Sport.pl

Adrian Gontariu: Jestem walczakiem, nie lubię przegrywać

- Zdaję sobie sprawę, że Georg Grozer będzie pierwszą opcją w ataku, ale ja jak będę tylko mógł, będę się starał pomagać. Wiem, że mamy bardzo wyrównany zespół i nie jest ważne, kto będzie grał. Ważne, żeby zespół zwyciężał - mówi nowy atakujący Asseco Resovii, Rumun Adrian Gontariu, który do Rzeszowa przenosi się z niemieckiego VfB Friedrichshafen.
Marcin Lew: Dlaczego wybrałeś ofertę z Rzeszowa?

Adrian Gontariu: To bardzo dobry klub, bardzo dobrze zorganizowany. Fajnie jest grać o najwyższe cele, a taką możliwość będę miał w Rzeszowie. To klub z europejskiej czołówki. Dodatkowo grają tutaj dwaj moi koledzy z Friedrichshafen [Lukas Tichacek i Georg Grozer - przyp. red.] i to też duży plus. To dla mnie ważne, że znowu będę mógł z nimi grać. To dla mnie przyjemność.

Rozmawiałeś z Georgiem i Lukasem o Asseco Resovii?

- W trakcie sezonu rozmawiałem z Georgiem i mówił same dobre rzeczy o klubie, mieście, lidze. Wiem, że siatkówka jest bardzo ważna dla kibiców, że tych przychodzi bardzo dużo i cały czas wspierają zespół. To bardzo ważne mieć wsparcie i szacunek kibiców.

W Rzeszowie podobnie jak w Friedrichshafen będziesz jednak zmiennikiem Georga.

- To dla mnie nie problem. Lubię grać z nim, trenować wspólnie. Zdaję sobie sprawę, że on będzie pierwszą opcją w ataku, ale ja jak będę tylko mógł, będę się starał pomagać. Wiem, że mamy bardzo wyrównany zespół i nie jest ważne, kto będzie grał. Ważne, żeby zespół zwyciężał.

Miałeś oferty z innych klubów?

- Miałem, ale to teraz nie jest ważne skąd i jakie. Ważne jest, że zdecydowałem się na grę w Rzeszowie.

Jakie są twoje mocne i słabe strony?

- Mocną stroną może być to, że jestem walczakiem. Zawsze robię wszystko, by dążyć do zwycięstwa, by wygrywać. Bardzo nie lubię schodzić z boiska pokonany. Słabe strony? Czasami po prostu coś nie wychodzi. Chciałoby się, żeby było jak najlepiej, ale są dni, gdy nie idzie.

Kiedy przyjedziesz do Rzeszowa?

- Na razie czekają mnie występy w reprezentacji. Chcę porozmawiać z prezesem, ze sztabem szkoleniowym, kiedy mam się zjawić w Rzeszowie, kiedy zaczynamy przygotowania. Na pewno będę chciał przyjechać kilka dni wcześniej, by trochę się zaaklimatyzować, pozałatwiać pewne sprawy.