Sport.pl

Najważniejsze mecze sezonu siatkarzy Resovii

Siatkówka. Po 28 spotkaniach sezonu zasadniczego przyszedł czas na decydujące starcia w PlusLidze. W sobotę i niedzielę Asseco Resovia podejmie Zaksę Kędzierzyn-Koźle w pierwszych meczach półfinałowych
Aby awansować do finału trzeba wygrać trzy spotkania. Resoviacy, jako wicelider tabeli po sezonie zasadniczym, dwa pierwsze spotkanie rozegrają w swojej hali. Jeśli trzeba będzie rozegrać piąte, decydujące spotkanie, rzeszowianie znów zagrają u siebie. Teoretycznie mogliby więc być uważani za faworytów, ale... stracili dwa swoje najgroźniejsze żądła. Do końca sezonu z powodu problemów z niedokrwieniem ręki nie zagra niemiecki atakujący Georg Grozer, a uraz kolana z kolei wyeliminował z gry Oliega Achrema. Ten co prawda powoli wraca do zdrowia, ale jego występ w pierwszych dwóch spotkaniach jest jednak mało prawdopodobny. - Wszystko idzie w dobrym kierunku. Postaram się zrobić wszystko, żeby pomóc drużynie, ale tak na dobrą sprawę to dopiero w piątek będę po raz pierwszym normalnie trenował - mówi Achrem.

- Mamy duże problemy, ale musimy spróbować zrobić wszystko, żeby grać dalej. Często takie kłopoty mobilizują zespół. Muszą nas zmobilizować. Wszyscy muszą dać 10, 15 czy 20 procent więcej. Musimy pokazać, że jesteśmy drużyną - mówi Ljubo Travica, trener rzeszowian, którzy w tym sezonie w trzech meczach pokonali Zaksę po 3:2. W jednym przegrali w Kędzierzynie 1:3. W zwycięskich spotkaniach szkoleniowiec rzeszowian mógł jednak skorzystać z usług i Achrema i Grozera. - Staramy się nie myśleć o problemach Resovii. Musimy patrzeć na siebie, pilnować swojego ogródka i grać jak najlepiej. Jeśli tylko zagramy swoją siatkówkę, będziemy popełniać mało błędów, to i wynik może być bardzo korzystny. A wiadomo przecież, że trzeba sobie zrobić jak najlepszą zaliczkę przed powrotem do domu - zapowiada Wojciech Kaźmierczak, środkowy Zaksy.

Starcie w play-off obu drużyn to już niemal tradycja. W dwóch poprzednich sezonach walka między tymi zespołami toczyła się najpierw o finał, a w poprzednim sezonie o brązowy medal. Obie rywalizacje wygrała wtedy Asseco Resovia, choć emocji nie brakowało do samego końca. Dwa sezony temu w podobnej sytuacji jak teraz rzeszowianie była właśnie Zaksa, która wtedy straciła Kanadyjczyka Terenca Martina i Czecha Jakuba Novotnego. W poprzednim sezonie natomiast w pełni zdrowa Zaksa prowadziła już 2:0 w meczach, 2:0 w trzecim spotkaniu i 23:17 w trzecim secie, a jednak to Asseco Resovia stanęła na podium. - Każdy rok, każdy sezon jest inny, ale będziemy chcieli podtrzymać tradycję i awansować do finału - mówi trener Travica.

Wobec nieobecności Grozera i Achrema w ostatnich meczach siła ataku rzeszowian opierała się na Tomaszu Józefackim i młodym Mateuszu Mice. Ten podobnie jak rok temu (w półfinałach ze Skrą Bełchatów musiał zastąpić kontuzjowanego Achrema), choć w sezonie zasadniczym nie grał wiele, będzie musiał wziąć ciężar gry na swoje barki. - Będę robił wszystko, co w mojej mocy, i mam nadzieję, że nie będę za bardzo przeszkadzał na boisku - mówi przyjmujący Asseco Resovii, który nie boi się odpowiedzialności. - Po to trenuję siatkówkę, by wyjść i dać z siebie wszystko. Mimo kłopotów musimy wyjść na boisko z przekonaniem, że jesteśmy lepsi. Musimy pokazać charakter i to, że jesteśmy drużyną, że nasza gra nie opiera się tylko na indywidualnościach - dodaje Mika.

Początek sobotniego i niedzielnego pojedynku o godz. 14.45. Oba spotkania pokaże telewizja Polsat Sport i TV4. Trzeci i ewentualnie czwarty mecz zaplanowano na 8 i 9 kwietnia (piątek i sobotę) w Kędzierzynie.

Liga Mistrzów dla Asseco Resovii?

Rywalizacja w półfinale z Zaksą Kędzierzyn-Koźle to nie tylko walka o finał PlusLigi, ale także o prawo gry w przyszłym sezonie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jeśli w finale obok jednej z tych drużyn zagra także PGE Skra Bełchatów (co jest mocno prawdopodobne), wtedy oba zespoły będą reprezentować naszą ligę w tych elitarnych rozgrywkach. Skra ma bowiem już zapewniony udział w Lidze Mistrzów, ponieważ zdobyła Puchar Polski.

Okazuje się jednak, że finał PlusLigi to niejedyna szansa dla Asseco Resovii. - W rozmowach z CEV [Europejską Konfederacją Siatkówki - przyp. red.] otrzymaliśmy zapewnienie, że jeśli nie uda nam się awansować do tych rozgrywek, otrzymamy "dziką kartę". To efekt naszych dobrych występów w poprzednim sezonie w tych rozgrywkach, a także tegorocznej gry w Pucharze CEV. Nie bez znaczenia jest też tu atmosfera i liczba kibiców na naszych meczach - mówi Bartosz Górski, wiceprezes Asseco Resovii. - Na razie jednak nie myślimy o "dzikiej karcie". Chcemy wygrać półfinał i samym zapewnić sobie miejsce w Lidze Mistrzów - dodaje.