Żona o Krzysztofie Ignaczaku: W domu jest smokiem

- Gdy córka Dominika zobaczyła Krzysztofa w domu po powrocie z Ligi Światowej, bardzo się zawstydziła i nie wiedziała, jak okazać radość, więc cichym głosikiem zaśpiewała ?Polska, biało-czerwoni? - mówi Iwona Ignaczak, żona libero reprezentacji Polski Krzysztofa.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Ma 34 lata, żonę Iwonę, 9-letniego syna Sebastiana i 3-letnią córkę Dominikę. To prywatnie. Sportowo - worek medali. Teraz rywalizuje o kolejny krążek, na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Takiego nie ma jeszcze w swojej kolekcji.

Krzysztof Ignaczak, libero Asseco Resovii, jest jednym z najlepszych zawodników na świecie na swojej pozycji. Emocjonalny, zaangażowany do reszty w grę, nieco nieokiełznany. Takiego znamy go z boiska. - Dokładnie taki sam jest w domu, z tym że tu nie ma w nim takich emocji, bo o nic nie walczy i z nikim nie rywalizuje, to już nie jest "wojna siatkarska", to raczej spa - opowiada żona Krzysztofa, Iwona.

Oboje pochodzą z Wałbrzycha, pięć lat temu osiedlili się w Rzeszowie, gdzie "Igła" gra w barwach Asseco Resovii. - Rzeszów stał się naszym domem, ale rodziny mamy 500 km stąd - mówi Iwona Ignaczak.

To nie pomaga, szczególnie dzieciom. Gdy tato wyjeżdża na zgrupowania czy mecze, tęsknią bardzo. - Nie jest im łatwo, szczególnie że na co dzień są także daleko od babć, dziadków, wujków i cioć. Kiedy Krzysztof wyjeżdża, to tęsknota doskwiera podwójnie - opowiada żona "Igły" i dodaje: - Na co dzień staramy się jednak nie zaprzątać sobie głowy tęsknotą, a raczej zauważać pozytywne rzeczy. Wakacje u babć i dziadków, wizyty na zgrupowaniach to także możliwość poznania nowych miejsc i ludzi.

Radość, gdy tato wraca do domu, jest zawsze ogromna. Choć reakcje bywają różne. - Gdy Dominika zobaczyła Krzysztofa w domu po powrocie z Ligi Światowej, bardzo się zawstydziła. Nie wiedziała, jak okazać radość, więc cichym głosikiem zaśpiewała: "Polska, biało-czerwoni" - śmieje się Iwona.

A w domu? - Gdy ma wolny czas od siatkówki, nadrabia z nami to, co stracił. Bawi się z dziećmi - stwierdza pani Iwona. - Ze względu na różnicę wieku i płci to z każdym w coś innego. Zdarzają się jednak wspólne zabawy, np. "w smoka". Krzysiek jest smokiem, Sebastian to rycerz, który broni księżniczki Dominiki. Ale księżniczka wpada na pomysł, że smok jest dzidziusiem i chce go niańczyć, co nie do końca podoba się rycerzowi, w przeciwieństwie do smoka. I zabawa kończy się awanturą - śmieje się żona "Igły".

"Igła" nie unika też prac domowych. - Umyje samochód, posprząta w garażu, skosi trawnik... - wylicza Iwona Ignaczak.

Lubi też przebywać w kuchni. - W miarę możliwości gotuje. Lubi kuchnię śródziemnomorską, czyli niezmaltretowane smażeniem, duszeniem warzywa, ryby i mięsa, wszelkiego rodzaju pasty. Duże znaczenie ma dla niego, żeby w daniu było jak najwięcej wartości odżywczych - zdradza sekrety kuchni domu Ignaczaków pani Iwona.

Czym zaskoczył ją mąż? - Pastą z łososiem, i to nie dlatego, że ją ugotował, ale dlatego, że był to najlepszy makaron, jaki w życiu jadłam, dużo lepszy od mojego - mówi z podziwem.

- Oglądam mecze, w których gra Krzysiek, ale bardzo mnie meczą pod względem psychicznym. Nie potrafię tak uzewnętrzniać emocji w miejscach publicznych, jak to robi większość kibiców. Po prostu czuję się skrępowana. A to sprawia, że albo nie angażuję się w oglądanie, albo wychodzę z meczu bardziej zmęczona od Krzyśka - opowiada pani Iwona i dodaje: - Mecze w telewizji lubię oglądać sama, oglądam wtedy czystą grę. Ale mecze w hali to emocje, atmosfera i ludzie - zupełnie innego rodzaju przeżycie.

Praca zawodowego sportowca nie jest łatwa. Emocji po meczach jest sporo, adrenalina i presja spadają powoli. Trzeba jakoś odreagować. - Po większości meczów bez względu na wynik jedziemy do domu na kolację i razem z dziećmi robimy sobie wieczór filmowy, oglądając w łóżku bajki Disneya - opowiada Iwona Ignaczak.

Teraz w domu Ignaczaków wszyscy trzymają kciuki za Krzysztofa, aby zdobył medal olimpijski. Po nim będą wyczekiwane wakacje z mężem i tatusiem. - Pojedziemy gdzieś niedaleko, bo urlop Krzyśka będzie pewnie krótki - przewiduje pani Iwona. Na męża przecież czekają już koledzy i trenerzy w klubie.

Rafał Stec bloguje na żywo o meczu Polska - Rosja »

Dziś ćwierćfinał z Rosją

Reprezentacja Polski siatkarzy zajęła drugie miejsce w swojej grupie i dziś o godz. 20.30 zagra z Rosją w meczu ćwierćfinałowym. Jeśli Polacy wygrają, wejdą do strefy medalowej.

Po raz kolejny na boisku będzie można zobaczyć trzech reprezentantów Asseco Resovii. Oprócz Krzysztofa Ignaczaka do Londynu pojechali Zbigniew Bartman, Piotr Nowakowski i Grzegorz Kosok.