Sport.pl

Krzysztof Ignaczak najlepszy w Lidze Światowej

Libero Asseco Resovii Krzysztof Ignaczak został najlepszym libero finałowego turnieju Ligi Światowej, który odbył się w Gdańsku. Polacy zajęli trzecie miejsce, a spory wkład w sukces oprócz Ignaczaka mieli też Grzegorz Kosok i Piotr Nowakowski
Ignaczak i Kosok to siatkarze, którzy zdobywali już z Asseco Resovią medale w PlusLidze. Nowakowski po poprzednim sezonie postanowił podpisać kontrakt z rzeszowskim klubem. - Same pozytywy po tym turnieju. Krzysiek Ignaczak zagrał bardzo dobrze, zdobył tytuł najlepszego libero, ale trzeba przede wszystkim pochwalić Grześka Kosoka, który przebojem wdarł się do kadry. Najpierw do szerokiego składu, a teraz do pierwszej szóstki i zagrał bardzo dobrze - mówi Marek Karbarz, wiceprezes Asseco Resovii, który w Gdańsku na żywo oglądał zmagania w Final Eight Ligi Światowej. - Dobry turniej zagrał też Piotr Nowakowski, którego możemy już też liczyć jako naszego zawodnika - dodał.

Ignaczak i Nowakowski od początku turnieju finałowego rozpoczynali mecze w wyjściowym składzie Polaków. Kosok w pierwszym, wygranym przez Polaków spotkaniu z Bułgarią 3:2 pojawił się na boisku w końcówce meczu i... skutecznym atakiem zakończył spotkanie. W drugim pojedynku z Włochami (przegranym 0:3) dopiero w trakcie trwania meczu zastąpił Marcina Możdzonka. Kolejne trzy spotkania zaczynał już w "szóstce".

W pierwszym pojedynku z Bułgarami Nowakowski zagrał znakomicie, zdobywając 16 punktów. W ataku miał 75 procentową skuteczność (zdobywając 12 punktów), a do tego cztery razy skutecznie zablokował ataki rywali. Ignaczak w tym spotkaniu obronił 20 zbić Bułgarów, a ich zagrywki przyjmował z ponad 80 procentową skutecznością.

Drugie grupowe spotkanie Final Eight z Włochami polskiej reprezentacji zupełnie nie wyszło. Polacy przegrali 0:3, a i resoviacy nie błyszczeli. Nowakowski zdobył 5 punktów, a Kosok dwa. Pierwszy skończył trzy ataki na dziesięć, dorzucił do tego asa i blok, drugi zdobył po jednym "oczku" w ataku (na trzy próby) i w bloku. Ignaczak obronił osiem ataków, a zagrywki Włochów przyjmował z 48 procentową skutecznością.

O awansie Polaków do półfinałów zadecydował ostatni mecz grupowy z Argentyną, który biało-czerwoni wygrali 3:2. Tym razem to Grzegorz Kosok zdobył więcej punktów od Piotra Nowakowskiego, ale obaj zagrali nieźle. Kosok w ataku grał na 70 procentowej skuteczności, a Nowakowski na 40 procentowej. Do tego obaj dorzucili po trzy punkty w bloku, a "Kosa" dodatkowo zaserwował asa. "Igła" po raz kolejny znakomicie spisał się w defensywie, gdzie w obronie podbił 17 piłek, a w przyjęciu dograł do rozgrywającego perfekcyjnie 70 procent piłek.

Historyczny sukces

W spotkaniu półfinałowym z Rosją Polacy przegrali 1:3, a rzeszowscy środkowi zdobyli łącznie 17 punktów. Nowakowski w ataku zanotował 50, a Kosok 44 procent skuteczności. Obaj zapisali na swoim koncie też po trzy bloki, a Kosok dorzucił jeszcze asa. Kolejne znakomite zawody zaliczył Ignaczak, który obronił aż 22 ataki Rosjan, a ich niezwykle trudną zagrywkę przyjmował z 38 procentową skutecznością.

Po niezłym, ale przegranym meczu z Rosjanami, w spotkaniu o trzecie miejsce Polacy zmierzyli się z Argentyną. Wygrali 3:0 odnosząc największy sukces w historii występów polskiej reprezentacji w rozgrywkach Ligi Światowej. Klasą światową popisał się w tym spotkaniu szczególnie Ignaczak, który obronił aż 21 ataków rywali, nie popełniając przy tym żadnego błędu! W przyjęciu dobrze dograł połowę kierowanych w niego zagrywek. Kosok z Nowakowskim zdobyli po siedem punktów, pierwszy cztery w ataku (na sześć prób) i trzy w bloku, a drugi sześć w ataku (na osiem prób) i jeden zagrywką.

Wysoko w klasyfikacjach

W efekcie obaj środkowi Asseco Resovii uplasowali się odpowiednio na 5. (Nowakowski) i 6. miejscu (Kosok) w klasyfikacji najlepiej blokujących graczy turnieju. Jeszcze większy indywidualny sukces odniósł jednak Ignaczak. Libero reprezentacji Polski podczas wieczornej dekoracji odebrał nagrodę dla najlepszego libero turnieju i czek na 10 tys. dolarów. "Igła" zwyciężył także w klasyfikacji na najlepiej broniącego zawodnika Final Eight Ligi Światowej, zresztą podobnie jak w fazie interkontynentalnej. - Cieszę się ogromnie. Być lepszym od mojego guru Sergio [libero Brazylii - red.] to coś niesamowitego. Statystystycznie w tym turnieju byłem najlepszy. Sergio to dla mnie jednak nadal najszybszy siatkarz na świecie - mówił Ignaczak, który podczas dekoracji wymownym gestem wskazał na Brazylijczyka.

Teraz cała trójka resoviaków dostała dwa tygodnie wolnego. Po nich, razem z pozostałymi kadrowiczami, spotkają się na kolejnym zgrupowaniu kadry.

Pozytywny Lotman

W finałowym turnieju w Gdańsku zagrał także inny nowy zawodnik Asseco Resovii, Amerykanin Paul Lotman. Jego drużyna jednak po porażkach 1:3 z Rosją i Brazylią oraz zwycięstwie 3:2 nad Kubą zajęła dopiero trzecie miejsce w grupie i nie awansowała do półfinałów. Rzeszowski przyjmujący w dwóch pierwszych przegranych meczach na boisku pojawiał się tylko na krótkie zmiany (w meczu z Brazylią zdobył punkt po zagrywce). Rozegrał natomiast całe spotkanie z Kubańczykami, gdzie zdobył 18 punktów. Amerykanin skończył 15 ataków przy 55 procentowej skuteczności, zablokował dwa ataki rywali i punkt dołożył po zagrywce. W przyjęciu natomiast dokładnie dograł 62 procent piłek. - Wiedzieliśmy o tym, że ma bardzo dobre przyjęcie i techniczny atak. Wygląda, że będziemy mieli dobrze obsadzone przyjęcie, bo mam nadzieję, że do Lotmana dorówna też Bojić [Czarnogórzec Marko Bojić, kolejny nowopozyskany przyjmujący - przyp. red.], a nie możemy zapominać jeszcze o Mateuszu Mice - stwierdza Marek Karbarz.

Gontariu z Final Four

Za tydzień z kolei turniej finałowy rozegrają reprezentacje, które walczą w Lidze Europejskiej. W najlepszej czwórce znaleźli się m.in. Rumunii, w składzie z nowym atakującym Asseco Resovii Adrianem Gontariu. Rumuni wygrali grupę C, a w ostatniej kolejce rozgrywek pokonali Białoruś 3:1, by w rewanżu ulec rywalom 0:3. W pierwszym spotkaniu Gontariu uzyskał 27 punktów, w tym dwa po asach serwisowych. Pozostałe "oczka" uzbierał w ataku, gdzie zanotował 54 procentową skuteczność. W drugim pojedynku Rumunii zagrali rezerwami. - W tym sezonie pozyskaliśmy zawodników może z mniej znanymi nazwiskami, ale uważam, że drużynę będziemy mieli mocniejszą - kończy wiceprezes Karbarz.