Super Puchar nie dla mistrzów Polski. PGE Skra za mocna

Nie udało się siatkarzom Asseco Resovii wywalczyć SuperPucharu. W pojedynku w Częstochowie mistrzowie Polski ulegli zdobywcy pucharu kraju PGE Skrze Bełchatów 0:3 i pierwsze w tym sezonie trofeum trafiło w ręce bełchatowian.

Więcej o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie przed tym pojedynkiem faworytem nie byli. Od kilku tygodni zmagali się bowiem z urazami. W Częstochowie nie zagrał środkowy Piotr Nowakowski, a dwóch przyjmujących Serb Nikola Kovacević i Olieg Achrem dopiero w minionym tygodniu wróciło do normalnych treningów. Niemniej mistrzowie Polski zapowiadali walkę o tytuł.

Początek meczu był wyrównany, z lekkim wskazaniem na rzeszowian. Podopieczni Andrzeja Kowala na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu 8:5. Duża w tym zasługa rywali, a szczególnie Serba Aleksandra Atanasijevicia, który nie potrafił w pierwszych piłkach wstrzelić się w boisko.

Trzypunktowa przewaga szybko została jednak roztrwoniona. Przy stanie 10:7 dla Asseco Resovii sześć "oczek" z rzędu zdobyli bełchatowianie. W rzeszowskiej drużynie nie funkcjonowała zagrywka i lewy atak. Rafał Buszek nie mógł przebić się przez szczelny blok rywali i opuścił boisko. Na tym pojawił się kapitan rzeszowian Olieg Achrem. Zmiana jednak niewiele dała.

Kilkupunktowa zaliczka wystarczyła Skrze, by wygrać pierwszego seta. Podopiecznych Jacka Nawrockiego z rytmu nie wybił nawet chwilowy przestój w grze. Resoviacy nie byli w stanie odwrócić losów partii, podawali zbyt często rękę rywalom, oddając im aż 9 punktów po własnych błędach.

Jeszcze gorzej wyglądał początek kolejnej odsłony. Dwa skuteczne bloki Skry i dwa ataki spowodowały, że szybko zrobiło się 0:4. Na szczęście za chwilę asem popisał się Łukasz Perłowski, a w kolejnej akcji sprytem Olieg Achrem, który pozostał na boisku i rzeszowianie wrócili do gry. Później trwała walka punkt za punkt, ale kolejne błędy podopiecznych Andrzeja Kowala i skuteczne bloki rywali spowodowały, że znów trzeba było gonić. Prawie się udało, rzeszowianie doszli na 23:24, mieli swoją szansę, ale jej nie wykorzystali. Skra się z kolei nie pomyliła, a konkretnie Daniel Pliński i było już 2:0.

Po przegranych dwóch pierwszych partiach z rzeszowskiego zespołu całkowicie uszło powietrze. Widać to było już na początku trzeciego seta, gdzie po dynamicznym ataku Wlazłego PGE Skra prowadziła 5:1 i szkoleniowiec Asseco Resovii musiał wziąć czas.

Wyraźnie rozbici mistrzowie Polski na pierwszą przerwę techniczną schodzili, przegrywając 5:8, a na drugą 12:16. W końcówce meczu bełchatowianie powiększyli jeszcze przewagę Po autowej zagrywce Kovacievicia drużyna Kowala przegrywała 17:22. Za chwilę pomylił się jeszcze Wojciech Grzyb. Piłkę meczową wykorzystał natomiast najlepszy na boisku Wlazły.

ASSECO RESOVIA0
PGE SKRA BEŁCHATÓW3
Sety: 21:25, 23:25, 19:25

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Bartman, Buszek, Perłowski oraz Ignaczak (libero), Achrem, Schops, Dobrowolski, Grzyb, Kovacević.

PGE Skra: Woicki, Wlazły, Pliński, Atanasijević, Winiarski, Kłos oraz Zatorski (libero), Vincić, Kooistra, Bąkiewicz.

Więcej o: