Asseco Resovia gra w Słowenii o finał Pucharu CEV

Jednego zwycięskiego "złotego seta" brakuje siatkarzom Asseco Resovii do awansu do finału Pucharu CEV. - Zrobimy wszystko, by wygrać mecz i nie grać "złotego seta" - zapowiada Krzysztof Ignaczak, libero rzeszowian
Siatkarze z Rzeszowa są o krok od pierwszego w tym sezonie sukcesu. A takim będzie bez wątpienia gra w ścisłym finale europejskiego Pucharu CEV. W środę w pierwszym pojedynku półfinałowym resoviacy rozbili we własnej hali ACH Volley Lublana 3:0, ale to i tak nie gwarantuje im awansu dalej. Zasady są bowiem bezlitosne. Trzeba wygrać oba spotkania, by grać dalej. Jest jeszcze druga ewentualność: zwyciężyć w jednym meczu, a także w "złotym secie" rozgrywanym po drugim spotkaniu i granym do 15. Ten to jednak loteria. - Dlatego zrobimy wszystko, by go nie grać. Chcemy wygrać także drugie spotkanie. Znamy stawkę, wiemy, o co gramy. Myślę, że nie trzeba nas specjalnie motywować - mówi przed sobotnim rewanżem w Lublanie Krzysztof Ignaczak.

Słoweńcy podczas meczu w Rzeszowie zaprezentowali się bardzo słabo. Tylko w pierwszym secie byli w stanie na równi rywalizować z Asseco Resovią. Później zostali zdemolowani. - Jesteśmy rozczarowani przede wszystkim tym, że nie pokazaliśmy najlepszej siatkówki. Jednak sprawa awansu do finału nie jest jeszcze przesądzona. W sobotę czeka nas kolejne spotkanie. Mam nadzieję, że zagramy lepiej i być może zaskoczymy swoją postawą naszych przeciwników - zapowiadał po meczu w Rzeszowie kapitan ACH Volley Andrej Flajs. - Myślę, że oni się trochę zakamuflowali przed rewanżem i nie pokazali tego, na co ich stać. Oddali to spotkanie. W rewanżu nie ma co ich lekceważyć. Musimy podejść z dużym respektem i szacunkiem do tego zespołu, bo z pewnością będą chcieli czymś nas zaskoczyć w meczu u siebie - stwierdził z kolei Ignaczak.

Nadzieję na zmianę losów rywalizacji ma też trener Słoweńców Serb Igor Kolaković. - W swojej hali gramy zwykle bardzo dobrze. W zagrywce i w przyjęciu dużo lepiej niż to, co pokazaliśmy w Rzeszowie, i w tym upatruję naszej szansy. Dzięki systemowi "złotego seta" jesteśmy wciąż w grze i będziemy walczyć do końca - mówi.

Dla resoviaków najtrudniejsze w drugim starciu z zespołem z Lublany będzie zachowanie koncentracji. Ciężko się zmobilizować, gdy kilka dni wcześniej rozbiło się rywali bardzo łatwo. - To był dopiero pierwszy mecz, a i tak o wszystkim zadecyduje rewanż w Lublanie. Musimy więc jak najszybciej zapomnieć o tym zwycięstwie i skoncentrować się już na rewanżu. Im szybciej zapomnimy o tej wygranej, tym lepiej dla nas - tłumaczy Andrzej Kowal, szkoleniowiec rzeszowskich siatkarzy. - Wykonaliśmy dopiero pierwszy mały krok do finału. W sobotę czeka nas zupełnie inne spotkanie, dlatego bardzo ważna będzie odpowiednia koncentracja i dobra gra z naszej strony - dodał kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem.

Początek spotkania w sobotę o godz. 20. Transmisja w Polsacie Sport Extra i Polskim Radiu Rzeszów. W drugim półfinale rywalizują rosyjskie Dynamo Moskwa i włoska Monza. W pierwszym spotkaniu 3:2 wygrali Włosi. Rewanż zaplanowano na niedzielę w Moskwie.