Sport.pl

Finał PlusLigi trwa. Asseco Resovia przegrała ze Skrą

Nie udało się siatkarzom Asseco Resovii zakończyć w sobotę rywalizacji w finale PlusLigi. Rzeszowianie przegrali w Rzeszowie z PGE Skrą Bełchatów 1:3. W rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą jednak 2:1. Kolejny mecz w niedzielę w Rzeszowie o godz. 14.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Przy tak solidnej zaliczce jaką z Bełchatowa przywieźli rzeszowscy siatkarze wydawało się, że we własnej hali postawią kropkę nad i. Kibice gdzieś w głowie mieli już fetę po dekoracji złotych medalistów, a tymczasem musieli obejść się smakiem. Przynajmniej do niedzieli.

Goście byli już w bardzo trudnej sytuacji, ale na boisko wyszli niesamowicie zmotywowani. Postawili wszystko na jedną kartę, kopnęli zagrywką, znakomicie bronili, a w kontrach kończyli dzieło. Miejscowi z kolei mieli ogromne problemy w przyjęciu. Do tego zagrywka w tym dniu wyraźnie im nie "siedziała". A przecież tym elementem wygrywali w Bełchatowie.

Skra miała jeszcze jeden atut, Daniela Plińskiego w bloku. Środkowy bełchatowian w pierwszym secie zdobył tym elementem cztery punkty, cały zespół siedem. I to było kluczem do wygranej.

Przyjezdni prowadzili od początku partii, nawet 10:6. Przy zagrywkach Niemca Georga Grozera Asseco Resovia zniwelowała całą stratę, ale po chwili znów w jednym ustawieniu wszystko roztrwoniła. Ponownie dojść Skry się nie udało.

Zwycięstwo w inauguracyjnej partii uskrzydliło jeszcze gości. Zaczęli więc tak samo jak w pierwszej odsłonie. I tak samo pozwolili się dogonić Asseco Resovii. Ale blisko kontakt trwał tylko chwilę. Znów Skra uderzyła zagrywką i znów nie było co zbierać. Gdy w pole serwisowe powędrował Hiszpan Miguel Angel Falasca Skra odskoczyła wyraźnie. Rozgrywający bełchatowskiego zespołu posłał trzy asy, do tego doszedł blok, kontra i aut Grozera i w momencie zrobiło się 20:10. Skra się bawiła, a siatkarze Asseco Resovii wyglądali na zagubionych i załamanych. Wydawało się, że mecz bardzo szybko się skończy.

I naprawdę było tego blisko, gdy na początku trzeciej partii jeszcze Pliński zaserwował asa i było 7:5 dla gości. Resoviacy jednak się nie załamali. Wreszcie zaczęli skutecznie zagrywać. Sygnał dał Amerykanin Paul Lotman, później poprawili koledzy. Gdy zagrywać zaczął Piotr Nowakowski miejscowi mogli odskoczyć. W Skrze pojawiły się problemy w przyjęciu, w Resovii skuteczne kontry. Teraz to gospodarze prowadzili kilkoma punktami (15:11). A gdy kilka akcji później asa dołożył jeszcze Czech Lukas Tichacek, a jego koledzy skuteczne bloki, gra wyglądała jak w drugim secie. Teraz jednak w natarciu byli gracze Asseco Resovii, w odwrocie Skra. Trener Jacek Nawrocki dał więc odpocząć kilku podstawowym graczom, by ci byli gotowi na kolejną partię.

Na początku jednak manewr ten nie zdał egzaminu. Z zagrywki kopnął bowiem Grozer i miejscowi prowadzili już 8:3. Teraz to oni dyktowali warunki gry. Skra grała jednak cierpliwie i to się opłaciło. Przy stanie 10:7 dla Asseco Resovii bełchatowianie zdobyli w rzędu pięć punktów i wyszli na prowadzenie. Miejscowi mieli problemy z kończeniem ataków, goście znakomicie bronili i kontrowali. Wrócili do gry, nakręcali się z akcji na akcję i budowali swoją przewagę. Znowu z gospodarzy zeszło powietrze. To nie mogło się inaczej skończyć jak tylko zwycięstwem mistrzów Polski.

Dzięki tej wygranej PGE Skra Bełchatów wróciła do gry o mistrzostwo Polski. Ale to Asseco Resovia prowadzi w rywalizacji do trzech zwycięstw 2:1. Kolejne spotkanie w niedzielę w Rzeszowie o godz. 14. Ewentualny piąty pojedynek zaplanowano na środę w Bełchatowie.

ASSECO RESOVIA1
PGE SKRA BEŁCHATÓW3
Sety: 19:25, 15:25, 25:16, 20:25

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Kosok, Grozer, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Bojić, Dobrowolski, Mika.

PGE Skra: Falasca, Winiarski, Kłos, Wlazły, Kurek, Pliński oraz Zatorski (libero), Bąkiewicz, Cupković, Woicki, Atanasijević.

Sędziowali: Sylwester Strzylak i Maciej Twardowski (obaj Radom)

Widzów: 5 tys.

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 2:1 dla Asseco Resovii

Więcej o: