Adam Grabowski zostaje w Mielcu

SIATKÓWKA. Siatkarki Stali Mielec wypełniły postawione przez zarząd ultimatum. Zdobyły w dwóch meczach cztery punkty. - Z Bydgoszczy wracamy z podniesioną głową - mówi trener mielczanek Adam Grabowski.
Gdy dwa tygodnie temu jego podopieczne po katastrofalnej grze uległy Tauronowi Dąbrowa Górnicza 0:3, w Mielcu zawrzało. Wszystko wskazywało na to, że Stal trzeci raz z rzędu zmuszona będzie do gry w barażach o utrzymanie się w ekstraklasie. Zarząd klubu zdecydował się na zawieszenie trenera Adama Grabowskiego. Ale zaprotestowała drużyna. Siatkarki wzięły w obronę swojego szkoleniowca i obiecały poprawę swojej gry. W efekcie drużyna usłyszała ultimatum. Albo w meczach z Organiką Łódź i Centrostalem Bydgoszcz zdobędzie minimum cztery punkty, albo władze klubu wyciągną konsekwencje. Najpewniej z pracą w Mielcu pożegnałby się trener Grabowski.

Pierwsze treningi po meczu z Dąbrową odbywały się w dużej ciszy i skupieniu. Atmosfera była napięta. Jeszcze na początku meczu w Mielcu z Organiką Łódź mielczanki wyglądały na zestresowane. Grały kiepsko. Jednak widmo szybkiej porażki z łodziankami sprawiło, że Stal się cudownie odrodziła. Zaczęła grać dobrze i pokonała Organikę 3:1. Wróciła tym samym do walki o miejsca w play-offach PlusLigi Kobiet.

Dobrą grę mielczanki zaprezentowały również w niedzielę w Bydgoszczy. Z trzecim w tabeli Centrostalem po zaciętej walce przegrały 2:3, ale zainkasowały jeden punkt. - Wygląda to dobrze, gra się poprawiła, są punkty. Z efektów zadowolony jest trener, zadowolone są również zawodniczki. Nie będzie żadnych zmian, żadnych konsekwencji. Liczymy na kolejne pozytywne efekty pracy, która w drużynie jest wykonywana. Atmosfera w zespole jest dobra - mówi Marek Woszczyński, prezes Klubu Piłki Siatkowej Kobiet Stal Mielec.

Faktycznie po meczach z Organiką i Centrostalem mielczanki chwalone są za dyspozycję na boisku. - Mielec zagrał naprawdę dobre spotkanie. Nasze rywalki świetnie prezentowały się w obronie, a także w bloku, w którym uzyskały przewagę 23:12. W drugim i czwartym secie ich gra wyglądała perfekcyjnie - komplementował stalówki trener Centrostalu Piotr Makowski.

Mielczanki były zresztą bardzo blisko pokonania bydgoszczanek. - Szkoda, że nie udało się nam tego meczu wygrać. Przyjechałyśmy do Bydgoszczy powalczyć i to zrobiłyśmy. Spotkanie mogło się podobać kibicom. Wracamy do Mielca z lekkim niedosytem, ale cieszymy się z tego, co mamy, bo musimy walczyć o każdy punkt. Myślę, że uda nam się wkrótce opuścić dziewiąte miejsce w tabeli i zagrać w play-offach - mówiła Dorota Ściurka, która po kilku fatalnych spotkaniach zaczyna grać na swoim dobrym poziomie. Poprawiła przyjęcie, wreszcie też punktuje w ataku.

Trener Grabowski mocno wierzy, że Stal będzie grała w strefie play-off. - Jestem zadowolony z postawy mojego zespołu. Wracamy do Mielca z podniesioną głową. Jeżeli dziewczyny w kolejnych spotkaniach zaprezentują taką formę jak w Bydgoszczy, to uda nam się osiągnąć upragniony cel, jakim jest awans do play-off. Mecz z Centrostalem był bardzo trudny dla obu drużyn i dlatego cieszę się z jednego punktu - oceniał po meczu w Bydgoszczy.

W najbliższym meczu mielczanki zmierzą się u siebie z Atomem Sopot, liderem rozgrywek. Później w swoim rozkładzie Stal ma wyjazd na mecz z AZS-em Białystok i potyczki we własnej hali z Muszynianką Muszyna i Gwardią Wrocław. - Mecz z Gwardią może być pojedynkiem kluczowym dla naszej gry w play-offach - zapowiada trener Stali.