Sport.pl

Przegrali półfinały, przegrali sezon

Siatkówka. Dwie porażki w Kędzierzynie-Koźlu z Zaksą pozbawiły siatkarzy Asseco Resovii szans gry o złoty medal w PlusLidze. Na pocieszenie powalczą o brąz, ale cele i ambicje na ten sezon były zdecydowanie wyższe
Ciężko jednak myśleć o wygrywaniu batalii o finał, gdy w jednym meczu atakuje się tylko z 34-, a w drugim z 38-procentową skutecznością, a dodatkowo popełnia się całą masę prostych błędów. Słabo spisywały się szczególnie skrzydła resoviaków, ale tym nie pomagał rozgrywający Michał Baranowicz, który nie dość, że rozgrywał czytelnie, to jeszcze często niedokładnie. Na zmianach sytuację próbował ratować Serb Ivan Ilić, ale też niewiele to zmieniło. Kędzierzynianie byli po prostu lepsi, a resoviakom pozostanie teraz walka jedynie o brązowy medal. Jedynie, bo cele były zdecydowanie inne i po odpadnięciu w półfinale sezonu z pewnością nie będzie można uznać za udany.

Resoviacy co prawda w obu spotkaniach byli osłabieni, ale nie może to być usprawiedliwieniem. Do gry po kontuzji wrócił Aleh Achrem, a na boisku pojawił się też Niemiec Georg Grozer, który miał już w tym sezonie nie zagrać. U obu było widać braki treningowe, ale obaj postanowili pomóc zespołowi w kluczowym momencie sezonu. - Spróbowałem wszystkiego, co dało się zrobić w tej sytuacji. Niestety, trzytygodniowy rozbrat z siatkówką dał o sobie znać i to było niemożliwe, żebym był gotowy do gry na sto procent swoich możliwości - mówi po dwumeczu w Kędzierzynie Grozer, który w piątkowym spotkaniu zdobył tylko dwa punkty. W sobotę jednak zaprezentował się lepiej, gromadząc 19 "oczek". - Moja postawa nie była głównym problemem drużyny. Niestety, nie zagraliśmy na takim poziomie, jak graliśmy przez większość sezonu. To Zaksa była zespołem dominującym - dodał Niemiec.

Atakujący rzeszowskiej drużyny trafił w sedno. Kędzierzynianie rozegrali dwa bardzo dobre mecze, szczególnie w obronie. Ataki rzeszowian rzadko wchodziły "na czysto", a w kontrach Paweł Zagumny robił z naszym blokiem, co chciał. Dobrą dyspozycję mieli też środkowi Zaksy, a swoje dołożyli skrzydłowi.

Optymizmem mógł napawać tylko początek pierwszej piątkowej partii, gdy resoviacy zaczęli od prowadzenia 4:1. Później było tylko gorzej. Podopieczni Ljubo Travicy zaczęli robić to, co było ich największą zmorą w tym sezonie - seriami tracili punkty. Ani się obejrzeli, a na tablicy wyników było już 16:10 dla miejscowych. Ten fragment seta resoviacy przegrali więc aż 6:15! Co prawda przyjezdni zdobyli się jeszcze na zryw, doszli rywali na 16:17, ale wtedy, po czasie dla Zaksy, zagrywkę zepsuł Amerykanin Ryan Millar, a na domiar złego skuteczny blok włączyli miejscowi. Nie wypaliły też zmiany Travicy i było po secie. W kolejnych partiach wcale nie było lepiej, bo od początku rzeszowianie dali odskoczyć Zaksie. A pogoń wyraźnie im nie wychodziła.

W sobotę natomiast udało się rzeszowianom ugrać jedynie drugiego seta. Nadzieja jednak umarła w kolejnej partii, gdy rywale rozgromili podopiecznych Travicy, którzy ogromne problemy mieli z przyjęciem zagrywek typu flot. Kolejne słabe spotkanie zaliczył Baranowicz, a w ataku jego błędów nie był w stanie naprawić Włoch Matej Cernić, który choć wiele razy wrzucany był na podwójny czy potrójny blok, powinien jednak kończyć więcej ataków. W efekcie po ostatnim gwizdku to Zaksa cieszyła się z awansu do finału. - Próbowaliśmy dziś coś zmienić, ale nie przynosiło to efektów. Nie mieliśmy w tym spotkaniu nic do powiedzenia - podsumował sobotni mecz trener Travica.

- Sprawiliśmy wielki zawód kibicom, zarządowi klubu i przede wszystkim samym sobie. Nie zagraliśmy tego, co naprawdę potrafimy. Trzeba jednak podkreślić, że Zaksa zagrała bardzo dobre dwa mecze, a w sobotę wręcz fantastyczny w obronie - mówił Tomasz Józefacki, kapitan resoviaków, który tym razem nie był w stanie zastąpić Grozera i zagrać tak jak w drugim meczu w Rzeszowie. Ciężko jednak oczekiwać stabilizacji formy od zawodnika, który w trakcie całego sezonu praktycznie nie dostawał szans na grę. - Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, z jakimi oczekiwaniami budowany był ten zespół, a teraz tylko gramy o brąz. Musimy się teraz podnieść i skupić na meczach o brązowy medal - dodał Józefacki. A w tych rywalami rzeszowian będzie Tytan AZS Częstochowa.

ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE3
ASSECO RESOVIA0
Sety: 25:21, 25:21, 25:22

Zaksa: Zagumny 2, Idi 13, Gladyr 11, Witczak 12, Ruciak 6, Czarnowski 7 oraz Gacek (libero), Kaźmierczak, Pilarz.

Asseco Resovia: Baranowicz, Cernić 9, Kosok 8, Józefacki 5, Achrem 11, Millar 6 oraz Ignaczak (libero), Ilić, Buszek 2, Perłowski 2, Grozer 2.

ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE3
ASSECO RESOVIA1
Sety: 25:20, 20:25, 25:15, 25:23

Zaksa: Zagumny 6, Idi 14, Gladyr 15, Witczak 7, Ruciak 15, Czarnowski 9 oraz Gacek (libero), Kaźmierczak, Pilarz, Jarosz 3.

Asseco Resovia: Baranowicz, Cernić 4, Kosok 8, Józefacki 3, Achrem 8, Millar 8 oraz Ignaczak (libero), Ilić, Buszek 1, Perłowski, Grozer 19.

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 3:1 dla Zaksy, która zagra w finale. Asseco Resovia rywalizować będzie o brązowy medal.