Sport.pl

Drugi krok siatkarzy Asseco Resovii do medalu

Siatkówka. Tym razem było łatwiej. W drugim spotkaniu o brązowy medal w PlusLidze siatkarze Asseco Resovii ograli 3:0 Tytana AZS Częstochowa i do zakończenia rywalizacji brakuje im już tylko jednego zwycięstwa
- Musieliśmy dzisiaj zagrać lepiej. Wiedzieliśmy przed meczem, że gorzej niż w środę nie zagramy - mówił po spotkaniu przyjmujący rzeszowskiej drużyny Aleh Achrem i dodał: - Dobrze, że wygraliśmy 3:0, to dla nas ważne. Dziękuję też kibicom, którzy do końca w nas wierzyli i nam pomagali, choć przecież nie awansowaliśmy do finału.

Rozpamiętywanie półfinałowych potyczek z Zaksą Kędzierzyn-Koźle było widać szczególnie w pierwszym spotkaniu. W czwartek było już inaczej. - Żałujemy tego środowego meczu. Wydawało się, że kontrolowaliśmy sytuację, ale przegraliśmy. Szkoda, bo mogło być 1:1 i byłoby ciekawie - mówił Dawid Murek, kapitan AZS-u. - Dziś przegraliśmy 0:3, ale Resovia nie zagrała rewelacji. Nic, nie poddajemy się. Będziemy walczyć do końca. To byłoby coś fajnego, gdybyśmy wyrównali stan rywalizacji - dodał.

Jednak w czwartkowym spotkaniu Murek z kolegami nie mieli wiele do powiedzenia, przynajmniej w pierwszych dwóch setach. Rzeszowianie grali na zmianę dobrze w ataku lub bloku i tym ustawili mecz. W pierwszym secie atakowali z aż 70-procentową skutecznością, a powracający do gry po dłuższej przerwie Niemiec Georg Grozer skończył wszystkie pięć ataków. Do tego przypomniał wszystkim, jak mocno potrafi zagrywać, odrzucając rywali od siatki.

W drugiej odsłonie w ataku nie szło już tak dobrze, ale tym razem znakomicie zaczął funkcjonować blok. Tym elementem resoviacy zdobyli w tej partii aż siedem punktów, a wielokrotnie potrafili też "wyblokować" zbicia rywali. - Zagraliśmy swoje. Nie robiliśmy tylu błędów co dzień wcześniej - cieszył się Grzegorz Kosok, środkowy Asseco Resovii. - Cieszę się, że w bloku zagrałem dobry mecz. Przede wszystkim dziś mieliśmy lepszą zagrywkę, a oni przez to już nie mieli dokładnego przyjęcia i nam było łatwiej na bloku - dodał.

Najwięcej emocji było w partii trzeciej, w której niemal cały czas prowadzili przyjezdni. Poprawiło się u nich przyjęcie, bo jako libero zagrał... Dawid Murek. Sztab szkoleniowy akademików zgłosił uraz etatowego libero Michała Dębca, którego zastąpił właśnie Murek. - Kombinujemy z libero, nie wiem, czy to dobrze. Próbujemy coś zmieniać, ale nie wychodzi. Nie wiem, czy nie za późno jest to wszystko robione - zastanawiał się kapitan akademików.

Prowadzenie przez niemal całą partię goście roztrwonili w końcówce. Najpierw obronili dwie piłki meczowe, by później popsuć zagrywkę (Fabian Drzyzga) i zaatakować w aut (Bartosz Janeczek). Tym samym sami zakończyli mecz. - Teraz jedziemy do Częstochowy i chcemy już w pierwszym meczu zakończyć rywalizację, zdobyć brąz. Ale niczego nie możemy być pewni, trzeba walczyć - kończy Achrem.

W rywalizacji do trzech zwycięstw 2:0 prowadzi Asseco Resovia. Trzeci pojedynek obu drużyn odbędzie się w poniedziałek w Częstochowie. Jeśli wygrają gospodarze, czwarty mecz odbędzie się we wtorek także pod Jasną Górą. Jeśli częstochowianie wyrównają stan rywalizacji, piąty decydujący pojedynek zaplanowano na czwartek 21 kwietnia w Rzeszowie.



ASSECO RESOVIA3
TYTAN AZS CZĘSTOCHOWA0
Sety: 25:16, 25:22, 26:24.

Asseco Resovia: Baranowicz, Cernić 3, Kosok 7, Grozer 11, Achrem 12, Millar 7 oraz Ignaczak (libero), Perłowski, Buszek, Mika.

Tytan AZS: Drzyzga 1, Gierczyński 3, Wiśniewski 5, Janeczek 10, Gradowski 5, Nowakowski 6 oraz Dębiec (libero), Murek 4 (w 3. secie jako libero), Hebda, Oczko, Sobala.

Sędziowali: Marcin Herbik (Warszawa) i Jacek Sęk (Kielce).

Widzów: 3,5 tys.

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 2:0 dla Asseco Resovii. Trzecie spotkanie odbędzie się w poniedziałek w Częstochowie. Ewentualny czwarty mecz zaplanowano dzień później także w Częstochowie.