Środkowy Asseco Resovii: Nie chcemy dać im się obudzić

- Plan wykonaliśmy w stu procentach, albo nawet w dwustu, bo przyjechaliśmy przynajmniej po jedno zwycięstwo. To jest siatkówka, tutaj wszystko może się zdarzyć - powiedział po drugim wygranym meczu z PGE Skrą Bełchatów środkowy Asseco Resovii Piotr Nowakowski.

Wszystko o Asseco Resovii w specjalnym serwisie na RZESZOW.SPORT.PL



Siatkarze Asseco Resovii w finałowej rywalizacji dwukrotnie na wyjeździe pokonali PGE Skrę Bełchatów i zdobycia tytułu brakuje im tylko jednej wygranej. O nią rzeszowski zespół powalczy już na weekendzie. Jeśli zwycięży po raz trzeci, wówczas po 37 latach Rzeszów znów stanie się stolicą polskiej siatkówki.

Rozmowa z Piotrem Nowakowski:

Marcin Lew: Gdyby ktoś wam powiedział przed meczami w Bełchatowie, że wrócicie do Rzeszowa z dwoma zwycięstwami, to uwierzyłbyś w to?

Piotr Nowakowski: Dlaczego nie? Co prawda to graniczyło praktycznie z niemożliwością, ale jak widać nie ma rzeczy niemożliwych. Plan wykonaliśmy w stu procentach, albo nawet w dwustu, bo przyjechaliśmy przynajmniej po jedno zwycięstwo. To jest siatkówka, tutaj wszystko może się zdarzyć.

Dzisiaj wszystko odwróciło się dla nas, bo było już różnie w tych setach. Trzeciego mogliśmy wygrać, a przegraliśmy. W czwartym gdyby nie ten incydent moglibyśmy grać np. dłużej.

Ale ten przegrany trzeci set nie załamał was. W końcówce mieliście prowadzenie, ale przegraliście. W pierwszym meczu partia tak przegrana przez Skrę ich podłamała, a wam dodała skrzydeł. A dziś wyszliście jakby nigdy nic na czwartego seta i dokończyliście dzieła.

- Mieliśmy w pamięci to, że wygraliśmy we wtorek, że zwyciężyliśmy też w dwóch pierwszych setach. Nie było mowy o załamaniu. Myśleliśmy tylko o tym, żeby się skoncentrować i zagrać dobrze następnego seta.

Teraz to wy jesteście faworytem?

- Na pewno jesteśmy bliżej. Gramy w swojej hali, przy swoich kibicach. Mamy dwa mecze w zapasie. Jeżeli nawet nie jesteśmy faworytem, to szanse się bardzo, bardzo wyrównały.

Mówiąc terminologią bokserską macie rywali na deskach. Nie możecie chyba dać im się teraz rozegrać. Trzeba tę rywalizację skończyć w trzeci meczu.

- Chcielibyśmy bardzo to skończyć w sobotę. Nie chcemy dać im się obudzić. Dlatego w tym trzecim meczu będzie grać tak jak teraz. Czyli bardzo mocno zagrywać, bo głównie dzięki temu wygraliśmy te mecze. Na pewno nie odpuścimy, ale Skra też nie odpuści.

Pierwszy wygrany mecz w Bełchatowie chyba strasznie dobrze na was wpłynął. Graliście swobodnie, na luzie. Skra wyglądała na spiętą.

- Oni mieli ten problem, że już raz przegrali na własnym boisku. My mieliśmy luźniej, bo gdyby się nawet waliło i paliło to mamy jeszcze dwa mecze u siebie. To na pewno pozwoliło grać na większym luzie.

No to teraz będą jeszcze bardziej zdenerwowani.

- Tego im życzę, dlaczego nie? My na pewno będziemy starać się grać tak jak do tej pory. Zobaczymy jak to wyjdzie.

Zaskoczyliście rywali zespołowością? Każdy z zawodników dołożył coś od siebie w obu meczach.

- To na pewno był jeden z czynników. Na pewno wszyscy zagraliśmy dwa bardzo dobre mecze. Nie trzeba było wprowadzać dużych zmian.