Lotman skończył kontrę i było już 12:8.

Teoretycznie przewaga bardzo bezpieczna, ale nie zawsze. W momencie niemal zrobiło się 12:11. Tym razem zablokował Rouzier, asa dołożył Ruciak i zrobiło się gorąco. Na szczęście rzeszowianie mieli Amerykanina Paula Lotmana. Ten skończył atak, później dwukrotnie mocno uderzył z zagrywki, a koledzy dopełnili tylko działa. Lotman został natomiast wybrany na MVP tego pojedynku.



ASSECO RESOVIA3
ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE2
Sety: 27:25, 18:25, 26:24, 22:25, 15:11

Asseco Resovia: Tichacek, Kovacević, Grzyb, Bartman, Achrem, Kosok oraz Ignaczak (libero), Lotman, Nowakowski, Schops, Buszek, Dobrowolski.

ZAKSA: Pilarz, Ruciak, Możdżonek, Rouzier, Kapelus, Gladyr oraz Gacek (libero), Fonteles, Wiśniewski, Witczak, Zapłacki.

Sędziowali: Tomasz Janik i Marcin Herbik (obaj Warszawa)

Widzów: 4,5 tys.