Popis mistrzyń na mieleckim parkiecie

Stal Mielec nie była w stanie nawiązać skutecznej walki z BKS-em Aluprof Bielsko-Biała. Mielczanki w pojedynku PlusLigi kobiet uległy mistrzyniom Polski 0:3.
Bielszczanki były mocno zdeterminowane, by sięgnąć w Mielcu po komplet punktów i przerwać serię swoich porażek. Dodatkowo "motywowały" je groźby finansowych konsekwencji ze strony zarządu bielskiego klubu, jakie mogły być zastosowane w przypadku straty punktów w Mielcu. To spowodowało, że przyjezdne w mieleckiej hali nie miały ochoty na żarty i jakiekolwiek problemy w wygraniu spotkania. Różnica umiejętności obydwóch zespołów była na tyle duża, że spokojnie zanotowały trzy "oczka".

Pierwsza partia meczu wyrównana była do stanu 10:10. Początek drugiej ponownie wskazywał na to, że mieleccy kibice zobaczą wyrównaną walkę. Jednak Stal była w stanie stawiać się bielszczankom tylko do stanu 7:8. Później rozpoczął się popis mistrzyń, które po chwili wygrywały już 18:8.

Trzeci set rozpoczął się od natarcia zdesperowanych mielczanek i ich niespodziewanego prowadzenia 5:0. Odpowiedź Aluprofu była błyskawiczna, bowiem za chwilę to przyjezdne wygrywały 9:7. Podłamane takim obrotem spraw mielczanki zaczęły popełniać błędy, grać bez wiary i pozwoliły BKS-owi na zdobycie siedmiopunktowej przewagi i spokojne wygranie seta. - Odrzuciłyśmy przeciwnika od siatki zagrywką, uniemożliwiłyśmy Stali kombinacyjną grę. To skutkowało także bardzo pozytywnym blokiem z naszej strony - tłumaczyła po meczu kapitan BKS-u Katarzyna Skorupa. - Nie spodziewałem się tak łatwego zwycięstwa w Mielcu - dodawał trener z Bielska Grzegorz Wagner.

W zupełnie innym nastroju był Adam Grabowski. - Z ośmioma punktami zdobytymi na lewym skrzydle nie da się nawiązać walki z mistrzem Polski. Taki procent skuteczności nie pozwoli nam nawiązać walki z żadnym zespołem w tej lidze. Czeka nas teraz poważna rozmowa oraz dużo ciężkiej pracy. Wtedy, mam nadzieję, wszystko wróci do normy. Mamy co robić - szukał przyczyn porażki trener mielczanek. - Bielsko zagrało dobrze w ataku, z którym nie mogłyśmy sobie poradzić. Początek spotkania zapowiadał się ciekawie, walczyłyśmy. Później zeszło z nas powietrze i do końca meczu nie mogłyśmy się odbudować - stwierdziła Magdalena Sadowska, kapitan Stali.

Mielczanki następny swój mecz zagrają dopiero za dwa i pół tygodnia w Dąbrowie Górniczej z Tauronem. Mecz z Muszynianką na prośbę klubu z Muszyny został przełożony.

Stal Mielec - BKS Aluprof Bielsko-Biała 0:3 (18:25, 14:25, 19:25)

Stal: Pycia 4, Kwiatkowska 4, Sadowska 11, Koczorowska 8, D. Wilk 2, A. Wilk 3, Durajczyk (libero) oraz Gierak 2, Ściurka 1, Szpak

Aluprof: Werblińska 8, Ciaszkiewicz 5, Okuniewska 9, Skorupa 2, Studzienna 2, Bamber 16, Sawicka (libero) oraz Podolec, Wojtowicz 8, Frąckowiak 3, Waligóra 2, Kaczmar.