W Pucharze CEV kolej na Niemców

Siatkówka. W środę o godz. 19 siatkarze Asseco Resovii podejmą w rzeszowskiej hali Podpromie lidera niemieckiej ligi SCC Berlin w pierwszym meczu drugiej rundy europejskiego Pucharu CEV. Rewanż odbędzie się za tydzień w Niemczech
Oba zespoły, które w środę zagrają w Rzeszowie, nie miały najmniejszych problemów z przejściem pierwszej rundy. Rzeszowianie pokonali 3:0 i 3:1 węgierski Fino Kaposvar, a Niemcy dwa razy po 3:0 ograli rumuński Tomis Constanta. Teraz poprzeczka zawieszona będzie jednak znacznie wyżej.

SCC Berlin to aktualny lider ligi niemieckiej (prowadzi z kompletem zwycięstw) i czwarta drużyna poprzedniego sezonu. Berlińczycy wywalczyli w minionym sezonie też trzecie miejsce w europejskim Challenge Cup, gdzie w półfinale przegrali z włoską Perugią, w składzie której grał obecny zawodnik Asseco Resovii Włoch Matej Cernić. - To bardzo mocny zespół, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał. Grają bardzo równo, na wysokim poziomie - chwali rywali trener Asseco Resovii Ljubo Travica i dodaje: - Mają sporą grupę dobrych zawodników, nie tylko mocną wyjściową szóstkę, ale też rezerwowych.

Zespół SCC Berlin to praktycznie sami obcokrajowcy. W 13-osobowym składzie znajduje się ich aż ośmiu. Grają tam m.in. przyjmujący mistrz olimpijski z Pekinu Amerykanin Scott Touzinsky czy Kubańczyk Salvador Hidalgo Oliva. - Ten drugi znakomicie spisuje się w ataku, a także w polu zagrywki, gdzie jest w stanie zrobić nawet kilka punktów - analizuje rywali trener Travica. Szkoleniowcem niemieckiego zespołu jest natomiast bardzo dobrze znany w Polsce Australijczyk Mark Lebedew, który był asystentem Włocha Roberto Santillego w Jastrzębskim Węglu.

Resoviaków czeka więc trudna przeprawa, tym bardziej że nie będą oni mogli wystąpić w najmocniejszym składzie. - Myślałem, że już wszystkie problemy mamy za sobą i wreszcie będziemy mogli potrenować w pełnym składzie. Niestety, znowu wypadło mi kilku zawodników, ale nie ma co narzekać - stwierdza Ljubo Travica, który nie będzie mógł skorzystać z usług Mateusza Miki, który podczas ostatniego meczu ligowego z Politechniką Warszawską skręcił kostkę. W składzie Asseco Resovii zabraknie najprawdopodobniej też Amerykanina Ryana Millara i Niemca Georga Grozera, którzy zachorowali. - Biorą antybiotyki i nawet jeśliby zagrali, będą osłabieni. Millar nie zagra na 90 procent. Trochę więcej szans na występ ma Grozer, ale przygotowujemy się na to, że będziemy musieli grać bez nich - wyjaśnia szkoleniowiec rzeszowian.

Obaj siatkarze zapewne dostaną czas na wyleczenie się, bowiem bardziej potrzebni mogą być w rewanżu w Niemczech. W tym sezonie bowiem, żeby awansować do kolejnej rundy w europejskich pucharach, trzeba wygrać dwa mecze albo jeden w jakimkolwiek stosunku oraz "złoty set" grany do 15. Więc nawet jeśliby w środę rzeszowianom podwinęła się noga, mogą wszystkie straty odrobić na wyjeździe. - Wiemy o tym, jakie są zasady i chcemy wygrać dwa mecze. Nie chcemy myśleć o "złotym secie", nie chcemy go grać - twierdzi Travica i dodaje: - Najważniejsze, żebyśmy wrócili do swojej gry. Musimy w tym meczu spokojnie robić swoje.

Początek spotkania w środę o godz. 19. Rewanż zaplanowano na 15 grudnia na godz. 19.30. Zwycięzca tej rywalizacji w kolejnej rundzie zmierzy się z lepszym zespołem z pary: rumuńskie Dynamo Bukareszt - niemiecki evivo Duren.