Sport.pl

Zemsta Koczorowskiej, Stal wygrywa w Łodzi

Siatkówka. Występujące w PlusLidze Kobiet siatkarki Stali Mielec sprawiły kolejną niespodziankę. Tym razem w Łodzi ograły Organikę 3:1, pokonując kolejnego z faworytów ligi.
- Jestem ogromnie szczęśliwa, to dla mnie niezwykle ważne zwycięstwo - cieszyła się po meczu Dominika Koczorowska, środkowa Stali Mielec, która w poprzednim sezonie występowała w łódzkiej drużynie i zdobyła z nią Puchar Polski.

Kiedy 27-letnia zawodniczka grała w Organice, nie było jej po drodze z trenerem Wiesławem Popikiem (w przeszłości trenerem Stali), który zdecydowanie częściej stawiał na sprowadzoną rok temu Luanę De Paulę. Czasami zawiedziona brakiem miejsca w pierwszym składzie dawała do zrozumienia, że nie podoba jej się współpraca z Popikiem. W czerwcu podpisała kontrakt ze Stalą.

Kiedy w sobotę jej drużyna miała piłkę meczową, a Koczorowska skutecznie zablokowała atak Karoliny Kosek, w hali słychać było tylko krzyk radości siatkarki Stali i jej koleżanek z zespołu.

- Bardzo się mobilizowałam do tego meczu, stresowałam nawet bardziej niż przed innymi spotkaniami - mówiła Koczorowska. - To zwycięstwo ma dla mnie przede wszystkim bardzo osobiste znaczenie. Chciałam udowodnić trenerowi Popikowi, że zbyt pochopnie mnie skreślił i nie do końca wierzył w moje umiejętności.

Przed pojedynkiem ze Stalą wydawało się, że łodzianki są świetnie przygotowane do sezonu pod względem fizycznym, bowiem świetnie wytrzymały kondycyjnie pięciosetową bitwę z Modrańską Prostejow w Lidze Mistrzyń. W meczu z drużyną z Mielca problemy z przemęczeniem było widać jednak prawie u wszystkich zawodniczek Organiki. Szczególnie u Karoliny Kosek, która w meczu ze Stalą była chyba najsłabszą zawodniczką na boisku.

Poza tym łodzianki grają bardzo nierówno i brak stabilizacji formy to w tej chwili największy problem drużyny Popika. Rewelacyjna Sylwia Wojcieska w meczu z Modrańską była cieniem zawodniczki w sobotnim pojedynku. A jej - podobnie jak Koczorowskiej - mocno zależało na zwycięstwie. Przed sezonem Wojcieska bowiem zamieniła Mielec na Łódź, a dodatkowo wciąż nie jest rozstrzygnięta sprawa jej kontraktu. W Stali utrzymują, że środkowa przed odejściem do Organiki podpisała kontrakt w Mielcu. - Szkoda straconej szansy, bo po trzech meczach mogliśmy mieć komplet punktów. Rzeczywiście ostatni długi mecz z Czaszkami dał nam się we znaki, co chyba było widać - tłumaczyła Julia Szeluchina.

Inna sprawa, że ten mecz pokazał, iż brak pierwszej rozgrywającej Marty Wójcik jest dla Organiki bardzo dużym kłopotem. Marta Szamańska ze Stalą zagrała nieźle, ale czasami zdarzyły się jej proste błędy. - Wierzę w Martę. To jest bardzo zdolna rozgrywająca, która jest w stanie wziąć ciężar gry na siebie i prowadzić drużynę do zwycięstw. Jestem tego pewna - mówiła Wójcik, która spotkanie ze Stalą oglądała z boku.

A w nim mielczanki były lepsze przede wszystkim w zagrywce i w defensywie. Miejscowe miały spore problemy w przyjęciu, a także w bronieniu ataków przyjezdnych. W kluczowych momentach poszczególnych setów w obozie Stali znakomicie działał też blok.

Organika Łódź1
Stal Mielec3
Sety: 22:25, 19:25, 25:22, 23:25

Organika: Szamańska 6, Mirek 12, Wojcieska 5, Zaroślińska 14, Kosek 11, Szeluchina 8 oraz Ciesielska (libero), Bryda 1, Teixeira, Olsovsky, De Paula 9

Stal: D. Wilk 4, Kwiatkowska 12, Pycia11, Sadowska 13, Ściurka 15, Koczorowska 14 oraz Durajczyk (libero), Gierak 1, Szpak

WYNIKI POZOSTAŁYCH SPOTKAŃ I TABELA W "GAZECIE SPORT".