Sport.pl

Asseco Resovia walczy o finał Pucharu CEV. Dziś I mecz

Dzisiaj siatkarze Asseco Resovii podejmą w hali Podpromie ACH Volley Lubljana w pierwszym meczu półfinałowym europejskiego Pucharu CEV. Rewanż w sobotę w Słowenii.
- Myślę, że w tym roku w Pucharze CEV mamy większą szansę na awans do finału niż w zeszłym, kiedy mierzyliśmy się z Sisley Treviso [porażki 2:3 i 1:3 - przyp. red.]. Oczywiście, nie możemy lekceważyć rywali. Postaramy się jednak wykorzystać swoją szansą i zagrać wreszcie w finale - zapowiada kapitan Asseco Resovii Olieg Achrem.

Słoweńcy z Lubljany w tym sezonie europejskie rozgrywki rozpoczęli w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzyli się m.in. z PGE Skrą Bełchatów. Oba spotkania przegrali i po zajęciu trzeciego miejsca w swojej grupie wylądowali w Pucharze CEV. Przebrnęli przez Challenge Round i teraz zmierzą się z Asseco Resovią. - To teoretycznie zespół bez gwiazd i na papierze nie wygląda aż tak okazale jak Fenerbahce Stambuł, z którym graliśmy w Challenge Round. Moim zdaniem to nie jest jednak wcale łatwiejszy przeciwnik niż mistrz Turcji - stwierdza Andrzej Kowal, szkoleniowiec rzeszowian.

Jego podopieczni, by awansować do finału muszą wygrać oba spotkania albo jeden mecz i "złotego seta". Ten jednak tym razem rozgrywany będzie w hali ACH Volley. - Musimy o tym pamiętać. Tam jest specyficzna hala z gorącą i głośną publicznością - zauważa Kowal. - Moim zdaniem zespół, który ma rewanż we własnej hali jest teoretycznie w dużo lepszej sytuacji - dodaje Achrem.

Podobnie myślą także Słoweńcy, którzy nastawiają się właśnie na sobotnie, rewanżowe spotkanie. - Pozytywne jest to, że rewanż mamy u siebie i w tym drugim meczu przed własną publicznością rzucimy na boisko wszystkie nasze siły. Nawet jeśli przegramy pierwsze spotkanie w Rzeszowie, to nic nie będzie jeszcze przesądzone i w rewanżu może się wiele wydarzyć - mówi Serb Igor Kolaković, trener ACH Volley i dodaje: - Resovia ma z pewnością większy potencjał i możliwości niż my, ale to nie znaczy, że jesteśmy z góry skazani na porażkę.

Słoweńcy do rywalizacji z Asseco Resovią przystąpią jednak osłabieni. Z urazem kolana zmaga się lider ACH Volley atakujący Alan Sket, a dodatkowo środkowy Matevz Kamnik dopiero co wrócił do treningów. - Zdajemy sobie sprawę z siły i potencjału polskiego zespołu, ale mam nadzieję, że na boisku nie pokażemy rywalom, że czujemy przed nimi zbyt duży respekt - stwierdza Andrej Flajs, kapitan zespołu z Lubljany, który już od niedzieli gości w Rzeszowie. W piątek i sobotę bowiem Słoweńcy rywalizowali w słowackim Humennem w Final Four Ligi Środkowoeuropejskiej. Ostatecznie zajęli tam drugie miejsce przegrywając w finale z austriackim Hypo Tirol Innsbruck 1:3. Po finale autokarem zespół Kolakoviacia udał się do Rzeszowa.

Początek spotkania o godz. 18. Transmisja w Polsacie Sport.

Zwycięzca z tej rywalizacji w finale spotkania się z lepszym z pary Acqua Paradiso Monza (Włochy) - Dynamo Moskwa (Rosja).

Więcej o: