Sport.pl

Jan Such: Liga nie ma faworyta, ale najgroźniejsza będzie Zaksa

- W tym roku nie ma faworyta jakim był przez ostatnie lata Bełchatów, bo nie ma w zespołach zawodników, którzy sami potrafiliby przechylić szalę na korzyść swojej drużyny, tak jak wcześniej Wlazły czy ostatnio Grozer - mówi przed startem PlusLigi trener Jan Such, obecnie szkoleniowiec pierwszoligowego Campera Wyszków, a wcześniej kilku ekstraklasowych drużyn.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Jan Such jako trener w siatkarskiej ekstraklasie spędził wiele lat. Prowadził zespół z Kędzierzyna-Koźla, Jastrzębia, Rzeszowa i Radomia. W trzech pierwszych drużynach budował podwaliny po późniejsze sukcesy tych ekip. Na swoim koncie ma też kilka medali jako szkoleniowiec, a także wcześniej, jako siatkarz Resovii.



Rozmowa z Janem Suchem

Marcin Lew: Jak będzie wyglądał nowy sezon w PlusLidze? Podział może być wyraźny.

Jan Such: - Podział będzie jak nigdy, na kluby bogate i biedne. Dziwie się, że ligę zamknięto, bo okazuje się, że kilka zespołów nawet w sparingach przegrywa z pierwszą ligą. Wystarczy popatrzeć na Warszawę, Częstochowę, Olsztyn, które są słabe, na Kielce które ledwo budują zespół. Dla mnie te drużyny będą najsłabsze.

Idąc dalej od dołu kolejnym zespołem będzie Lotos Gdańsk, a później Delecta Bydgoszcz. To jedyny zespół, który może namieszać w czołówce. Utrzymali skład z poprzedniego sezonu, już doświadczony.

Później jest czterech mocnych, Asseco Resovia, Zaksa Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel i PGE Skra Bełchatów. W tej ostatniej trener Jacek Nawrocki pokombinował i przestawił Mariusza Włazłego na atak. Tracąc Bartosza Kurka musiał wzmocnić siłę ataku. Przewidywałem wcześniej, że Bełchatów będzie miał ciężko, tak też będzie, ale w walce o najwyższe lokaty będzie istniał.

Najgroźniejsza będzie jednak Zaksa, później Jastrzębski Węgiel no i Asseco Resovia, która będzie bronić tytułu. Ale ciężko będzie im zastąpić Georga Grozera. Na ataku mają dwóch dobrych zawodników, ale nie tej klasy co on.

A nie będzie czasem tak, że mecze pierwszej czwórki z zespołami z dołu tabeli będą nudne? Że będzie dużo spotkań po 3:0?

- Nie, o to się nie obawiam. Zobaczymy już na początku, że będą niespodzianki. W ogólnym rozrachunku wyjdzie to, o czym mówiłem, ale takie zespoły jak Olsztyn czy Politechnika pojedyncze mecze będą mogły wygrać, sprawić niespodzianki. Faworyt zawsze może podejść do meczu nie skoncentrowany, a zespoły z dołu powalczą ambitnie, zaryzykują we wszystkich elementach i mogą być te niespodzianki.

Po raz pierwszy chyba w tym sezonie liga nie ma faworyta. Są cztery w miarę równe zespoły i o medalach może zadecydować dyspozycja ostatnich dni.

- To fakt, nie ma faworyta jakim był przez ostatnie lata Bełchatów, a wcześniej Kędzierzyn. Ale nie ma faworyta, bo nie ma w zespołach zawodników, którzy sami potrafiliby przechylić szalę na korzyść swojej drużyny, tak jak wcześniej Wlazły czy ostatnio Grozer. Do play-offów wszystko będzie otwarte, trenerzy będą bez stresu, bo wiadomo, że obojętne czy z pierwszego, drugiego, trzeciego czy czwartego miejsca gra się od nowa.

Z Asseco Resovii odszedł Grozer, przyszli nowi zawodnicy. Trzeba będzie pewnie zmienić system gry, ale po raz pierwszy od lat w Rzeszowie nie było wielu zmian w składzie. Może teraz to będzie siłą zespołu?

- To na pewno dużo plus, będzie łatwiej to wszystko ułożyć. Andrzej [Kowal - przyp. red.] ma dwóch dobrych i równych zawodników na pozycji atakującego i będzie musiał to ustawić tak, żeby wszystko grało. Bo jak przyjdą porażki może być różnie, ale wiem Andrzej sobie z tym poradzi.

Kto zrobił najlepsze transfery w lidze?

- Zaksa. W tamtym sezonie brakowało im w końcówce środkowych. Po dobrym początku przyszły kontuzje i słabsza dyspozycja Samiki i było po zespole. Teraz mają bardziej wyrównany zespół, a przy trenerze Castellanim będą bardzo groźni.

Więcej o: