Stalówki przed kamerami

Siatkówka. W środę o godz. 20.30 Stal Mielec zagra we własnej hali z Centrostalem Bydgoszcz w 4. kolejce PlusLigi Kobiet. Po dobrych występach w dwóch poprzednich meczach mielczanki liczą na kolejne zwycięstwo. Tym bardziej że spotkanie na żywo pokaże telewizja Polsat Sport.
Mieleckie siatkarki mają piorunujący początek tegorocznego sezonu. Po "planowej" porażce z Muszynianką w Muszynie, gdzie wygrać jakiemukolwiek zespołowi będzie niezwykle ciężko, Stal zgarnęła komplety punktów z faworyzowanymi Tauronem Dąbrowa Górnicza i Organiką Budowlanymi Łódź, i to na jej terenie. Teraz w Mielcu pojawi się GCB Centrostal Bydgoszcz, zespół będący absolutnie w zasięgu Stali.

Zawodniczki z Mielca myślą przed tym spotkaniem tylko o zwycięstwie. Tego też pragnie trener Adam Grabowski, który nieco poirytowany jest komentarzami na temat jego drużyny. Złości się, że niedoceniany jest poziom gry Stali, a wygrane mielczanek przypisuje się fatalnej dyspozycji Tauronu albo kontuzji rozgrywającej w Łodzi. - Nasze zwycięstwa z pewnością przypadkowe nie były - powtarza. Szkoleniowiec mielczanek absolutnie jednak nie chce snuć wielkich planów podbijania ligi przez Stal. - To dopiero początek, to dopiero trzecia kolejka, przed nami jeszcze piętnaście. Dużo się może jeszcze zmienić - opowiada. Po trzech kolejkach Stal w tabeli jest jednak na wysokim, czwartym miejscu.

Adam Grabowski zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt, że gdy inne drużyny zaczną się baczniej przyglądać grze Stali, to jego zawodniczki nie będą już w stanie tak łatwo zaskakiwać przeciwniczek. - Teraz już coraz trudniej będzie nam wygrywać, już nie będzie się mówić, że ktoś z nami przegrał, tylko że to Mielec wygrał. Idziemy do przodu w naszej pracy, i oby tak dalej - dodaje Grabowski.

W mieleckiej drużynie panuje świetna atmosfera. Same zawodniczki podkreślają, że to też ma wielkie znaczenie. - Kluczem do sukcesu był fakt, że grałyśmy ofiarnie, z sercem i bardzo chciałyśmy wygrać - tak o meczu w Łodzi mówi kapitan Stali Magdalena Sadowska. - Bardzo się polubiłyśmy w drużynie, dużo ze sobą rozmawiamy, jest fajna atmosfera. Musimy teraz być konsekwentne i solidne - opowiada Dorota Wilk, rozgrywająca Stali, zdobywczyni już dwóch tytułów najlepszej zawodniczki meczu. Jej koleżanki z zespołu wychwalają ją za świetną grę. - Dorota wystawiała w Łodzi takie piłki, że wystarczyło tylko przyłożyć rękę i zdobyć punkt - stwierdza środkowa Dominika Koczorowska.

Trener Grabowski mimo zwycięstw wciąż prosi swój zespół o zaufanie i wiarę w to, że po ciężkiej pracy z pewnością przyjdą ligowe zwycięstwa. I chyba został wysłuchany. W Mielcu bowiem nadal trwa ciężka praca. Bo ciągle jest co poprawiać. - Wydaje mi się, że jeśli poprawimy jeszcze nasze zachowanie na boisku, to cel, jaki sobie założyliśmy przed sezonem, czyli gra w play-off, jest spokojnie w naszym zasięgu. Mam nadzieję, że będziemy grali coraz lepiej, bo rezerwy są jeszcze bardzo duże - analizuje Adam Grabowski.

Początek meczu mieleckiej Stali w MOSiR-ze w środę o godz. 20.30. Transmisja w Polsacie Sport.

Pozostałe pary 4. kolejki:

Sandeco EC Wybrzeże Rumia - AZS Białystok, Impel Gwardia Wrocław - Atom Trefl Sopot, BKS Aluprof Bielsko-Biała - Organika Budowlani Łódź, Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna - Tauron MKS Dąbrowa Górnicza.