Liga Mistrzów. Różnica klas. Statystyki na korzyść Polaków

Mistrzowie Polski Asseco Resovia w środę w meczu 2. kolejki grupy G Ligi Mistrzów pokonała 3:0 Remat Zalau. Rumuni byli tylko tłem dla rzeszowian, choć dzięki ich chwilowej dekoncentracji mogli pokusić się o niespodziankę.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Remat zdecydowanie gorzej przyjmował zagrywkę Asseco Resovii, niż rzeszowianie ich serwy. Największa jednak różnica była w ataku. Resoviacy kończyli 49 procent piłek, goście zaledwie 35 procent. Mieli problemy nawet wtedy, gdy przyjęli zagrywkę miejscowych dokładnie.

Mniej więcej na podobnym poziomie kształtowały się zagrywka i blok. Oba zespoły zdobyły po trzy asy, ale Asseco Resovia popsuła więcej serwów. W bloku osiem razy rzeszowianie zatrzymywali rywali, Remat zdobył tym elementem siedem "oczek".

Wbrew pozorom podopieczni Mariusza Sordyla oddali Asseco Resovii mniej punktów po własnych błędach, 18. Otrzymali od rzeszowian 21, większość w końcówkach poszczególnych setów. Najwięcej, bo dziesięć punktów Remat dostał od rzeszowian w trzeciej partii.

Indywidualnie w ekipie Rumunów na dobrym poziomie zaprezentowali się jedynie brazylijski przyjmujący Antonio Silmar De Almeida oraz środkowy bloku Fabian Birau, który z konieczności przez dwa sety grał jako atakujący. Obaj mieli odpowiednio 46 i 45-procentową skuteczność w ataku. Pozostali gracze Rematu nawet nie zbliżyli się do tej granicy.

W ekipie rzeszowskiej liderem był Niemiec Jochen Schops, który zdobył 18 punktów. Bardzo dobre spotkanie rozegrał też serbski przyjmujący Nikola Kovacević, który uzbierał 15 "oczek": trzy po punktowych blokach i dwanaście po atakach, przy 57-procentowej skuteczności.

W grze na siatce znakomicie spisał się też środkowy bloku Piotr Nowakowski, który nie skończył tylko jednego ataku na osiem wykonanych prób. Do tego dołożył jeszcze blok i asa.