Sport.pl

Trener i kapitan ACH Volley Lubljana o Asseco Resovii

Już w najbliższą środę siatkarze Asseco Resovii w pierwszym meczu półfinału Pucharu CEV podejmą we własnej hali słoweński ACH Volley Lubljana. W Rzeszowie Słoweńcy zjawią się już natomiast w niedzielę, prosto po finałowym turnieju Ligi Środkowoeuropejskiej.
W piątek i sobotę ACH Volley rywalizował będzie w Humennem na Słowacji o zwycięstwo w Lidze Środkowoeuropejskiej. A prosto stamtąd Słoweńcy udadzą się do Rzeszowa, gdzie w środę zmierzą się z Asseco Resovii w pierwszym meczu półfinału Pucharu CEV. Rewanż odbędzie się w Lubljanie 17 marca.

- "Rzeszowianie to niezwykle silny zespół, który tylko ze względu na splot pewnych okoliczności nie gra w Lidze Mistrzów" - mówi trener ACH Volley Serb Igor Kolaković cytowany przez oficjalną stronę klubu i dodaje: - "Resovia ma bardzo wyrównany skład, każdy może w każdej chwili zagrać, co pokazały mecze z Fenerbahce Stambuł. Dodatkowo w lidze rywale wygrali także u siebie ze Skrą Bełchatów, która pokonała nas w Lidze Mistrzów."

Trener Słoweńców zdaje sobie też sprawę z tego, jak może wyglądać mecz w Rzeszowie. Spodziewa się pełnej hali kibiców i głośnego dopingu. Liczy jednak na to, że jego podopieczni będą w stanie wygrać. - "Przede wszystkim musimy być cierpliwi i czekać na swoją szansę. Ważna będzie zagrywka i jej przyjęcie. Wierzę w swoich chłopaków, mamy bardzo inteligentny młodych zawodników, a praca z nimi to wielka przyjemność" - stwierdził Kolaković.

Z kolei Andrei Flajs, kapitan zespołu z Lubljany dokładnie pamięta swoją poprzednią wizytę w Rzeszowie. W sezonie 2009/2010 resoviacy dwa razy pokonali ACH Volley. - "Obecny zespół Resovii jest już inny. Jest inny trener, w drużynie grają najlepsi polscy siatkarze i wysokiej klasy cudzoziemcy. Będzie bardzo ciężko wygrać z nimi w Rzeszowie, jednak nie można wykluczyć niespodzianki" - mówi Flajs, który uważa jednak, że i tak o wszystkim zadecyduje spotkanie w Słowenii. Aby awansować do finału jeden zespół musi bowiem wygrać dwa mecze lub jeden i tzw. "złotego seta" granego po drugim spotkaniu. W tym wypadku w Lubljanie. - "Nie możemy się doczekać rewanżu. Spotkanie w Rzeszowie o niczym jeszcze nie zadecyduje. Kluczem będzie to jak zagramy w domu. Pomoże nam na pewno publiczność, która mam nadzieję, stworzy fantastyczną atmosferę, tak jak to potrafi robić" - stwierdza Andrei Flajs.

Więcej o: