Sport.pl

J. Schöps, nowy gracz Asseco Resovii: Jestem inny niż Grozer

- Zdaję sobie z tego sprawę, że będzie bardzo, bardzo ciężko zastąpić go, ponieważ jego charakter, styl gry jest zupełnie inny od mojego. Ale możemy pójść inną, nową drogą. Na pewno dam z siebie wszystko, by klub i kibice byli ze mnie zadowoleni - mówi nowy atakujący Asseco Resovii, Jochen Schöps, który w Rzeszowie zastąpił swojego rodaka, Georga Grozera.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Grozer był ulubieńcem rzeszowskiej publiczności, ale po zdobyciu mistrzostwa Polski przenosi się do rosyjskiego Lokomotivu Biełgorod. Działacze Asseco Resovii szybko jednak znaleźli zastępstwo. W Rzeszowie grał będzie teraz rodak Grozera, Jochen Schöps, jeden z najlepszych graczy w Europie na tej pozycji, który ostatnie pięć sezonów spędził w rosyjskiej Iskrze Odincowo. Wcześniej z VfB Friedrichshafen wygrywał m.in. Ligę Mistrzów, zostając przy tym MVP turnieju finałowego.



Rozmowa z Jochenem Schöpsem



Marcin Lew: Po pięciu sezonach gry w Iskrze Odincowo zdecydowałeś się opuścić Rosję. Dlaczego?

Jochen Schöps: Myślę, że pięć sezonów w jednym klubie to już wystarczająco długo. Nadszedł czas na zmiany. Trzeba spróbować czegoś nowego, zdobyć nowe doświadczenie. Padło na Polskę, gdzie jest znakomita liga, bardzo dobra organizacja rozgrywek, klubu i niesamowita atmosfera wokół siatkówki.

Gdy pojawiła się propozycja z Rzeszowa, byłem bardzo zadowolony. To w końcu nowy mistrz Polski, i to wielki honor, że zainteresowali się moją osobą.

Rozmawiałeś może z Georgiem Grozerem o Asseco Resovii, o polskiej lidze?

- Jeszcze nie. Ale w poniedziałek spotykamy się na zgrupowaniu reprezentacji i z pewnością popytam się go o klub, miasto i samą ligę.

W takim razie co wiesz już o swoim nowym klubie?

- Widziałem mecz Asseco Resovii z Dynamem Moskwa w finale Pucharu CEV. Słyszałem też, że gracze tacy jak Achrem, Lotman, Tichaczek czy Nowakowski zostają w zespole na następny sezon.

Z Lukasem Tichaczkiem miałeś już możliwość grać w jednym klubie. W sezonie 2006/07 występowaliście razem w niemieckim VfB Friedrichshafen, wygrywając rozgrywki Ligi Mistrzów.

- Byliśmy w jednym klubie, ale głównie wtedy grałem z Simonem Tischerem. Lukas był wtedy drugim rozgrywającym i wchodził głównie na zmiany, ale oczywiście znamy się. Teraz znów będziemy w jednym zespole.

Jak długo trwały rozmowy z rzeszowskim klubem? Długo dogadywaliście sprawę twojego przyjścia do Rzeszowa?

- Niedługo. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Resovia interesuje się moją osobą, ale nie było jeszcze żadnych konkretów. W poprzedni weekend otrzymałem już jednak konkretną propozycję. Przez kilka dni rozmawiałem z wiceprezesem klubu o szczegółach i zdecydowałem, że ta oferta jest dla mnie bardzo dobra.

Georg Grozer był w Rzeszowie ulubieńcem publiczności. Przed tobą niezwykle trudne zadanie zastąpienia go.

- Zdaję sobie z tego sprawę, że będzie bardzo, bardzo ciężko zastąpić go, ponieważ jego charakter, styl gry jest zupełnie inny od mojego. Myślę nawet, że nie jest możliwe jego zastąpienie. Ale możemy pójść inną, nową drogą. Na pewno dam z siebie wszystko, by klub i kibice byli ze mnie zadowoleni.

Gdybyś miał porównać siebie z Grozerem, to na jakie różnice w grze byś wskazał?

- Myślę, że on jest zdecydowanie bardziej potężny, bardziej atletyczny. Ma znakomity wyskok i zasięg, to bardzo mocny gracz. Do tego ma bardzo mocny atak i zagrywkę.

Ja jestem nieco innym zawodnikiem, bardziej technicznym. Może nieco lepiej wykorzystującym blok, może jestem bardziej doświadczony. Nie skaczę tak wysoko jak Georg, ale mam inne atuty, które zaprezentuję na polskich boiskach.

Więcej o: